Czasy i wymogi stawiane obecnym kandydatom na prawników, a za chwilę absolwentom uczelni, się zmieniły. Od dobrego radcy, adwokata czy sędziego wymaga się również wiedzy ekonomicznej, socjologicznej, często psychologicznej. Bo jak podkreśla prof. Tomasz Giaro, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, jeśli ktoś poważnie myśli o karierze na tym polu, potrzebny mu jest dodatkowy papier.

Dobra informacja jest taka, że same szkoły wyższe, zarówno publiczne, jak i prywatne, na czas dostrzegły zmieniające się realia. I oferują swoim studentom coraz więcej. Nie tylko dają możliwość udziału w dodatkowych zajęciach. Specjalnie dla nich tworzą nowe kierunki. Chcesz specjalizować się w prawie kosmicznym? Proszę bardzo. Interesujesz się nowoczesnymi technologiami i jako przyszły prawnik chcesz się w tym zakresie specjalizować? Nie ma problemu. A może interesuje cię studiowanie prawa w języku obcym, bo swoją przyszłość zawodową wiążesz z wyjazdem za granicę? Dla takich osób uniwersytety również mają ofertę.

Uczelnie badają też rynki pracy właśnie po to, żeby dostosować system i program kształcenia studentów do ich zainteresowań i wymagań. To zaś pozwala na bardzo indywidualne podejście do nauki, skrojone pod konkretne potrzeby. Bo jak mówi prof. Artur Kuś, prodziekan ds. jakości kształcenia Wydziału Prawa i Administracji Uczelni Łazarskiego, zawód prawnika to nie tylko profesje togowe. Potencjał jest szerszy. Coraz więcej absolwentów wybiera własną ścieżkę biznesową, bo ukończenie prawa ułatwia prowadzenie firmy.

Wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom studentów to nie przypadek. Uczelnie już walczą ze skutkami niżu demograficznego i spadającą liczbą kształcących się. Czy możemy sobie np. wyobrazić Kraków bez Uniwersytetu Jagiellońskiego albo Warszawę z zamkniętą bramą uniwersytecką przy Krakowskim Przedmieściu? Ja nie.