Na aplikację legislacyjną nie ma otwartego naboru, jak to ma miejsce w przypadku aplikacji adwokackiej czy radcowskiej. Przyszli aplikanci wprawdzie odbywają ustną rozmowę kwalifikacyjną, jednak o tym, kto przystąpi do egzaminu, decydują uznaniowo dyrektorzy generalni urzędów publicznych. Kryteria doboru kandydatów nie są precyzyjnie określone. Aplikantem może być osoba z minimum dwuletnim doświadczeniem zdobytym przy tworzeniu prawa, ukończonymi studiami prawniczymi i posiadająca status członka służby cywilnej lub urzędnika państwowego. Weryfikacja kandydatów na egzaminie również jest niepełna. W praktyce nie jest to żaden sprawdzian wiedzy.

Doświadczenie w cenie

– Poprzez rozmowę kwalifikacyjną pragniemy dowiedzieć się, jaka była dotychczasowa styczność danego kandydata z tworzeniem aktów prawnych i ich opiniowaniem – mówi Jacek Krawczyk, wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji, zastępca kierownika aplikacji legislacyjnej.

Skutek jest taki, że nasze prawo tworzą osoby po technicznym kursie, lecz bez gruntownego przygotowania merytorycznego.

– Do poprawy jakości legislacji, zwłaszcza tej resortowej, nie wystarczą jednak same umiejętności warsztatowe, na których skupia się program aplikacji legislacyjnej – komentuje dr Arkadiusz Radwan, dyrektor międzynarodowego stowarzyszenia naukowo-badawczego Centrum C-Law.org.

Do 2008 roku aplikacja legislacyjna prowadzona była w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Nowe rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 27 sierpnia 2008 r. w sprawie aplikacji legislacyjnej (Dz.U. z 2008 r. nr 157, poz. 982) odpowiedzialnym za szkolenie ustanowiło Rządowe Centrum Legislacji. Aplikację co roku rozpoczyna 35 osób, ale chętnych jest zazwyczaj dwa razy więcej. Ostatni nabór zakończył się na początku czerwca.

Dwa semestry

Aplikacja składa się z dwóch pięciomiesięcznych semestrów. Aplikanci uczestniczą w wykładach oraz konwersatoriach. Wykonują także zadania praktyczne, wyznaczane przez kierownika aplikacji lub patrona. Wykłady i konwersatoria odbywają się w wyznaczony przez kierownika aplikacji jeden dzień w tygodniu. W programie studiów znalazło się omówienie źródeł prawa w Rzeczypospolitej Polskiej, metodyka pracy legislacyjnej, procedura prawodawcza, wybrane problemy legislacyjne podstawowych gałęzi prawa, standardy tworzenia prawa w państwie prawnym. Omawiane jest także prawo Unii Europejskiej i harmonizacja prawa polskiego z prawem Unii Europejskiej, orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego i orzecznictwo sądowe.

Za aplikanta zapłaci urząd

Aplikacja jest odpłatna, jednak za uczestnictwo w niej nie płaci aplikant, ale podmiot, który kieruje daną osobę do odbycia aplikacji.

– Aplikacja kosztuje siedmiokrotność minimalnego wynagrodzenia za semestr – mówi Jacek Krawczyk.

Aplikacja kończy się egzaminem złożonym z dwóch części – pisemnej i ustnej.

– Każdy aplikant musi napisać opinię legislacyjno-prawną projektu. Egzamin ustny obejmuje wszystkie zagadnienia omawiane w trakcie studiów – dodaje Jacek Krawczyk.

W tym roku na 35 osób egzaminu nie zdały tylko trzy. Po ukończeniu aplikacji legislatorzy z reguły dostają awans, z czym łączą się gratyfikacje finansowe. Osoby te zajmują się legislacją w urzędach, które je kierowały.

35 osób

jest przyjmowanych rocznie na aplikację legislacyjną

8932

kosztuje semestr aplikacji legislacyjnej