Organizacje społeczne domagają się większego udziału w procesie stanowienia prawa. Według nich opinie partnerów społecznych odgrywają marginalną rolę przy tworzeniu rządowych projektów. Przedstawiciele organizacji pozarządowych, środowisk akademickich i kancelarii prawniczych wystosowali w tej sprawie list do premiera. Podpisali się pod nim reprezentanci m.in. Fundacji im. Stefana Batorego, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Instytutu Spraw Publicznych oraz Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce.

– Władzom powinno zależeć na tym, aby uspołecznić proces stanowienia prawa. Im więcej dyskusji i konsultacji w trakcie tworzenia założeń do aktów prawnych, tym większa szansa na uniknięcie pomyłek i aprobatę obywateli dla istniejącego systemu prawnego i jego przestrzegania – uważa Grażyna Kopińska, dyrektor Programu Przeciw Korupcji Fundacji im. S. Batorego.

Znaczenie konsultacji

Od 1 kwietnia zmieniły się zasady tworzenia rządowych projektów ustaw. Poszczególne resorty tworzą merytoryczne założenia do projektów ustaw. Konsultacje społeczne prowadzone są na etapie tworzenia tych założeń. Następnie, jeśli rząd podejmie decyzję o przygotowaniu projektu, Rządowe Centrum Legislacji przekłada założenia na projekt ustawy. Zdaniem organizacji społecznych tak przygotowany projekt nie jest już ponownie poddawany dyskusji publicznej. To utrudnia prowadzenie rzeczywistych konsultacji społecznych. Zmiany w procesie stanowienia prawa to efekt nowelizacji z 23 stycznia 2009 r. ustawy o Radzie Ministrów (Dz.U. nr 42, poz. 337) oraz zmian w Regulaminie Pracy Rady Ministrów.

– Nie ma jasnej regulacji, wskazującej kto, kiedy może się wypowiedzieć oraz co się z tymi wypowiedziami dzieje – wskazuje Paulina Kieszkowska-Knapik, partner w kancelarii Baker & McKenzie.

– Niewątpliwie korzystne zmiany wprowadzone do rządowego procesu tworzenia prawa w kwietniu tego roku, polegające na zmniejszeniu jego resortowości, dały nadzieję na to, że w ślad za nimi zwiększy się stopień obywatelskiej partycypacji w procesie tworzenia prawa. Wydawało się to naturalne, gdyż największymi i od dawna zidentyfikowanymi wadami tego procesu była nadmierna resortowość i niepełna ocena skutków wprowadzanych zmian prawa. Niestety, tak się nie stało – ocenia dr Tomasz Zalasiński z Kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka.