Sędzia Mielczarek jest prezesem Sądu Apelacyjnego w Łodzi i zasiada w KRS. Oznacza to, że po zakończeniu przesłuchań wszystkich kandydatów szesnastu innych członków tego gremium będzie głosować także nad jej kandydaturą. I to głosowanie kwestionują inni kandydaci na stanowisko nowego prokuratora generalnego. Nieoficjalnie żaden z nich nie chce publicznie krytykować KRS przed zakończeniem konkursu. Z ich ust padają jednak ciężkie słowa pod adresem sędziów z Rady. Niektórzy są zdania, że jeżeli KRS wybierze Mielczarek na jednego z kandydatów, będzie to powód do zakwestionowania całego konkursu.

Kandydaci, z którymi rozmawialiśmy, powołują się na przepisy kodeksu postępowania karnego mówiące m.in. o wyłączeniu sędziego ze składu orzekającego w przypadku, gdy podsądnym jest sędzia z tego samego wydziału sądu. Nasi rozmówcy uważają, że te przepisy powinny mieć zastosowanie także do KRS. Tłumaczą, że sędziowie z rady powinni się wyłączyć z głosowania nad kandydaturą Mielczarek. A to w praktyce mogłoby oznaczać potrzebę wyłączenia całego składu.

A co na to sama sędzia? Po zakończeniu konkursowego przesłuchania stwierdziła, że ustawa nie zakazuje członkowi rady zgłoszenia swej kandydatury. – Nie będę brała udziału w żadnym etapie procedowania konkursowego i tego udziału nie biorę. W mojej ocenie jest to jedyna możliwość odsunięcia się od udziału w tych pracach – przekonywała Mielczarek.

Przewodniczący KRS Stanisław Dąbrowski przyznał, że to sędzia Mielczarek postawiła się w niezręcznej sytuacji, pozostając członkiem KRS. Sam rekomendował jej rezygnację z zasiadania w Radzie. Dodaje także, że gdyby chciała ona wziąć udział w przesłuchaniach i głosowaniu nad innymi kandydatami, nikt nie mógłby jej tego zabronić.

dziennik.pl