W 2008 roku do Naczelnego Sądu Administracyjnego trafiło ponad 10 tys. nowych skarg – wynika z przedstawionej wczoraj w NSA informacji rocznej. W sumie sąd kasacyjny miał ich do załatwienia nieco ponad 18 tys. I choć sędziowie wydali wyroki dotyczące prawie 10 tys. skarg kasacyjnych i tak czas oczekiwana na załatwienie sprawy przed NSA wydłużył się średnio do 18 miesięcy.

– Trudno zdiagnozować przyczyny takiej tendencji – mówił prof. Janusz Trzciński, prezes Naczelnego Sąd Administracyjnego, który dane dotyczące działalności sądów w 2008 r. przedstawił Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów NSA. Taka sytuacja może dziwić, bo jednocześnie spada liczba skarg wnoszonych do WSA. To z kolei spowodowało, że WSA odrobiły zaległości i orzekają na bieżąco. Czas oczekiwania na sprawę wynosi od 3 do 6 miesięcy.

W ocenie prezesa sposobem na poprawienie sytuacji w NSA może być zwiększenie liczby sędziów (w 2009 r. wzrośnie o 10 osób, do 95 sędziów) oraz sędziów delegowanych z WSA.

Tak jak w poprzednich latach największa grupa spraw załatwianych przez NSA to sprawy podatkowe (aż 31 proc. wszystkich). Jednocześnie to orzecznictwo podatkowe najbardziej wpłynęło na zmiany przepisów. Ustawodawca wziął pod uwagę zwłaszcza uchwały dotyczące VAT.

– Z satysfakcją odnotowaliśmy też wpływ orzeczeń izby gospodarczej na działalność legislacyjną – podkreślił prezes. Są to pozytywne objawy reakcji ustawodawcy na orzecznictwo sądów administracyjnych. Nie oznacza to jednak, że sytuacja uległa znaczącej poprawie. Jako przykład bubla legislacyjnego prezes wskazał ostatnią zmianę przepisów prawa o ruchu drogowym.

Obecny podczas Zgromadzenia prezydent Lech Kaczyński podkreślił, że sądownictwo administracyjne ma istotne znaczenie dla ochrony praw obywateli i tworzy podstawy dla poczucia trwałości prawa. Prezydent za niepokojące uznał jednak wydłużenie czasu oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy przed NSA. Zapewnił, że podejmie kroki, by sędziowski etatów przybyło.