W swoim wystąpieniu na antenie Polsat News polityk stwierdził, że „w Polsce jest wymiar niesprawiedliwości”, „sędziowie są oderwani od rzeczywistości” a „obywatel ma poczucie bezradności”. O ile, co do wrażeń społeczeństwa i subiektywnych opinii trudno się ustosunkować, zarzuty dotyczące zagadnień merytorycznych zawierają sporo nieścisłości.

Zapewnienie w ramach nadzoru zgodności z prawem oraz jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych i wojskowych przez rozpoznawanie kasacji oraz innych środków odwoławczych należy do kompetencji związanych ze sprawowaniem przez Sąd Najwyższy wymiaru sprawiedliwości. Kasacja (przewidziana dla postępowania karnego) i skarga kasacyjna (występująca w postępowaniu cywilnym) to nadzwyczajne środki zaskarżenia.

Po pierwsze: Sąd Najwyższy nie zajmuje się tylko umarzaniem postępowań

- Sąd Najwyższy ma w rękach takie same instrumenty do umarzania postępowania, jak sądy powszechne. Możliwość umorzenia postępowania cywilnego regulują przepisy Kodeksu postępowania cywilnego. Są to wąsko określone podstawy, np. sytuacje, w których wydanie wyroku stało się niedopuszczalne albo zbędne (np. w razie zawarcia ugody). Sąd Najwyższy nie ma kompetencji do umarzania postępowania w sytuacji, gdy np. skarga kasacyjna jest bezzasadna. W takiej sytuacji SN oddala skargę kasacyjną – tłumaczy Katarzyna Paprocka, radca prawny, Chmaj i Wspólnicy Sp.k.

Ekspertka wyjaśnia na czym polega zagwarantowana przez Konstytucję dwuinstancyjność postępowania.

- Zapewnia ona stronie prawo złożenia środka odwoławczego od orzeczenia sądu I instancji (np. apelacji). Sąd Najwyższy nie jest sądem III instancji, zaś skarga kasacyjna nie jest zwyczajnym środkiem odwoławczym. Skarga kasacyjna służy od prawomocnego orzeczenia wydanego przez sąd drugiej instancji. Nadzwyczajność tego środka zaskarżenia wyraża się w tym, że nie każda sprawa może być poddana kognicji Sądu Najwyższego – tłumaczy mecenas Paprocka.

- Sąd Najwyższy jest angażowany tylko w takich sprawach, w których prawomocny wyrok nie może się ostać, gdyż np. jest oczywiście wadliwy – przypomina.

Radczyni prawna wspomina o przesądzie - instrumencie zapobiegającym poddawaniu wszystkich spraw kontroli Sądu Najwyższego.

- Na tym etapie, Sąd Najwyższy ocenia, czy istnieją podstawy do przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania, tj. czy zaistniałe okoliczności uzasadniają skorzystanie przez strony z tej nadzwyczajnej instytucji. Faktycznie większa część spraw zatrzymuje się na tym etapie, jako sprawy które nie mogą podlegać kognicji Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy, odmawiając przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania ma obowiązek uzasadnić swoją decyzję w oparciu o kodeksowe przesłanki, nie może to być zatem decyzja arbitralna – tłumaczy.

- Gdyby instytucja przedsądu została zlikwidowana, mielibyśmy do czynienia z realną dysfunkcjonalnością Sądu Najwyższego, do którego wpływałaby taka liczba spraw, że na ich rozpoznanie oczekiwalibyśmy latami – podsumowuje.

Po drugie: Sąd Najwyższy nie odrzuca ponad 90 proc. kasacji

Wiceminister wskazał, że około 95-96% kasacji jest odrzucanych. Ujęcie problemu w takie ramy budzi ogromne wątpliwości. Polityk nie zdradził jednak skąd ma prezentowane dane.

- Z raportów dostępnych na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2016 r. kasację w sprawach karnych odrzucono w 0,1% spraw, a skargi kasacyjne w postępowaniu cywilnym od 1 do 3%, w zależności od rodzaju sprawy – wylicza radca prawny Łukasz Mróz.

- Domyślam się, że Pan Minister mógł mieć na myśli wszystkie przypadki, kiedy SN nie rozstrzyga sprawy merytorycznie. Albo i te, w których rozstrzyga, ale jest to rozstrzygnięcie negatywne dla skarżącego – dodaje.

- Najważniejszym rozstrzygnięciem, które może powodować, że obywatele czują się lekceważeni przez SN jest odmowa przyjęcia skargi do rozpoznania. Jak wskazuje nazwa, sąd w ogóle nie zajął się sprawą. Jednak to rozwiązanie nie wynika z faktu, że sędziowie SN woleliby siedzieć z wędką nad jeziorem, niż popijać kawą nad aktami sprawy. To konsekwencja tego, że SN jest specjalistycznym sądem, tłumaczącym znaczenie przepisów, a nie trzecią instancją badającą sprawę merytorycznie – wyjaśnia prawnik.
Zdaniem radcy, oddalenie skargi czyli sytuacja, w której SN nie zgodził się ze stroną ją składającą, nie może świadczyć o rosnącej patologii.
- W tym scenariusz SN bada sprawę. Następuje „pełnoprawny proces”. Po rozpoznaniu argumentów skarżącego stwierdza, że skarga nie ma uzasadnionych podstaw lub orzeczenie, od którego ją wniesiono zostało błędnie uzasadnione. Samo rozstrzygnięcie jest jednak prawidłowe – wylicza.

Co innego ma miejsce w przypadku odrzucenia.

- Odrzucenie dotyczy kwestii formalnych. Sąd stosuje je, gdy np. osoba wnosząca skargę nie uiściła wymaganej opłaty, zgodnie z przepisami w danej sprawie skarga w ogóle jest niedopuszczalna albo została złożona po terminie. Działanie takie nie powinno budzić oburzenia – podkreśla.

- Co ciekawe nowa ustawa o SN w ogóle nie odnosi się do tej kwestii. Wymogi formalne pozostają w tym samym kształcie – zaznacza.

Po trzecie: Sąd Najwyższy działa w granicach prawa

SN ma cztery podstawy przyjęcia skargi do rozpoznania. Jeżeli nie spełnia ona jednej z nich sędziowie nie mogą przystąpić do zbadania sprawy. Zdaniem mecenasa Mroza, w świetle zarzutu o ilości odrzucanych skarg najważniejsze są dwie: w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne oraz istnieje potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów.

Przekładając te podstawy na sytuację konkretnej osoby prawnik wskazuje, że SN może badać jej skargę, jeżeli:
1. zachodzi potrzeba dokonania wykładni prawa, czyli "co poeta miał na myśli?" pisząc konkretny przepis;
2. problem przedstawiony w skardze nie został już rozstrzygnięty przez SN,
3. rozstrzygnięcie SN będzie miało przełożenie na ogólną praktykę stosowania konkretnych przepisów, czyli wnioski z orzeczenia w sprawie Pana Kowalskiego znajdą zastosowanie też w sprawie Pana Nowaka,
4. skarga nie ogranicza się do krytykowania tego, jaki przebieg wydarzeń ustalił sąd i jak ocenił dowody

- Czy takie wymogi wobec skargi kasacyjnej decydują o bezduszności SN? Zakładam, że co najmniej część Polaków stwierdzi, że tak, a wymogi są zdecydowanie zbyt rygorystyczne. Jednak te same zasady będą obowiązywały zgodnie z nową ustawą o SN. Jest to kolejna rzecz, której nowa ustawa nie reguluje – podsumowuje.

Co na to wiceminister Patryk Jaki? Czytaj jutro w Dzienniku Gazecie Prawnej >>