Marszałek Sejmu przepuścił tę kandydaturę, mimo że zdaniem wielu ekspertów jest ona obciążona wadą prawną. Jak na ironię decyzja ta może okazać się prezentem dla posłów opozycji. Przepisy są bowiem tak skonstruowane, że mogą oni doprowadzić do wyboru sędziego Lewińskiego. A później, powołując się na ten fakt, podważać legalność nowo powołanej KRS.

Centrum Informacyjne Sejmu w czwartek późnym wieczorem ogłosiło, że etap sprawdzania zgłoszeń sędziów, którzy zdecydowali się na start w wyborach do rady, został zakończony. Marszałek przekazał więc listę oficjalnych kandydatów klubom poselskim, które mają teraz siedem dni na wskazanie swoich typów (patrz: grafika). Co istotne, na liście znalazł się również Mariusz Lewiński, sędzia wojskowy w stanie spoczynku. Już na początku lutego alarmowaliśmy („Kolejny wątpliwy kandydat”, DGP nr 25/2018), że kandydatura ta jest mocno wątpliwa. Wszystko przez to, że ustawa o KRS (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 976 ze zm.), a konkretnie jej art. 14 ust. 1 pkt 6 mówi, że mandat członka KRS wygasa w razie przejścia lub przeniesienia sędziego w stan spoczynku. Część ekspertów podkreślała wówczas, że fakt ten powinien być podstawą odrzucenia zgłoszenia już przez marszałka Sejmu. Inni wskazywali, że kandydat ten powinien być odsiany dopiero na kolejnym etapie wyborów przez sejmową komisję. W ustawie próżno szukać wskazówek na temat tego, który z tych wariantów jest prawidłowy.

Na razie ppłk Lewiński przeszedł pomyślnie przez pierwsze sito. Oczywiście nie wiadomo, jak do jego startu w wyborach podejdzie komisja sejmowa, która będzie układać ostateczną listę kandydatów, i czy w ogóle któryś z klubów poselskich zdecyduje się wskazać tego sędziego jako swój typ.

Z drugiej strony, jak podkreślają konstytucjonaliści, wystawienie przez któryś z klubów poselskich ppłk. Lewińskiego jako jedynego kandydata mogłoby stanowić doskonały wybieg, który dałby w przyszłości kolejny pretekst – obok zarzutów o braku konstytucyjności nowej procedury – do podważania legalności nowej KRS.

– W takiej sytuacji sejmowa komisja nie miałaby wyjścia i musiałaby umieścić nazwisko sędziego Lewińskiego na liście, którą później przegłosowałby Sejm. Ustawa bowiem jasno stanowi, że musi się na niej znaleźć co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub poselski – wyjaśnia dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego. Jak dodaje, gdyby całą sytuację brać na poważnie i rozpatrywać pod względem prawnym, to należałoby uznać, że w takim przypadku kadencja ppłk. Lewińskiego w radzie zakończyłaby się w momencie jego wyboru do tego organu. – To oczywiście absurd, jednak cała ustawa taka właśnie jest – komentuje z przekąsem konstytucjonalista.

Z kolei Sławomir Pałka, sędzia, członek KRS, przypomina, że zgodnie z nowymi przepisami rada ma być teraz wybierana na wspólną czteroletnią kadencję. – Tak więc, aby kadencja KRS się rozpoczęła, musi dojść do wyboru wszystkich 15 sędziów. Innymi słowy: wybór sędziego, którego kandydatura od początku obarczona była wadą prawną, kładłby się cieniem na wybór całej piętnastki i skutkowałby niemożnością rozpoczęcia przez KRS prac – stwierdza sędzia Pałka.

A to z kolei oznaczałoby, że procedurę wyboru do KRS należałoby rozpocząć od nowa. Tyle że o tym decyduje marszałek Sejmu, który może nie być tym zainteresowany.

– Jak najbardziej wyobrażam sobie taki scenariusz, że sędzia, którego kandydatura budzi tak poważane wątpliwości prawne, mimo wszystko zostaje wybrany do rady. I już widzę tych usłużnych prawników, którzy – chcąc się przypodobać obecnej władzy – będą udowadniać, posługując się oczywiście wykładnią ad absurdum, że wszystko jest w zgodzie z literą prawa – mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Co więc w sytuacji, gdyby ppłk Lewiński rzeczywiście został wybrany do KRS i mimo tych wszystkich wątpliwości prawnych rada w takim składzie rozpoczęłaby działalność?

– Doprowadziłoby to do powstania prawdziwego prawniczego węzła gordyjskiego. W sytuacji gdyby w skład KRS weszła osoba, która od początku nie miała zdolności prawnej do zasiadania w tym organie, wystąpiłby problem legalności uchwał podejmowanych przez radę. A przecież to w gestii KRS są awanse sędziowskie oraz podejmowanie decyzji o przedstawieniu prezydentowi kandydatów na urząd sędziowski – ostrzega prof. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z UMCS.

O tym, czy ppłk Lewiński znajdzie się w składzie nowej KRS, dowiemy się zapewne już pod koniec marca. Biorąc bowiem pod uwagę terminy zawarte w noweli ustawy o KRS (Dz.U. z 2018 r. poz. 3) oraz planowany rozkład prac Sejmu, można zaryzykować stwierdzenie, że nowi członkowie zostaną wybrani na posiedzeniu, które odbędzie się w dniach 20–23 marca.