Zmiana legislacyjna ma być dość prosta. Inwestycje mogące powodować uciążliwości zapachowe będą mogły być lokalizowane wyłącznie na obszarach, dla których obowiązuje plan zagospodarowania przestrzennego. Stworzony zostanie także pewien bufor bezpieczeństwa – tak, by kopcąca fabryka nie powstała obok domów.

Narastający kłopot

– Decyzja o lokalizacji uciążliwej inwestycji będzie podejmowana w jawnym procesie planistycznym. Lokalna społeczność będzie mogła wyrazić swoją opinię na ten temat w toku konsultacji społecznych. (...) Będzie można wyznaczyć część obszarów gminy jako strefy, w których dopuszcza się lokalizację inwestycji uciążliwych zapachowo – tłumaczy w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich wiceminister środowiska Paweł Sałek. Stosowne przepisy znajdą się w nowym projekcie kodeksu urbanistyczno-budowlanego, nad którym pieczę sprawuje Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Ma on zostać skierowany do prac sejmowych już w I kwartale 2018 r.

Śmierdzący biznes

Śmierdzący biznes

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Deklaracja resortu środowiska bardzo mnie cieszy. Przykre zapachy to coraz większy problem i wraz z rozwojem kraju będzie narastał. A jak na razie brakuje w naszym ustawodawstwie przepisów, które kompleksowo regulowałyby tę kwestię – uważa dr Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS, autor interpelacji. Do aktywności w tej sprawie zachęcili go mieszkańcy Suchego Lasu. Skarżą się oni na uciążliwość znajdującego się na terenie gminy składowiska odpadów. Dochodzące stamtąd nieprzyjemne zapachy powodują nie tylko dyskomfort, lecz także mają negatywne skutki dla ich zdrowia.

Problem występuje jednak na terenie całego kraju, w pobliżu składowisk i sortowni śmieci, oczyszczalni ścieków czy innych obiektów przemysłowych. Wydobywający się stamtąd odór nierzadko u okolicznych mieszkańców powoduje bóle głowy, nudności, problemy z oddychaniem czy podrażnienia oczu i gardła.

Zachęta do tworzenia planów

Prawnicy przyznają, że najnowszy pomysł resortu środowiska może przynieść oczekiwany skutek. – Proponowane rozwiązanie jest jak najbardziej słuszne. Dotychczas problem inwestycji uciążliwych zapachowo rodził wiele konfliktów zarówno na poziomie państwowym, jak i samorządowym, a także wśród lokalnych społeczności. Spowodowane jest to w głównej mierze luką prawną skutkującą niekontrolowanym gospodarowaniem przestrzenią na cele tego rodzaju inwestycji. A tym samym chaosem i brakiem racjonalności w planowaniu wszelkiego rodzaju obiektów – komentuje radca prawny dr Małgorzata Świeca, wspólnik w kancelarii Świeca i Wspólnicy. Dodaje, że proponowana obligatoryjność planu miejscowego w przypadku chęci zrealizowania uciążliwej inwestycji powinna być efektywnym rozwiązaniem, a zarazem zachęci lokalne władze do uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego. Obecnie w wielu gminach traktuje się ten temat po macoszemu, w efekcie czego kolejne inwestycje realizowane są bezmyślnie. Mecenas Świeca zwraca jednak uwagę, że aby osiągnąć realny efekt, trzeba będzie znowelizować wiele przepisów. Reasumując, choć sam pomysł jest dobry, to najwięcej i tak będzie zależało od jego wykonania.

Doktor Bartłomiej Wróblewski ma tylko jedną wątpliwość co do projektowanych przepisów. – Kluczowe tak naprawdę będzie to, co zostanie uznane za inwestycję uciążliwą zapachowo. Ale przykładowy wykaz da się zapewne ustalić w toku prac legislacyjnych – zaznacza parlamentarzysta.

Ustawa antyodorowa

W toku uzgodnień będzie też trzeba określić wielkość sektora buforowego oddzielającego inwestycje od zabudowy mieszkaniowej. Resort środowiska zdradza, że limit nie będzie jednakowy dla wszystkich kontrowersyjnych budów. Przykładowo można sobie wyobrazić, że oczyszczalnia ścieków będzie musiała się znajdować dalej od domostw niż np. palarnia kawy. Dokładne odległości zostaną określone w rozporządzeniu.

Wzięte pod uwagę zostaną nie tylko rodzaj i skala inwestycji, lecz także m.in. ryzyko kumulowania się negatywnych oddziaływań. Innymi słowy, jeśli jedna przetwórnia ryb będzie się już znajdowała w pewnej odległości od mieszkań, to druga będzie musiała być od nich znacznie dalej.

Przepisy wprowadzane w kodeksie urbanistyczno-budowlanym nie oznaczają zaniechania prac nad kompleksową ustawą antyodorową. Ministerstwo Środowiska podtrzymuje, że chce powstania takiego aktu prawnego. Jedną próbę już podjęło, ale ta zakończyła się porażką, gdy okazało się, że projektowane przepisy przełożyłyby się na obciążenie sektora publicznego w ciągu dekady kwotą ponad 120 mln zł.