Jeszcze przed świętami pisma z zarzutami o naruszenie dóbr osobistych skierowały do sądów dwie osoby publiczne – mieszkańcy Warszawy i Krakowa. Pozwani: stołeczny ratusz i Skarb Państwa.

„Powód żąda ochrony takich dóbr, jak: możliwość korzystania z walorów nieskażonego środowiska naturalnego, prawo do ochrony życia prywatnego, prawo do wolności, prawo do prywatności i poszanowania miejsca zamieszkania” – czytamy w pozwie, do którego dotarł DGP. Jego autorzy z Kancelarii Radcy Prawnego Radosława Górskiego zapowiadają, że na tych dwóch przypadkach się nie skończy. Coraz bardziej dający się we znaki ludziom smog sprawił, że chętnych do wytoczenia sądowych dział przeciwko samorządom i administracji centralnej szybko przybywa.

– Zainteresowanie jest bardzo duże, zarówno ze strony osób prywatnych, jak i stowarzyszeń z innych regionów Polski, które od dawna walczą z zanieczyszczonym powietrzem – mówi Radosław Górski.

Opieszałe władze

Dlaczego poszkodowani uderzają akurat we władze, skoro za smog najczęściej odpowiadają sami mieszkańcy? „Bezprawność zachowania pozwanych polegała na niewłaściwym, nieskutecznym lub spóźnionym podjęciu albo całkowitym zaniechaniu różnego rodzaju działań szczegółowo opisanych w uzasadnieniu” – czytamy w pozwie. Konkretnie chodzi m.in. o to, że samorządy niewystarczająco zaangażowały się w realizację programów ochrony powietrza (POP).

POP to obowiązkowe dokumenty opisujące konkretne plany naprawcze, które należy podjąć, by zredukować poziom zanieczyszczeń. W przypadku Warszawy były to m.in. budowa dwóch obwodnic (S´ro´dmies´cia i miejskiej) oraz podłączanie do sieci ciepłowniczej budynków komunalnych i użyteczności publicznej w dzielnicach: Ursus, Włochy i Praga-Po´łnoc. – Pierwsze działanie nie wypaliło ze względów ekonomicznych, budowa obwodnicy miejskiej została zrealizowana tylko w 36 proc., a do sieci podłączono tylko budynki komunalne na Pradze-Północ – wymieniają autorzy pozwu.

Z tych powodów też oceniają działania stołecznego ratusza jako nieskuteczne i domagają się wypłat odszkodowań. Kwoty, jak podkreślają, są symboliczne, a w razie wygranej miałyby zostać przekazane bezpośrednio na rzecz hospicjów. Nie chodzi bowiem o wzbogacenie się, tylko nagłośnienie problemu i zmotywowanie władz lokalnych i rządu do większego zaangażowania się w poprawę jakości powietrza – przekonują.

Bartosz Milczarczyk, rzecznik prasowy m.st. Warszawy, uważa, że pozwy są bezzasadne. – Nie zgadzamy się ze stanowiskiem, że nie podejmujemy odpowiednich działań, by poprawić jakość powietrza. To jeden z naszych priorytetów od wielu lat, jeszcze zanim wokół smogu zaczęło robić się głośno – przekonuje. Miasto m.in. stopniowo inwestuje w niskoemisyjną komunikację miejską i sukcesywnie podłącza domy do sieci ciepłowniczej.

Udowodnij, że smog jest szkodliwy

Inicjatywa pozywania władz za smog nie jest nowa. Szlaki przetarło dwóch mieszkańców Rybnika (najbardziej zanieczyszczonego miasta w Europie według Światowej Organizacji Zdrowia – w 2016 r. z powodu przekroczeń norm zamknięto tam na dwa dni szkoły i przedszkola), którzy również złożyli pozwy przeciwko Skarbowi Państwa. Jeden przegrał przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach (sygn. akt V ACa 649/13), drugi czeka na rozstrzygnięcie, które ma zapaść na rozprawie zaplanowanej na 27 kwietnia.

– Zdaniem sądu prawo do życia w czystym i nieskażonym środowisku nie należy do katalogu dóbr osobistych – mówi Zbigniew Kuczma, aktywista z Rybnickiego Alarmu Smogowego, który zainicjował pierwsze postępowanie. Podkreśla, że sąd odrzucił jego pozew, przekonując, że ten nie udowodnił, jakoby smog miał szkodliwy wpływ na zdrowie.

Zapłaci też Skarb Państwa

Niewykluczone jednak, że tym razem wynik postępowań będzie inny. Jak przekonują eksperci, po głośnym wyroku TSUE z 22 lutego br. (sygn. akt C-336/16) nie ma już wątpliwości, że Polska nie wywiązuje się z unijnych norm czystości powietrza. – Do tego czasu nie było oficjalnego potwierdzenia, że to Skarb Państwa jest odpowiedzialny za smog – zaznacza Górski. I dodaje, że zgodnie z wyrokiem unijnego trybunału władze mają obowiązek zapewnić nam czyste i zdrowe powietrze.

Chociaż wyrok TSUE dotyczy lat 2007–2013, to przekroczenia norm dla pyłu PM10 nadal są codziennością – ze sporządzonej przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska oceny jakości powietrza wynika, że dotyczą 35 spośród 46 badanych stref na terenie całego kraju.

W już złożonych pozwach pojawiają się konkretne zarzuty pod adresem rządzących: wieloletni brak standardów emisyjnych dla nowych kotłów węglowych czy minimalnych wymagań jakościowych dla paliw stałych (m.in. węgla). W przypadku kotłów regulacje wprowadzono dopiero w październiku 2017 r., choć zdaniem Najwyższej Izby Kontroli trzeba było to zrobić już 3–4 lata temu. Inny zarzut, pod adresem Ministerstwa Środowiska: wieloletni brak krajowego programu ochrony powietrza. Został on przyjęty dopiero w 2015 r. 

Ile dni w roku przekraczamy europejskie normy*?

Ile dni w roku przekraczamy europejskie normy*?

źródło: Dziennik Gazeta Prawna