"Kluby, po pewnych wahaniach, zgodziły się na moją propozycję, aby uszanować prośbę prezydenta, który zwrócił się o to, aby przesunąć ten punkt (debata nad wetem) na następne posiedzenie Sejmu" - powiedział Komorowski na briefingu w Sejmie.

Marszałek dodał, że w piśmie skierowanym do niego prezydent "użył sformułowania, które pozwala sądzić, że prezydent sam zamierza wystąpić w Sejmie jako osoba sprawozdająca własne stanowisko w tej kwestii".

"Prezydent nie podjął jeszcze ostatecznie decyzji, czy zabierze głos podczas tej debaty"

Prezydencki minister Andrzej Duda pytany przez dziennikarzy powiedział, że z pisma, które prezydent napisał do marszałka Sejmu wynika jednoznacznie, że Lech Kaczyński rozważa wystąpienie w Sejmie w sprawie ustawy rozdzielającej funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Duda zastrzegł jednak, że prezydent nie podjął jeszcze ostatecznie decyzji, czy zabierze głos podczas tej debaty, ale chciałby mieć taką możliwość.

"Pan prezydent napisał w swoim wniosku skierowanym do pana marszałka, że prosi o przełożenie tej debaty z uwagi na to, iż bardzo ważną kwestią jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, i uniezależnienie prokuratora generalnego faktycznie od wpływania na to, w jaki sposób jest realizowany konstytucyjny obowiązek rządu, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego i porządku publicznego" - powiedział prezydencki minister.

Jak zaznaczył, teraz odpowiedzialność polityczna jest bardzo prosta, bo premier może ministra sprawiedliwości, a jednocześnie prokuratora generalnego, jeśli coś dzieje się źle, odwołać. Minister przywołał sprawę odwołania ze stanowiska szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego w związku z - jak mówił - m.in. jego wypowiedziami związanymi ze śmiercią Krzysztofa Olewnika.

Prezydencki minister przekonywał, że takiej możliwości nie będzie w sytuacji, kiedy prokurator generalny stanie się podmiotem całkowicie niezależnym od władzy wykonawczej. Jego zdaniem, Rada Ministrów i premier sami się pozbawią możliwości wpływania, ale i zarazem - jak podkreślał Duda - odpowiedzialności.

"Niestety, ale konkluzja jest taka, że z tej nowelizacji wynika, iż szef rządu pan Donald Tusk chce się po prostu pozbyć odpowiedzialności za te kwestie" - ocenił prezydencki minister. Jak dodał, Tusk będzie mógł potem mówić: "Bardzo mi przykro, proszę państwa, uważam, że prokurator generalny wprawdzie funkcjonuje źle, złożyłem odpowiedni wniosek do Sejmu, ale nie udało się go przegłosować, to nie jest moja wina, nic nie jestem w stanie zrobić".

Duda pytany przez dziennikarzy dlaczego Lech Kaczyński chce zabrać głos w Sejmie podczas debaty o tej ustawie odparł, że prezydent uważa, że to "bardzo ważna sprawa, że sam zna doskonale te kwestie i te relacje, i zdaje sobie sprawę, jakie tam występują problemy".

"Pamiętajmy, że pan prezydent był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Doskonale wie, jak funkcjonuje ten system, przeanalizował bardzo dokładnie to, jakie są postanowienia ustawy, do czego one prowadzą i jego stanowisko jest absolutnie jednoznaczne, że ta ustawa przy tych rozwiązaniach jest po prostu z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli nie do przyjęcia" - podkreślał Duda.