Według wydanego przez Watykan oświadczenia każdy, kto będzie chciał użyć imienia, zdjęcia, herbu głowy Kościoła, a nawet samego słowa „papieski”, będzie musiał najpierw uzyskać zgodę władz kościelnych.

– W ostatnich latach byliśmy świadkami wielkiego wzrostu uczucia i szacunku do osoby Ojca Świętego. Coraz więcej ludzi pragnie używać imienia papieża w nazwach uniwersytetów, szkół, fundacji czy instytucji kulturalnych, a także stowarzyszeń czy innych grup. W świetle tego faktu Stolica Apostolska niniejszym deklaruje, że ma prawo (...) chronić osobę i wizerunek papieża przed nieautoryzowanym użyciem jego imienia i papieskiego herbu przed działaniami, które mają niewiele bądź nie mają nic wspólnego z Kościołem katolickim. W konsekwencji użycie czegokolwiek odwołującego się bezpośrednio do osoby lub urzędu Ojca Świętego musi wcześniej uzyskać autoryzację Stolicy Apostolskiej – napisał Watykan oświadczeniu w opublikowanym w miniony weekend. Nie sprecyzowano jednak, do jakich środków Watykan zamierza się uciekać.

Bezprecedensowa deklaracja przestaje dziwić, biorąc pod uwagę, w jakim kontekście bywa używany wizerunek papieża. Co prawda trzy lata temu odrzucono wniosek o zastrzeżenie jako znaku towarowego Precle papieża Benedykta, ale np. Pope Food Group z New Jersey słowem „papieski” firmuje sos pomidorowy, a pewna francuska winnica zarejestrowała markę Cuvee de Vatican. Oczywiście w obu przypadkach Watykanu o zdanie nie pytano. Również w Polsce wizerunek papieża, szczególnie Jana Pawła II, używany jest dość swobodnie, a jednym z głośniejszych przykładów są sprzedawane w Wadowicach papieskie kremówki.

Specjaliści od prawa autorskiego podkreślają jednak, że samo oświadczenie nie wystarczy. – Ta deklaracja jest próbą kontrolowania używania wizerunku Ojca Świętego, ale realnie może się to udać tylko poprzez zarejestrowanie go jako znaku towarowego – mówi dziennikowi The Times Robert Fry, prawnik z londyńskiej firmy Beachcrofts. – Bez tego ochrona prawna ograniczy się do 110 akrów państwa watykańskiego, a nowe przepisy nie będą mogły być egzekwowane nigdzie indziej, chyba że inne kraje przyjmą podobne regulacje – dodaje. Przewiduje on jednak, że z czasem do akcji wkroczą watykańscy prawnicy.

bjn, times, cna

dziennik.pl