Właściciele firm starają się bez pomocy prawników radzić sobie z kwestiami prawnymi. Sporządzanie umów handlowych i kadrowych przysparza firmom najwięcej trudności. Wzrasta odsetek przedsiębiorstw borykających się z windykacją należności od kontrahentów.
Publikacja: 24 marca 2009, 03:00
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Windykacja Międzynarodowa=Korporacja Feniks z IP: 83.14.205.* (2009-03-24 08:09)
Windykacja,windykacja międzynarodowa,zagraniczne zastępstwa procesowe Niemcy,Austria ,Szwajcaria.
Korporacja Feniks
2: ghf z IP: 195.187.152.* (2009-03-24 08:30)
A potem płaczą że przez opcje walutowe bankrutują. gdyby firmy zatrudniały prawników to by nie zawierały tak beznadziejnych umów alebo przynajmniej na lepszych warunkach.
3: asd z IP: 87.119.47.* (2009-03-24 08:52)
Czlowiek z wykształceniem prawniczym w firmie nic nie znaczy jak nie ma wyczucia biznesu który obsługuje.
4: wjw z IP: 77.115.198.* (2009-03-24 08:58)
Leczą się też sami ???
5: gosc z IP: 78.8.153.* (2009-03-24 09:03)
brawo! jeszcze wczoraj "75 % nie ma prawnika" a dzisiaj "firmy samodzielnie rozwiazuja swoje problemy", gratuluje - w koncu jakies symptomy pozytywnego myslenia. oby wiecej takich zmian!
6: srl z IP: 83.2.66.* (2009-03-24 10:12)
A czemu tu się dziwić, skoro skopano działające rozwiązania. Dawniej prawnikiem związanym z zakładem był radca prawny. Zatrudniano go po studiach jako referendarza, potem kierowano na taką miniaplikacyjkę co powodowało, że ci ludzie byli siłą rzeczy obeznani z problemami konkretnych firm. Potem radcom - stanowisku nawet z nazwy urzędniczemu zachciało się korporacji i prywatyzacji. No i zaczęło się latanie po kilku - kilkunastu zakładach, do tego jeszcze obsługa osób fizycznych. Potem przyszedł lawinowy przyrost przepisów plus prawo UE. Więc nie ma się chyba co dziwić, że niektórzy z nich nie mają kiedy dogłębnie wejść w konkretne przepisy. A problemy do których trzeba prawnika zazwyczaj bywają więcej niż pokręcone. Grzech leży u podstawy tego systemu opartego na przekonaniu, że tak jak przed 30 laty tak teraz również można objąć całe prawo. I niektórzy dalej żyją w tym śnie.
7: srl z IP: 83.2.66.* (2009-03-24 10:20)
Prawo powinno opierać się na specjalizacji. Poświęcanie 3 lat na powtórkę z przedmiotów, z których nie będzie się korzystać to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Nie ma innych takich studiów, w których przez 3 lata po ich ukończeniu powtarzasz ten sam materiał.
Przedsiębiorca jeżeli ma problem, to chce wiedzieć do kogo pójść, żeby mu ten konkretny problem naświetlił i podsunął rozwiązanie. Jest niedorzeczne zakładanie, że oto ja wielki prawnik po aplikacji, dostaję problem i dopiero wtedy zaczynam się nad nim zastanawiać. Nie mam doświadczenia w podobnych sprawach, nigdy wcześniej o tym nie czytałem i oto mam wystąpić w charakterze eksperta. Przedsiębiorca chce iść do konkretnego eksperta, który już wie albo pracuje na podobnej materii, a nie do człowieka, który dopiero się będzie uczył na nim.
Problem znam osobiście. Spróbujcie w ośrodku nieakademickim znaleźć eksperta od prawa własności przemysłowej albo telekomunikacyjnego. Życzę powodzenia :))).
8: pstryczek z IP: 94.254.150.* (2009-03-24 10:44)
a potem przychodzą do nas prawników te wszystkie zosie samosie po cud - a my mamy z nich niezły ubaw i zarobek ehehhehehe
9: wjw z IP: 77.115.198.* (2009-03-24 15:22)
Większość przedsiębiorców po prostu nie wie do czego tak naprawdę służy prawnik. I często zastępują go takie zosie ksiegowe. O skutkach lepiej nie mówić.
10: gosia z IP: 89.76.102.* (2009-03-24 21:02)
pisze sobie taki pstryczek:
"przychodzą do nas prawników te wszystkie zosie samosie po cud - a my mamy z nich niezły ubaw i zarobek ehehhehehe"
a potem ktoś się dziwi, że papugi mają opinię złodziei i oszustów

Na obniżenie opłat za energię elektryczną nawet o 30 proc. będą mogli liczyć tzw. odbiorcy wrażliwi: rodziny o niskich dochodach, borykające się z problemami ekonomicznymi, osoby niepełnosprawne lub przewlekle chore.
Czy wręczyliście kiedykolwiek łapówkę lekarzowi?