W piątek Sejm głosował nad poprawkami Senatu do tej ustawy. Na mocy jednej z przyjętych poprawek, nie od początku 2010 r., ale od 31 marca przyszłego roku ministerstwo i prokuratura miałyby funkcjonować oddzielnie.

Wiadomo, że Lech Kaczyński nie jest zwolennikiem rozdzielenia funkcji i może nowelizację zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Na decyzję ma 21 dni.

Według nowelizacji, która spełnia obietnice wyborcze PO, prokurator generalny będzie od 2010 r. powoływany przez prezydenta na jedną sześcioletnią kadencję, spośród dwóch kandydatów. Mają ich wskazywać Krajowa Rada Sądownictwa i nowe ciało - Krajowa Rada Prokuratorów. Kandydatem mógłby być prokurator lub sędzia z co najmniej 10-letnim stażem pracy.

Nowela zakłada, że prezydent może odwołać prokuratora generalnego przed końcem kadencji, m.in. gdyby został on skazany lub złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne.

Prokuratora generalnego może również odwołać Sejm na wniosek premiera, większością 2/3 głosów - gdyby premier odrzucił jego roczne sprawozdanie lub gdyby "sprzeniewierzył się on złożonemu ślubowaniu".

Nowelizacja przewiduje też likwidację Prokuratury Krajowej i wprowadzenie w jej miejsce Prokuratury Generalnej. Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma mówił, iż celem ustawy jest zorganizowanie sprawnej i apolitycznej służby prokuratorskiej.

W ramach prac nad reformą prokuratury rozważana była też likwidacja prokuratur apelacyjnych. Ostatecznie jednak rząd podtrzymał stanowisko, w którym opowiada się za ich utrzymaniem.