Zamawiający mogą już bez przeszkód organizować przetargi w euro. Mimo to niewielu się na to decyduje ze względu na ryzyko walutowe.

– Ustalenie ceny w euro wiąże się zawsze z ryzykiem kursowym dla zamawiającego, jeśli zgromadzone na wynagrodzenie środki ma w złotych. Bez wątpienia natomiast taki krok zachęca do udziału w postępowaniu wykonawców zagranicznych. Wykonawcy polscy korzystają na cenie ustalonej w euro tylko wówczas, gdy przedmiot zamówienia wymaga najpierw zakupu komponentów w tej walucie – wskazuje Włodzimierz Dzierżanowski, prezes zarządu Grupy Doradczej Sienna.

Organizacja przetargu w euro jest szczególnie korzystna przy unijnym dofinansowaniu zamówienia.

– W przypadku kiedy zamawiający otrzymuje wsparcie z UE w określonej kwocie euro, to ryzyko kursowe się zmniejsza i warto korzystać z tego rozwiązania – podkreśla Włodzimierz Dzierżanowski.

– Kryzys finansowy wymusza na wykonawcach zagranicznych, a także na wykonawcach polskich, którzy w dużym stopniu korzystają z poddostawców i podwykonawców w strefie euro, uwzględnienie wysokiego ryzyka różnic kursowych w cenie oferowanych usług, dostaw i robót budowlanych – uważa Aldona Kowalczyk, radca prawny, szef działu zamówień publicznych w kancelarii Salans. Jej zdaniem możliwość wyrażenia ceny w euro oznacza dla tych wykonawców minimalizację ryzyka walutowego, a tym samym korzystnie wpływa na wysokość ich ceny ofertowej.

Przetarg tylko w euro

Przetarg w euro ogłosiło województwo mazowieckie. Przedmiotem zamówienia jest dostawa 20 pociągów elektrycznych zespołów trakcyjnych (EZT). Pierwsza dostawa ma być nie wcześniej niż w styczniu 2011 r., a ostatnie dwie w grudniu 2011 r. Zamawiający wymaga wniesienia wadium w wysokości 450 tys. euro.

– Prawo pozwala na przeprowadzanie postępowań, w których oferty składane są tylko w euro. W takim wypadku to zamawiający bierze na siebie ryzyko kursowe. Naszym zdaniem ryzyko kursowe jest jednak tak małe, że warto je teraz ponieść. Taki krok jest szczególnie uzasadniony, gdy przedmiot dostawy jest produkowany w strefie euro. A jeśli chodzi o pociągi i pojazdy szynowe, grono producentów jest ograniczone i są to głównie firmy zagraniczne – mówi Marek Miesztalski, skarbnik województwa mazowieckiego.

W tym przetargu większość komponentów do pociągu będzie produkowanych na Zachodzie.

– Przeciętnie cena proponowana przez wykonawców w przetargach przeprowadzanych w złotych jest o ok. 20–30 proc. wyższa, niż gdyby przetarg był w euro. To dlatego że wykonawcy przeliczają sobie koszt wytworzenia pociągu oraz zysk w euro po kursie złotego, uwzględniając jeszcze narzuty na ryzyko kursowe – podkreśla Marek Miesztalski.