statystyki

Bogusław Leśnodorski: Nie kupię Wisły, nie wrócę do Legii [WYWIAD]

autor: Patryk Słowik06.10.2018, 07:30
Bogusław Leśnodorski, wspólnik w kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy, były prezes Legii Warszawa

Bogusław Leśnodorski, wspólnik w kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy, były prezes Legii Warszawaźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Kuba Atys Agencja Gazeta

- Dla wielu profesjonalnych pełnomocników najważniejsze jest to, aby nie obraził się na nich ich przeciwnik procesowy. Dla mnie znacznie ważniejsze jest to, by nie obraził się na mnie mój klient - mówi Bogusław Leśnodorski, wspólnik w kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy, były prezes Legii Warszawa.

Właśnie sobie uzmysłowiłem, że w ciągu ostatnich kilku lat udzieliłem kilkuset wywiadów. I jest pan pierwszym dziennikarzem prawnym, który do mnie przychodzi. Słabo jak na radcę prawnego z prawie 25-letnim stażem, co nie?

Bez szału. I zastanawiam się, czy tu, gdzie pan teraz jest – czyli w gabinecie wspólnika jednej z czołowych polskich kancelarii – bardziej zajmuje się pan pracą prawnika czy pozowaniem do selfie, które ludzie chcą sobie z panem zrobić.

Gdy przychodzą dzieciaki i młodzież, rzeczywiście selfie to rzecz obowiązkowa. Widzą prezesa Legii. Niektórzy dorośli chcą pokazać dzieciom, jak ten prezes Legii wygląda. Ale z dorosłymi zazwyczaj rozmawiamy o prawie i biznesie.

Nie czuje się pan jak miś na Krupówkach?

Nie. Nawet jeśli niektórzy chcieliby mnie widzieć w takiej roli. Bo oczywiście zdaję sobie sprawę, że niektórzy prawnicy mogą mówić „Leśnodorski? Ten z Legii? A jakie on ma pojęcie o prawie?”. Ale z kolegami już w połowie lat 90. chcieliśmy założyć kancelarię, interesowaliśmy się prawem.

Założył pan kancelarię, ona z roku na rok rosła. Urosła duża, a pan ją porzucił dla Legii.

Nie planowałem tego. Niektórzy mają tak, że jak stworzą coś dużego, odchodzą i tworzą coś kolejnego. Ale ja nie miałem takiego pomysłu. Za to mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że idąc do Legii, pomyliłem się.

To był błąd?

Nie tak się pomyliłem. Pomyliłem się, bo byłem przekonany, że w świecie sportu jest prościej niż w prawie i biznesie. I że wszystko w klubie poukładam sobie w ciągu roku, potem będę jednocześnie i wspólnikiem w kancelarii, i prezesem Legii.

Okazało się, że się nie da?


Pozostało jeszcze 91% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane