RAPORT

Kupując bilet na przejazd miejską komunikacją, zawieramy umowę z przewoźnikiem. Na jej podstawie przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej zobowiązuje się w zamian za odpowiednią opłatę do przewiezienia pasażerów oraz ich rzeczy. Dokładne warunki spełnienia tych świadczeń określają regulaminy przewoźników. Niestety coraz częściej zawierają one postanowienia, które są niezgodne z prawami podróżujących.

Obowiązki przewoźnika

Umowy przewozu w środkach komunikacji miejskiej zawierane są najczęściej poprzez nabycie biletu przez pasażera.

- Zobowiązują one przedsiębiorstwo komunikacyjne do przewiezienia na określonej trasie osób lub rzeczy w zamian za wynagrodzenie ze strony podróżnego, skalkulowane na równoważnym poziomie do świadczonej usługi - tłumaczy Waldemar Jurasz z krakowskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Warunki świadczenia usług przewozowych reguluje przede wszystkim ustawa Prawo przewozowe. To z jej treścią powinien być zgodny regulamin obowiązujący podróżnych. Nie może on także zawierać klauzul niedozwolonych, o których mowa w kodeksie cywilnym.

- Regulaminy miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych wymagają weryfikacji pod kątem tego, czy posługują się klauzulami niedozwolonymi. Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy - tłumaczy Aleksandra Wędrychowska-Karpińska, radca prawny w Kancelarii Wierciński, Kwieciński, Baehr.

Bez odpowiedzialności

Niestety większość regulaminów przygotowanych przez miejskie przedsiębiorstwa komunikacyjne zawiera postanowienia łamiące prawa konsumentów.

- Równość stron kontraktu może zostać zniweczona na skutek działań przewoźnika, ograniczających jego odpowiedzialność umowną lub wręcz przerzucających ją na podróżnego - mówi Waldemar Jurasz.

Przewoźnik odpowiada także za rzeczy, które podróżny przewozi ze sobą pod własnym nadzorem, jeżeli w trakcie przewozu uległy uszkodzeniu z winy przewoźnika.

- Przewoźnicy powinni pamiętać o tym, że w przypadku zaistnienia jakiejkolwiek przeszkody w rozpoczęciu lub kontynuowaniu przewozu powodującej zmianę trasy przejazdu mają obowiązek niezwłocznie powiadomić o tym wszystkich pasażerów - mówi Jarosław Fidala, prawnik z Kancelarii Gide Loyrette Nouel.

Dodaje, że w takiej sytuacji, muszą także zapewnić pasażerom bezpłatny przewóz zastępczy do miejsca przeznaczenia, nawet gdy przeszkoda powstała z przyczyn od nich niezależnych.

Ponadto przewoźnik odpowiada za szkodę, jaką podróżny poniósł wskutek przedwczesnego odjazdu, jak i opóźnionego przyjazdu lub odwołania środka transportowego - jeżeli tylko szkoda powstała z jego winy.

Postanowieniem sprzecznym z dobrymi obyczajami będzie także to, które obciąża konsumenta dodatkowymi obowiązkami, za które odpowiedzialność powinien ponosić przewoźnik.

- Niedozwoloną klauzulą jest postanowienie, na podstawie którego w razie nieprawidłowego wydruku biletu pasażer zobowiązany jest niezwłocznie zgłosić ten fakt prowadzącemu pojazd, okazując bilet z nieprawidłowym wydrukiem. Jeżeli tego nie zrobi, bilet może zostać uznany za nieważny - tłumaczy Aleksandra Wędrychowska-Karpińska.

Dodaje, że w ten sposób konsumenta obciążono obowiązkiem sprawdzania zgodności formy i treści biletu z wzorem biletu. Tymczasem obowiązek prawidłowego sporządzenia i wydania biletu spoczywać powinien zgodnie z ustawą Prawo przewozowe na przewoźniku.

Niesłuszne kary

Zdarza się także, że miejskie przedsiębiorstwa komunikacyjne zastrzegają w swoich regulaminach, iż w przypadku gdy podróżny zakłóca spokój, może zostać usunięty ze środka transportu i nie należy mu się wówczas zwrot za bilet.

- Takie postanowienie jest sprzeczne z prawem przewozowym, które stanowi, że podróżnemu niedopuszczonemu do przewozu lub usuniętemu ze środka transportowego przysługuje zwrot należności za niewykorzystane świadczenie przewozowe. Przewoźnik może dokonać potrącenia części należności, tzn. odstępnego - tłumaczy Waldemar Jurasz.

Prawo nakazuje także, aby przewoźnik odróżniał sytuację, gdy osoba jedzie w ogóle bez biletu, od takiej, gdy ktoś nie ma jedynie przy sobie dokumentu poświadczającego uprawnienie do bezpłatnego lub ulgowego przejazdu.

- Ustawodawca w tym drugim przypadku wyraźnie nakazuje zastosować niższą opłatę dodatkową, jeżeli przewoźnik w ogóle chce karać podróżnego za nieposiadanie przy sobie takiego dokumentu - mówi Waldemar Jurasz.

Dodaje, że przewoźnik ma obowiązek w takiej sytuacji zastosować tryb, który pozwoli pasażerowi w ciągu siedmiu dni od dnia przewozu przedstawić uprawnienia do bezpłatnego lub ulgowego przejazdu.

- Jeżeli podróżny spełni ten warunek, pobrana należność za przewóz oraz opłata dodatkowa, po uiszczeniu opłaty manipulacyjnej, podlegają zwrotowi - tłumaczy Waldemar Jurasz.

Tak więc prawo zabrania przewoźnikom bezwzględnego karania za nieposiadanie przy sobie np. legitymacji.

Nieuzasadnione opłaty

Zdarza się także, że przewoźnicy pobierają opłaty za wydanie legitymacji uprawniającej do przejazdów komunikacją miejską. Jest to działanie sprzeczne z prawami konsumentów. Taką praktykę stosował między innymi Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej.

- Bielski przewoźnik pobierał opłaty w wysokości 2 zł od każdego wydanego druku legitymacji do biletu miesięcznego. Tymczasem, zgodnie z przepisami, podstawowym obowiązkiem pasażera jest wyłącznie zapłata za przewóz, tj. zakup biletu - informuje Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK.

W ocenie prezesa UOKiK, pobieranie od konsumentów opłaty za wydawaną do biletu miesięcznego legitymację, stanowi nieuprawnione obciążenie finansowe pasażerów. W związku z powyższym na gminę Bielsko-Biała nałożono karę w wysokości 17,5 tys. zł. Obecnie gmina nie pobiera już zakwestionowanych przez UOKiK opłat.

Podstawa prawna

• Ustawa z 15 listopada 1984 r. Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 50, poz. 601).