O tym, że planował on dodanie do niego, obok grzywny, także kary ograniczenia wolności, informowaliśmy na początku lipca br. Po fali krytyki, jaka przelała się w internecie, ministerstwo zapowiedziało, że prace w tym zakresie nie będą kontynuowane. Teraz okazuje się, że kierownictwo resortu znów zmieniło zdanie.

Takie wnioski można wyciągnąć z lektury skierowanego do jednego z posłów pisma, którego autorem jest Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. „Projektowana zmiana polega na rozszerzeniu o karę ograniczenia wolności katalogu sankcji karnych przewidzianych za wykroczenie z art. 431 ust. 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 487 – red.)” – czytamy w dokumencie datowanym na 24 sierpnia br. Przywołany przez wiceministra przepis zakazuje sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych w miejscu zabronionym. A takimi miejscami są m.in. ulice, place, parki czy też środki komunikacji miejskiej.

Jak podkreśla Marcin Warchoł, wprowadzenie takiego rozwiązania nie będzie jednak oznaczało, że dojdzie do zaostrzenia odpowiedzialności. „Jest to w istocie zmiana umożliwiająca sądom wymierzenie kary adekwatnej i możliwej do wyegzekwowania, bez konieczności wdrażania późniejszych procedur związanych z zamianą grzywny, której egzekucja okazała się bezskuteczna lub z okoliczności sprawy wynika, iż byłaby bezskuteczna (...)” – tłumaczy wiceminister. Kodeks wykroczeń przewiduje bowiem, że w takim wypadku kara grzywny może zostać zamieniona przez sąd na pracę społecznie użyteczną trwającą od tygodnia do dwóch miesięcy lub zastępczą karę aresztu, którego długość nie może przekroczyć 30 dni.

W odpowiedzi na interpelację posła pada też argument, że zmiana ma być odpowiedzią na postulaty środowiska sędziowskiego. I rzeczywiście, sędziowie potwierdzają, że rozszerzenie katalogu kar orzekanych za wykroczenie spożywania alkoholu w miejscu niedozwolonym to krok w dobrym kierunku.

– Zawsze jest lepiej, gdy sąd ma jakąś alternatywę. Dzięki temu może w sposób bardziej adekwatny dostosować wymierzaną karę czy do sytuacji osobistej sprawcy, czy też do okoliczności czynu, jaki popełnił – przyznaje Paweł Pośpiech, sędzia Sądu Rejonowego w Wołowie. Tłumaczy, że za picie alkoholu w miejscu niedozwolonym sądy zasądzają zazwyczaj grzywny w bardzo niskiej kwocie.

– Sam widziałem wyroki skazujące na zapłatę 50 czy 100 zł. Obwinieni często je ignorują i zaczyna się kłopot z ich zamianą czy to na karę ograniczenia wolności czy też areszt – zauważa sędzia Pośpiech.

Nic więc dziwnego, że wiceminister Warchoł chwali zmianę i przekonuje, że wpisze się ona „w podstawowe cele reformy prawa karnego, którymi są: poprawienie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, tj. usprawnienie procedur, zmniejszenie kosztów postępowań, skrócenie czasu ich trwania, odciążenie sędziów od szeregu czasochłonnych i biurokratycznych czynności, a także zwiększenie efektywności orzekanych kar”.

Mimo tych wszystkich plusów, o jakich pisze wiceminister i jakie dostrzega środowisko sędziowskie, pomysł spotkał się z niechętnym przyjęciem m.in. w mediach społecznościowych. Zapewne dlatego Marcin Warchoł na końcu pisma nadmienia, że projekt znajduje się w fazie uzgodnień i właśnie trwa analiza zgłoszonych do niego uwag. „W związku z tym na obecnym etapie nie sposób wyrazić, jaki ostatecznie kształt przybiorą uregulowania wskazanego na wstępie projektu ustawy” – zaznacza wiceminister.