Za wniosek o sporządzenie uzasadnienia zapłacić trzeba będzie 100 zł. Gdy strona wniesie apelację, wówczas kwota ta zostanie zaliczona na poczet opłaty za postępowanie odwoławcze w drugiej instancji. Ma to zniechęcić strony od żądania uzasadnienia w sytuacji, gdy i tak nie zamierzają korzystać ze środków zaskarżenia. Zwłaszcza że sądy są przeciążone, a pisanie uzasadnień jest zarówno czasochłonne, jak i pracochłonne.

– To skandal. Mówi się, słusznie zresztą, że ludzie nie rozumieją, dlaczego sąd wydał taki, a nie inny wyrok. Teraz, żeby to zrozumieć i skorzystać ze swojego prawa, będą musieli zapłacić 100 zł – krytykuje mec. Monika Strus-Wołos. – Po to jest opłata wstępna, w dodatku skalkulowana na dość wysokim poziomie, by pokryła pracę sądu – dodaje adwokat.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Usługa dodatkowa

Zupełnie inaczej patrzą na to ci, którzy uzasadnienia muszą pisać. – Strona w ramach opłaty od pozwu ma prawo poznać stanowisko sądu z pełnym uzasadnieniem. Wydając wyrok czy postanowienie, sąd przedstawia ustne zasadnicze motywy rozstrzygnięcia. I to jest wszystko. Jeśli ktoś chce skorzystać z dodatkowej „usługi”, polegającej na sporządzeniu formalnego pisemnego uzasadnienia z pełnym wywodem prawnym, ustaleniami faktycznymi etc., to uważam, że z tego tytułu powinien zapłacić dodatkową kwotę. Oczywiście zaliczaną na poczet opłaty od ewentualnej apelacji – mówi sędzia Wiesław Grajdura z Sądu Okręgowego w Tarnowie.

Odpłatność za wniosek o uzasadnienie istniała od lat 30. aż do 2006 r. Jak wskazuje Ministerstwo Sprawiedliwości, pod koniec tego okresu co druga osoba występująca o sporządzenie uzasadnienia wnosiła apelację. Od momentu zniesienia opłaty ten odsetek systematycznie spada. Obecnie w ponad 70 proc. spraw, w których sędzia napisał uzasadnienie, apelacji nie wniesiono. – A nieraz przygotowanie uzasadnienia zajmuje nawet tydzień. Jeśli potem nic się w sprawie nie dzieje, to wychodzi na to, że czas, który sędzia mógł poświęcić na zajmowanie się innymi sprawami, został zmarnowany – uważa Grajdura.

Uzasadnienie ma moc przekonywania

Inaczej na to patrzy mec. Łukasz Jędruszuk z kancelarii Ars Legis. – Bardzo często strona po wysłuchaniu ustnych motywów wyroku chce składać apelację, ale po lekturze pisemnego uzasadnienia zmienia zdanie, bo widzi, że byłoby to bezcelowe. To oznacza, że dzięki temu mniej spraw trafia do sądów odwoławczych – wskazuje radca prawny.

– Uzasadnienie ma służyć nie tylko przeprowadzeniu kontroli instancyjnej, ale przede wszystkim powinno przekonać stronę do słuszności wydanego rozstrzygnięcia i jego zgodności z obowiązującymi normami prawa. Niezłożenie środka zaskarżenia po zapoznaniu się z uzasadnieniem oznacza, że spełniło ono swoją podstawową funkcję, czyli przekonało uczestników postępowania, że sąd w danej sprawie procedował prawidłowo – wskazuje adw. prof. Maciej Gutowski w opinii Naczelnej Rady Adwokackiej.

Pełnomocnicy wskazują, że stuzłotowa opłata może stanowić barierę dla realizacji konstytucyjnego prawa do sądu. Z kolei sędziowie argumentują, że przy okazji składania wniosków o sporządzenie uzasadnienia rozstrzygnięcia na piśmie często dochodzi do nadużycia tego prawa. – Nie chcę, by zabrzmiało to jak przytyk względem adwokatów czy radców, którzy są zapracowani. Jednak jeśli pełnomocnika nie ma podczas ogłoszenia wyroku, to staje przed taką oto alternatywą: może wystąpić o doręczenie płyty za 15 zł i odsłuchać zasadnicze motywy albo za darmo złożyć wniosek o uzasadnienie na piśmie. Wybór wydaje się oczywisty, zwłaszcza że zapoznanie się z formą pisemną, która jest rozszerzona, z pełną argumentacją, orzecznictwem etc. jest łatwiejsze – wskazuje sędzia Grajdura.

Brak szacunku

Inna sprawa, że nikt nie każe sędziom pisać sążnistych uzasadnień z kopiowaniem całych fragmentów z orzecznictwa. Zamiast leczyć skutki, można spróbować usunąć przyczynę i ograniczać objętość nie tylko uzasadnień, ale i pism procesowych.

– Nie chodzi o to, czy są krótkie, czy długie. Nawet napisanie lakonicznego uzasadnienia zajmuje trochę czasu. A największy problem dotyczy tych, które są sporządzane na wniosek stron czy pełnomocników wyłącznie w celu uzyskania informacji, co się w ogóle w sprawie dzieje – argumentuje sędzia Grzegorz Chmiel z Sądu Okręgowego w Warszawie.

– Jest to widoczne np. wtedy, gdy sąd odracza rozprawę, a i tak wpływa wniosek o sporządzenie uzasadnienia. Jego autor najwyraźniej nawet nie wiedział, czy wyrok w ogóle zapadł. Za odpis wyroku trzeba zapłacić 6 zł za stronę, a jeśli złoży się wniosek o uzasadnienie, to otrzymuje się komplet dokumentów za darmo. Tylko kosztem kilku godzin pracy sędziego. Dlatego za każdą czynność powinna być opłata. Jeśli coś jest darmowe, to niestety się tego nie szanuje – konkluduje sędzia Chmiel.