Miejskie przedsiębiorstwa komunikacyjne muszą rozróżniać sytuację, gdy osoba jedzie bez biletu, od takiej, gdy ktoś nie ma przy sobie dokumentu uprawniającego do bezpłatnego lub ulgowego przejazdu. Obowiązek taki wprowadza prawo przewozowe.

– Ustawodawca, w przypadku gdy pasażer posiada dokument uprawniający go do ulgowego przejazdu, ale w chwili dokonywania kontroli nie ma go przy sobie, nakazuje zastosować niższą opłatę dodatkową – mówi Waldemar Jurasz z krakowskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Przewoźnik ma obowiązek zastosowania trybu pozwalającego pasażerowi w ciągu siedmiu dni od dnia przewozu przedstawić dokument potwierdzający uprawnienia.

– Jeżeli podróżny spełni ten warunek, pobrana należność za przewóz oraz opłata dodatkowa, po uiszczeniu opłaty manipulacyjnej, podlegają zwrotowi – tłumaczy Waldemar Jurasz.

Prawo zabrania bezwzględnego karania za nieposiadanie przy sobie np. legitymacji.

Sprzeczne z prawem są też regulaminy przewoźników, zgodnie z którymi pasażer zakłócający spokój może zostać usunięty ze środka transportu i nie należy mu się wówczas zwrot za bilet.

– Prawo przewozowe jasno stanowi, że podróżnemu niedopuszczonemu do przewozu lub usuniętemu ze środka transportowego przysługuje zwrot należności za niewykorzystane świadczenie przewozowe – tłumaczy Waldemar Jurasz.

Przewoźnik może jednak dokonać potrącenia części należności, tzn. odstępnego.

Podstawa prawna

● Ustawa z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 50, poz. 601).