statystyki

Mgłosiek: Skarga nadzwyczajna, czyli proces sądowy jako niekończąca się opowieść

autor: Piotr Mgłosiek10.10.2017, 07:36; Aktualizacja: 10.10.2017, 08:39
Piotr Mgłosiek

Piotr Mgłosiekźródło: Materiały Prasowe

Kancelaria Sejmu obwieściła, że prezydenckie projekty ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa zostały skierowane do konsultacji. Opinię mają wydać oba zainteresowane podmioty, tj. SN i KRS, a także Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Izba Radców Prawnych i Prokuratura Generalna.

Reklama


To niezwykła praktyka, biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich dwóch lat (przecież można było ustawy bez żadnych konsultacji uchwalić choćby i w jeden wieczór). Ale to jednocześnie okazja, by w drodze wypowiedzi, również prasowych, pokusić się o analizę proponowanych rozwiązań.

W projekcie ustawy o SN uwagę wielu komentatorów przykuwa nieznana naszemu systemowi prawnemu instytucja skargi nadzwyczajnej. Rozwiązania prawne, które ją regulują, doczekały się już kilku komentarzy (wywiady w DGP z 2 października 2017 r. z sędzią SN Dariuszem Zawistowskim czy z dr. hab. Sławomirem Patyrą). Ja w  krótkim tekście nie będę nawet próbował poddać analizie przesłanek materialnych będących podstawą skargi nadzwyczajnej, o których mowa w art 86 par. 1 pkt 1–3 projektu ustawy O SN. Stanowią one w istocie zlepek klauzul generalnych, które z zasady swym ogólnym zakresem znaczeniowym sprawiają wiele problemów orzeczniczych. Nie jest moim zamiarem również krytyka przyznania legitymacji czynnej do wniesienia skargi m.in. czynnikowi politycznemu w postaci grup 30 posłów bądź 20 senatorów. Nie będę również rozwijał wątku art. 92 projektu, w którym zawarto normę odsyłającą w kwestiach nieuregulowanych wyłącznie do kodeksu postępowania cywilnego, zapominając o kodeksie postępowania karnego, co słusznie wytknęli dziennikarze DGP. Podobnie przemilczę skutki w  postaci dewastacji gwarancyjnej funkcji systemu prawnego poprzez naruszenie zasady pewności prawa, wyprowadzanej wielokrotnie przez Trybunał Konstytucyjny z art. 2 konstytucji. Takie efekty wywoła art. 115 projektu, który ma umożliwić w okresie trzech lat od wejścia w życie omawianej regulacji, wniesienie skargi nadzwyczajnej od orzeczeń kończących postępowanie, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r.

Natomiast nie kryję, że w tym ostatnim wątku jako orzecznika, interesują mnie kwestie ściśle praktyczne. Otóż, jak mniemam, na dźwięk słowa „archiwizacja” z ust każdego sędziego wydobędzie się pełne rezygnacji westchnienie. Przychodzi bowiem taki moment w roku, kiedy wyznaczeni sędziowie muszą udać się do archiwum sądowego, by dokonać tzw. brakowania akt. Podstawowym narzędziem ich pracy jest wówczas tekst rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 5 marca 2004 r. w sprawie przechowywania akt spraw sądowych oraz ich przekazywania do archiwów państwowych lub do zniszczenia (Dz.U. z 2004 r. nr 46, poz. 443 ze zm.), a  także teksty zmieniających się przepisów dotyczących przedawnienia czynów zabronionych, gdy chodzi o sprawy karne.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Jachutek(2017-10-10 12:41) Zgłoś naruszenie 00

    Ciekawe kto dożyje rozpatrzenia tej skargi ? Dzisiaj w SN trzeba czekać ponad rok. I za to nikt się nie bierze.

    Odpowiedz
  • Oj, przyjdzie Wicepremierowi Morawieckiemu płacić(2017-10-10 20:47) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli skarga nadzwyczajna dotknie orzeczeń, które stały się prawomocne przed jej wprowadzeniem, to przyjdzie państwu polskiemu płacić odszkodowania, bo będzie to naruszenie Konstytucji - jak to w opinii wskazał SN - oraz Karty Praw Podstawowych UE, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. A przecież te traktaty zostały ratyfikowane i ogłoszone, tak więc stanowią część porządku prawnego w Polsce. Nie można ich nie dostrzegać, jak to próbuje uczynić uzasadnienie projektu prezydenckiego, gdzie napisano, że problematyka ujęta w projekcie nie jest regulowana przez prawo UE. A przecież to nieprawda, tyle tylko, ze trzeba się zwrócić do specjalistów z zakresu prawa międzynarodowego, którzy znają i rozumieją te traktaty.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama