statystyki

Nie każda innowacja jest wynalazkiem

autor: Józef Halbersztadt, Ireneusz Słomka11.03.2018, 16:00
wynalazek, pomysł, patent, przedsiębiorca, innowacje

Pojęcie innowacji obejmuje to, co jest nowe i wdrożone, niekoniecznie musi to być wynalazek i niekoniecznie musi być opatentowany.źródło: ShutterStock

Temat rozwiązań wspomaganych komputerowo nie jest nowy, ale odżył, gdy pojawił się rządowy projekt dość gruntownych zmian ustawy – Prawo własności przemysłowej. Obiekty do tej pory nietraktowane jak wynalazki mają pozostać wykluczone, gdy są zgłaszane „jako takie”. Co to znaczy? Czym są „nie jako takie”? Tego projektodawca nie tłumaczy.

Nie wszystko, co wymyślą inżynierowie, jest wynalazkiem. Nie jest tak, że dla rozwiązań abstrakcyjnych, np. matematycznych, organizacyjnych, softwarowych, wystarczającą legitymacją do bycia nim jest to, że można je zrealizować przy pomocy techniki komputerowej. To komputer jest wynalazkiem stworzonym do implementacji dowolnych programów. Zarzut braku cech wynalazku wobec jakiegoś rozwiązania teleinformatycznego nie podważa autorytetu twórcy, świadczy jedynie, że takie rozwiązania nie mieszczą się w sferze patentowej. To tak, jak gdyby profesor teleinformatyki zgłosił właściwe dla swego fachu rozwiązanie na konkurs kompozytorski.

Wynalazek na świecie

Z rozwiązaniami wspomaganymi komputerem jest tak, że jeśli wkład twórczy dotyczy sfery materialnej (hardwarowej), to są one uznawane za rozwiązania techniczne – czyli wynalazki, które dopiero zostaną zbadane w szczególności pod kątem nowości i poziomu wynalazczego (nieoczywistości rozwiązania). Problem zaczyna się, gdy zgłoszone rozwiązanie nie przedstawia modernizacji sprzętowej, a jedynie możliwą do realizacji ogólną ideę, która de facto jest opisanym na poziomie koncepcji programem komputerowym, bo w praktyce tylko tak można ją zrealizować. Na domiar złego (choć słusznie) takie zgłoszenia nie zawierają przykładu programu komputerowego, a skala uogólnienia w dużym przybliżeniu wynosi 1:1000, a bywa i większa. To tak, jakby powołując się na wymyślenie 6-s. opowieści, ktoś domagał się monopolu na wszystkie 100-min. filmy realizujące tę opowieść. Oczywiście przyznawanie tego rodzaju monopoli hamuje rozwój techniki, tak samo jak hamowałoby rozwój sztuki filmowej, literatury, muzyki i każdej sfery ludzkiej działalności.

Po latach braku zdecydowanych rozstrzygnięć świadomość tej sytuacji przełożyła się na orzecznictwo najważniejszych amerykańskich sądów. Wpierw na precedensowe wyroki Sądu Najwyższego (sprawy Bilski i Alice), a następnie na głębiej formułowane uzasadnienia waszyngtońskiego Sądu Apelacyjnego, np. w sprawie IV przeciw Symantec, gdzie podano takie argumenty: zakres ochrony pozostaje w wielkiej dysproporcji do technicznego ujawnienia; występuje fałszywa zachęta polegająca na nagradzaniu patentami tych, którzy tworzą mgliste idee, a karaniu (poprzez procesy o naruszenie) tych, którzy wprowadzają konkretne rozwiązania; pojawia się niemożliwość wprowadzenia innowacji ze względu na wielość takich patentów; brakuje skonkretyzowanego zakresu ochrony, co powoduje niepewność prawną. Prowadzi to do sytuacji, że choć patenty na takie rozwiązania są przez Urząd Patentowy USA przyznawane, gdy dochodzi do sporów sądowych, skutkiem jest prawie zawsze ich unieważnienie.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane