Około 260 sędziów nie złożyło oświadczeń informujących o tym, czy mają obywatelstwo wyłącznie polskie, czy także innego państwa. Tymczasem dziś mija półroczny okres, jaki ustawa o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2018 r. poz. 5 ze zm.) dała orzekającym (także asesorom) na to, aby uporządkowali te kwestie. Ci, którzy do tego czasu nie zrzekli się obywatelstwa innego kraju lub nie postarali się w Krajowej Radzie Sądownictwa o zgodę na dalsze orzekanie mimo wielonarodowości, jutro powinni odejść od stołów sędziowskich.

„Niewywiązanie się z tego obowiązku (zrzeczenia się obywatelstwa obcego państwa – red.) do 3 października 2018 r., zgodnie z ustawą o SN – powoduje, że od 4 października 2018 r. taka osoba musi zaprzestać orzekania z mocy ustawy, właśnie z racji wygaśnięcia stosunku służbowego – co stwierdza minister sprawiedliwości” – informuje biuro prasowe MS.

Groźba dyscyplinarek

Przepisy przewidują, że obywatelstwo sędziów oraz asesorów sądowych ustalane jest wyłącznie w oparciu o składane przez nich oświadczenia. Dlatego też w połowie kwietnia, o czym jako pierwszy donosił DGP, Ministerstwo Sprawiedliwości rozesłało do sądów pisma z żądaniem odebrania przez prezesów od sędziów i asesorów oświadczeń o posiadaniu wyłącznie obywatelstwa polskiego. To wywołało oburzenie części sędziów, którzy zadeklarowali, że żądania resortu nie spełnią. I, jak wynika z danych przekazanych przez MS, niektórzy słowa dotrzymali.

„Z informacji, jakie mamy, wynika, że po skierowanym do prezesów sądów apelacyjnych piśmie Ministerstwa Sprawiedliwości do 8 czerwca 2018 r. ok. 260 sędziów nie złożyło oświadczenia o posiadaniu wyłącznie polskiego obywatelstwa” – informuje biuro prasowe MS, zaznaczając przy tym, że ta liczba może jeszcze ulec zmianie.

Co jednak z tymi, którzy nie złożyli oświadczeń, a mają obywatelstwo innego państwa? Z ustawy wynika, że od jutra powinni przestać orzekać, a wygaśnięcie ich stosunku służbowego powinien stwierdzić minister sprawiedliwości. Tymczasem okazuje się, że ustawodawca nie przewidział mechanizmu, który by wymusił egzekucję tych przepisów.

– Ustawa nie stanowi, że brak złożenia oświadczenia skutkuje przejściem sędziego w stan spoczynku 4 października br. Gdyby tak było, sytuacja byłaby jasna – stwierdza Sławomir Pałka, sędzia Sądu Rejonowego w Oławie.

Resort pytany przez DGP o to, czy będzie w jakiś inny sposób niż poprzez zbieranie oświadczeń starał się ustalić, czy i ewentualnie jakich krajów paszporty mają sędziowie, którzy nie udzielili odpowiedzi, nabiera wody w usta.

Dlatego też zdaniem sędziego Pałki jedynym w tej sytuacji wyjściem dla resortu sprawiedliwości będzie inicjowanie postępowań dyscyplinarnych wobec tych, którzy oświadczeń nie złożyli.

– Obowiązek złożenia oświadczenia o posiadaniu wyłącznie obywatelstwa polskiego wynika wprost z ustawy, więc jego niewypełnienie ktoś może chcieć potraktować jako delikt dyscyplinarny, mimo że waga zaniechania sędziego jest znikoma. Powstaje zresztą pytanie, dlaczego obywatelstwem obcym może się legitymować poseł albo minister, ale już nie sędzia – zauważa. Jednocześnie dodaje, że dla resortu kłopotliwe będzie wszczęcie naraz kilkuset postępowań, jednak jeżeli tak się nie stanie, przepis o wygaśnięciu stosunku służbowego sędziów mających obywatelstwo innych państw może okazać się w praktyce martwy.

Wszczynanie dyscyplinarek może się okazać kłopotliwe także z tego powodu, że Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, na łamach DGP deklarował już, że żadne konsekwencje wobec sędziów, którzy nie odeślą oświadczeń, nie będą wyciągane.

Niejawne decyzje

Z danych przekazanych przez MS wynika, że sześciu sędziów i pięciu asesorów oświadczyło, że mają podwójne obywatelstwo. Takie osoby miały, zgodnie z przepisami, dwa wyjścia – albo zrzec się obywatelstwa obcego państwa, albo zwrócić się do KRS z prośbą o wyrażenie zgody na dalsze orzekanie.

Z informacji udostępnionych przez KRS wynika, że z tej drugiej możliwości skorzystało dwóch sędziów. I w obu przypadkach odpowiedź rady była pozytywna. Nie są jednak znane powody, dla których decyzje KRS były właśnie takie. Pytany o to Maciej Mitera, rzecznik prasowy KRS, stwierdza jedynie, że podjęto je na posiedzeniu niejawnym.

I tu pojawiają się kolejne problemy, na które zwrócił uwagę m.in. poseł Ryszard Galla w interpelacji skierowanej do MS. Zapytał m.in., jakimi zasadami powinna kierować się rada, decydując o dalszym losie zawodowym sędziego mającego obywatelstwo innego państwa. I dlaczego od tego typu uchwał KRS – zgodnie z ustawą – nie przysługuje odwołanie.

Posłowi odpowiada wiceminister Piebiak. Przyznaje, że ustawa nie przewiduje zasad, jakimi KRS powinna się kierować w tym zakresie. I dodaje, że te zapewne zostaną „wypracowane przez Krajową Radę Sądownictwa w trakcie rozpoznawania wniosków”. Piebiak potwierdza również, że od decyzji KRS nie ma ścieżki odwoławczej.

– W normalnych czasach można by było przypuszczać, że takie rozwiązania zakwestionuje Trybunał Konstytucyjny. Zawarta w ustawie zasadniczej zasada demokratycznego państwa prawnego wyklucza, żeby organ według własnego widzimisię, bez żadnych kryteriów ustawowych podejmował tego typu decyzje – zauważa sędzia Pałka. Krytycznie patrzy również na to, że w ustawie nie przewidziano ścieżki odwoławczej od uchwały KRS.

– Zgodnie z orzecznictwem TK zasadą jest dwuinstancyjność postępowania, a przypadki, kiedy nie znajduje ona zastosowania, są absolutnymi wyjątkami – mówi oławski sędzia. Dlatego też jego zdaniem od uchwały KRS o odmowie wyrażenia zgody na dalsze orzekanie mimo wszystko przysługuje odwołanie do sądu administracyjnego.