Z roku na rok popularność upadłości konsumenckiej rośnie. Ustawa z sierpnia 2014 r. (Dz.U. z 2014 r. poz. 1306) ułatwiająca jej ogłoszenie okazała się strzałem w dziesiątkę. Sęk w tym, że zainteresowanie obywateli oddłużeniem spowodowało, że sądy są coraz bardziej zakorkowane. Na rozpoznanie najprostszej sprawy często czekać trzeba ponad pół roku. A jak przyznają eksperci, coraz częściej niektórzy sędziowie – obłożeni sprawami ponad miarę – szukają sposobu na odrzucenie wniosku o ogłoszenie upadłości.

(Nie)właściwość sądu

W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają właśnie prace nad nowelizacją prawa upadłościowego. W związku z tym spotkanie z ekspertami postanowił zorganizować rzecznik praw obywatelskich. Po to, by uwagi fachowców przekazać ministrowi Zbigniewowi Ziobrze. Kwestia kluczowa?

– Uczestnicy spotkania wskazali, że liczba spraw z upadłości konsumenckiej stanowi większość w wydziałach upadłościowych sądów rejonowych. Tymczasem upadłość taka ma spełniać inne cele niż upadłość przedsiębiorców – spostrzega dr Adam Bodnar.

Dziś jest bowiem tak, że sprawy upadłościowe – czy to konsumentów, czy przedsiębiorców – trafiają do wydziałów gospodarczych upadłościowych w sądach rejonowych. A stan kadrowy w tychże wydziałach nijak nie odpowiada potrzebom.

– Nowelizacja prawa upadłościowego z 2014 r., liberalizująca przesłanki ogłoszenia upadłości konsumenckiej, spowodowała znaczny wzrost ich liczby. Nie wzrosła jednak liczba etatów sędziowskich. Konieczne wydaje się zatem wzmocnienie techniczne i organizacyjne sądów – apeluje Adam Bodnar.

Zdaniem rzecznika obecna sytuacja może stanowić nawet naruszenie konstytucyjnie przysługującego obywatelom prawa do sądu. A to dlatego, że z uwagi na ograniczoną liczbę wydziałów upadłościowych często bywa tak, że chcący upaść mieszka w znacznej odległości od właściwego dla niego sądu.

– Do złożenia wniosku o upadłość zmusza obywateli ich niewypłacalność, a to oznacza, że względy natury finansowej mogą ograniczać czy wręcz uniemożliwiać upadłemu dojazd do sądu i wgląd w akta postępowania – zaznacza Adam Bodnar.

Rozwiązanie kłopotu – w oce nie RPO – wydaje się proste: wystarczyłoby zmienić właściwość i wskazać, że sprawy z zakresu upadłości konsumenckiej rozpoznawane są w wydziałach cywilnych (które miałyby otrzymać odpowiednie wzmocnienie kadrowe). Te – jak twierdzą fachowcy pomagający rzecznikowi praw obywatelskich – mają nawet więcej wspólnego z tego typu sprawami. Na etapie prowadzonego już postępowania upadłościowego ważne okazuje się bowiem stosowanie nie tylko prawa podatkowego, jak w przypadku przedsiębiorców, lecz także np. prawa rodzinnego.

Zniszczenie upadłości

Postulat przeniesienia spraw z zakresu upadłości konsumenckiej do wydziałów cywilnych od dawna głosi odpowiedzialny za reformę prawa upadłościowego w 2014 r. pełniący wówczas funkcję wiceministra sprawiedliwości, a dziś wykonujący zawód radcy prawnego Jerzy Kozdroń. Jego zdaniem już cztery lata temu poważnie to rozważano, ale uznano, że brakuje pieniędzy na dofinansowanie wydziałów cywilnych.

– Prawda jest taka, że gdy uchwalaliśmy ustawę, zdecydowaliśmy się na sądy gospodarcze z bardzo prozaicznych powodów: po pierwsze, brakowało pieniędzy na nowe etaty w wydziałach cywilnych, a po drugie, brakowało w tychże wydziałach specjalistów od upadłości – wskazuje Kozdroń. Jego zdaniem nastał czas, aby reformę wreszcie dokończyć.

Tak się jednak najprawdopodobniej nie stanie. A to dlatego, że nie brakuje również specjalistów, którzy ten pomysł kontestują.

– Zmiana właściwości na wydziały cywilne oznaczałaby zniszczenie upadłości konsumenckiej w Polsce. Jakkolwiek to prawda, że wydziały upadłościowe są obciążone, to przecież wydziały cywilne jeszcze bardziej – spostrzega prof. Anna Hrycaj, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, dyrektor Instytutu Prawa Upadłościowego i Restrukturyzacyjnego oraz Badań nad Niewypłacalnością Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

– Nie widzę też żadnego powodu, abyśmy rezygnowali z orzekania w sprawach upadłościowych przez wyspecjalizowanych sędziów. Rozwiązaniem jest wzmocnienie kadrowe – zarówno orzecznicze, jak i administracyjne – wydziałów upadłościowych – dodaje sędzia Hrycaj. Jej zdaniem sensownym pomysłem byłoby stworzenie w ramach już istniejących wydziałów wyspecjalizowanych sekcji ds. upadłości konsumenckiej.

Ministerstwo Sprawiedliwości jeszcze nie jest w stanie stwierdzić, czy zmiany proponowane przez rzecznika praw obywatelskich zostaną wprowadzone. Urzędnicy MS aktualnie analizują wystąpienie Adama Bodnara.

Konsultowana właśnie nowelizacja prawa upadłościowego ma umożliwić jeszcze większej liczbie obywateli oddłużenie się. Kluczowa zmiana dotyczy art. 4914 ust. 1 ustawy (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2171 ze zm.). Obecnie stanowi on, że sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, jeśli dłużnik doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. Przykładowo więc na ogłoszenie upadłości nie ma szans osoba, która będąc już w poważnych tarapatach finansowych brała kolejne pożyczki, choć wiedziała, że ich nie spłaci. Po wejściu w życie nowelizacji oddłużyć będą się mogli także ci, którzy wcześniej nabroili. Karą za umyślność lub rażące niedbalstwo będzie wydłużony okres spłaty swoich długów (upadłość konsumencka wbrew obiegowej opinii nie oznacza braku obowiązku jakiejkolwiek spłaty zaległości, lecz spłatę przez określony czas w ramach możliwości zarobkowych dłużnika). Czyli „grzeszni” dłużnicy będą spłacali swe zobowiązania dłużej, a co za tym idzie – więcej. 

Po wejściu w życie nowelizacji oddłużyć będą się mogli także ci, którzy wcześniej nabroili

Etap legislacyjny

Projekt w konsultacjach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna