statystyki

Ewa Łętowska: O legitymizacji, czyli jak sądy najwyższe strzelają sobie w stopę

autor: Ewa Łętowska11.07.2017, 10:07; Aktualizacja: 11.07.2017, 10:13
prawo, Temida, sąd, wyrok, orzeczenie, sądownictwo

prawo, Temida, sąd, wyrok, orzeczenie, sądownictwoźródło: ShutterStock

SN i NSA nie są objęte kontrolą instancyjną. Nie są jednak zwolnione ze staranności argumentacyjnej w wykładaniu swoich racji, tyle że adresatem nie są prawnicy wyższej instancji, lecz inne władze oraz społeczeństwo, wobec którego sądy mają obowiązek umacniania zaufania do treści prawa

Reklama


Poproszono mnie niedawno o zwięzły komentarz w związku z artykułem o uchwałach SN (P. Słowik, „Sąd Najwyższy w obronie ludzi”, DGP z 28 czerwca 2017 r.). Chodziło o zademonstrowanie znaczenia „dla ludzi” wyspecjalizowanych, niestety bardzo hermetycznych, uchwał Izby Cywilnej rozwiewających wątpliwości zarysowane w orzecznictwie. Powiedziałam króciutko, że „Sąd Najwyższy jest chyba swoim największym wrogiem. Wydaje bowiem wiele bardzo ważnych uchwał, które są istotne dla ludzi. I w ogóle się nimi nie chwali, choć mógłby. Przecież aż by się prosiło, by w każdym przypadku, gdy dana uchwała może pomóc obywatelom w ich codziennych problemach z prawem, SN zwrócił na to uwagę. Prosiłoby się też, by podkreślić w tych komunikatach (i uzasadnieniach też!) znaczenie orzeczeń dla konstytucyjnych praw, wolności i interesów jednostki”. Potem – podając odpowiednio przyporządkowane sygnatury – wyliczyłam: urealnienie konstytucyjnej ochrony prawa do sądu, prywatności, interesów konsumenta. Ponieważ w artykule, który komentowałam, chodziło o to, że Sąd Najwyższy zajmuje się sprawami, które naprawdę są bliskie ludziom, ograniczyłam się do uwagi, że SN nie potrafił do tej pory zadbać o to, by społeczeństwo zdawało sobie z tego sprawę. Teraz jednak chcę wrócić do sprawy, bo kryje się tu więcej problemów, a strzelanie sobie przez SN w stopę staje się sprawą śmiertelnie poważną.

W żadnej z uchwał wskazanych w artykule SN nie odwołał się do konstytucji czy konstytucyjnej hierarchii wartości. Ta wstrzemięźliwość wymaga szerszego komentarza. Uchwały mają ujednolicać rozbieżne orzecznictwo, siłą rzeczy uchwała opowiada się zatem za jednym z istniejących rozwiązań interpretacyjnych. Warianty odrzucane nie są pozbawione wartości argumentacyjnej, tyle że dokonując oceny rozbieżności i decydując się na odrzucenie jednej z linii, SN musi wybierać. Musi mieć do tego narzędzia i preferencje.

Krytykę orzecznictwa sądowego odpiera się często argumentem, że – w sprawach cywilnych – połowa uczestników jest zawsze niezadowolona, bo uwzględniając stanowisko jednej strony, odrzucamy to, które pozostaje w opozycji. I zawsze równo połowa uczestników wychodzi z sądu niezadowolona. Interes deweloperów pozostaje w opozycji do interesów mieszkańców wznoszonych przez nich mieszkań, uchwała o rozszerzonej podmiotowej skuteczności sprzeciwu od nakazu napotka aplauz dłużników – konsumentów i krytykę wierzycieli – profesjonalistów, interesy ubezpieczycieli i ubezpieczonych pozostają ze sobą w diametralnej sprzeczności itd. itp. W przypadku wyboru któreś z linii interpretacji trzeba się wypowiedzieć bardziej lub mniej za interesami któreś grupy uczestników obrotu i przeciw interesom innej.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Yack(2017-07-11 14:44) Zgłoś naruszenie 50

    Pani Profesor, to że zawsze jedna strona będzie niezadowolona z wyroku (uchwały) to sprawa bezsprzeczna. Ważne jest jednak to, aby wydane rozstrzygnięcie było, mówiąc po prostu, rozsądne. Z tego co kiedyś gdzieś przeczytałem w USA sąd, który ma rozstrzygnąć jakiś problem w sytuacji braku przepisu, precedensu wydaje wyrok taki, aby był mądry, czyli taki który nawet pokrzywdzonej dawał do zrozumienia, że jej prawa nie podlegają ochronie w imię jakiejś racji wyższej. I o to chodzi wg mnie w całym wymiarze sprawiedliwości.

    Odpowiedz
  • igor(2017-07-12 07:59) Zgłoś naruszenie 21

    Bo cały problem SN jest w tym, że ten sąd potrzebuje wyraźnej i dogłębnej zmiany pokoleniowej. Ot cała prawda, pani profesor.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama