Zgodnie z przepisami, które zaczną obowiązywać 1 września, możliwy stanie się nadzór skazanych za pomocą nadajnika umieszczanego na nodze oraz urządzenia monitorującego zainstalowanego w domu osoby kontrolowanej. "System na początku będzie funkcjonować w apelacji warszawskiej i obejmie maksymalnie 500 osób" - poinformowało ministerstwo sprawiedliwości w komunikacie zamieszczonym na swej stronie internetowej.

Zgodnie z przyjętymi przepisami system dozoru elektronicznego ma dotyczyć skazanych na pół roku więzienia oraz osoby ukarane rocznym pozbawieniem wolności, które odbyły połowę kary. Maksymalny czas objęcia elektronicznym dozorem ma nie przekraczać sześciu miesięcy.

"W przypadku naruszenia przez skazanego warunków odbywania kary, np. nieobecności w wyznaczonym miejscu lub manipulacji przy urządzeniu monitorującym, system informatyczny Centrali Monitorowania wygeneruje informację o naruszeniu warunków i będzie można podjąć w stosunku do skazanego niezwłoczne działania" - zapowiada resort sprawiedliwości.

System, według planów ministerstwa, ma być wprowadzany stopniowo

Po apelacji warszawskiej od czerwca przyszłego roku ma on funkcjonować w apelacjach: białostockiej, lubelskiej i krakowskiej i objąć dwa tys. osób. Od początku 2011 roku system zostanie wprowadzony w apelacjach: poznańskiej, gdańskiej i rzeszowskiej - wtedy będzie w nim 4 tys. skazanych. Ostatecznie na początku 2012 roku dołączą do sytemu apelacje: katowicka, łódzka, szczecińska i wrocławska i docelowo obejmie on jednocześnie 7,5 tysiąca skazanych.

W ocenie resortu wprowadzenie systemu pozwoli częściowo rozwiązać problem przepełnionych zakładów karnych i konieczności oczekiwania niektórych skazanych na odbycie kary. "Obniży się także koszt utrzymania więźniów, co pozytywnie wpłynie na budżet państwa. Miesięczny koszt utrzymania więźnia odbywającego karę w ramach systemu to kwota około 100 zł, więzień odbywający karę w celi kosztuje budżet dużo więcej, jest to kwota około 2300 zł" - podało ministerstwo.

Zakładana na nogę bransoleta monitorująca obecność skazanego w wyznaczonym obszarze (np. we własnym mieszkaniu) przypomina wyglądem duży zegarek. Umieszczony w niej nadajnik wysyła fale radiowe i komunikuje się z urządzeniem w domu osadzonego, które z kolei przekazuje sygnał do centrali.

Ustawę zakładającą, że osoby skazane na kary od pół roku do roku pozbawienia wolności będą mogły odbywać je na wolności - ze stale noszoną bransoletą monitorującą miejsce pobytu - uchwalił Sejm we wrześniu 2007 r. Ustawa miała wejść w życie 1 lipca 2008 r., ale przedłużono o ponad rok jej vacatio legis.