statystyki

Dobro państwa wymaga dialogu pomiędzy władzami. W Polsce go nie ma

autor: Łukasz Bojarski17.06.2017, 07:00
Na uroczystym Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Sądu Najwyższego nie pojawili się nawet przedstawiciele najważniejszych urzędów państwa

Na uroczystym Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Sądu Najwyższego nie pojawili się nawet przedstawiciele najważniejszych urzędów państwaźródło: ShutterStock

W dobrze rządzonym kraju powinny się odbywać regularne robocze spotkania prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, ministra sprawiedliwości z przedstawicielami trzeciej władzy, przekazywanie sobie informacji zwrotnej wzbogaconej stałymi badaniami socjologicznymi, by decyzje podejmować w oparciu o wiedzę, a nie intuicje poszczególnych ministrów sprawiedliwości i ich zespołów.

Reklama


Jak mawia prof. Ewa Łętowska, trzeba odróżnić diagnozę od terapii. Diagnoza może zawierać prawdziwe elementy, które warto analizować, nawet jeśli stosowana terapia nie jest słuszna. Trudno prawnikowi (nawet niepraktykującemu żadnego klasycznego zawodu) pisać spokojnie o tym, co się dzieje, kiedy wiceminister sprawiedliwości, doktor prawa p. Warchoł, ogłasza że „uchwała Izby Karnej Sądu Najwyższego w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego jest skandaliczna i stanowi przekroczenie uprawnień”. Kiedy politycy i przedstawiciele władzy, w tym Kancelarii Prezydenta, mówią, że uchwała SN (podjęta w składzie siedmiu sędziów) nie ma podstawy prawnej i jest nieważna. Nie rozumieją (czy aby?) różnicy między merytoryczną krytyką orzeczenia a podważaniem fundamentów, na których opiera się ich państwo, między opinią profesora, publicysty czy polityka a orzeczeniem sądu, które wiąże.

Może jednak warto zastanowić się nad przyczynami tego stanu rzeczy nieco w oderwaniu od bieżących wydarzeń (niech te będą tylko, bo muszą być, punktem wyjścia). Innymi niż brutalna walka polityczna czy chęć zmonopolizowania władzy. Przyczynami, dla których część obywateli uważa, że podejmowane przez władzę działania są słuszne. Sprowokowany zatem wydarzeniami, które dzieją się wokół, skupię się na trzech poziomach dialogu, którego moim zdaniem zabrakło w przeszłości, a którego budowanie jest bardzo ważne. Te trzy poziomy to relacje (w tym, bardzo istotna, komunikacja) pomiędzy politykami a prawnikami, sędziami a innymi prawnikami i między sędziami, prawnikami a obywatelami. Zaproponuję także, co w przyszłości można zmienić na lepsze.

Monteskiusz przewraca się w grobie

Mamy dzisiaj do czynienia z kompletnym brakiem dialogu pomiędzy władzą legislacyjną i wykonawczą (w zasadzie, nieco upraszczając, to jedna władza) a sądami i sędziami. Projekty ustaw nie są konsultowane, środowisko jest zaskakiwane z dnia na dzień, minister sprawiedliwości nie spotyka się ani z organami (jak Krajowa Rada Sądownictwa), ani z sędziami liniowymi (Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, w którym jest ponad 1/3 sędziów, prosi o spotkania, do których nie dochodzi). Debata sejmowa na temat sądów odbywa się przy pustej sali. Co więcej, trwa ciągły atak władzy pierwszej i drugiej (oraz publicznych i innych prorządowych mediów) na władzę trzecią, atak bez precedensu. Najpierw królowało słowo „kasta” odmieniane przez wszystkie przypadki, od paru dni doszedł przekaz o „sędziokracji” jako wrogu demokracji. A jeżeli już dochodzi do jednostkowej próby spotkania podczas Kongresu Prawników Polskich w Katowicach (20 maja), to przedstawiciel kancelarii czyta obecnym słowa prezydenta, w których ten stwierdza, że sędziowie nie mają prawa brać udziału w debacie publicznej, bo to politykowanie, a wiceminister sprawiedliwości uznaje za stosowne opowiadać o mordach sądowych za stalinizmu (70 lat temu!), z których się środowisko nie rozliczyło. Pokazuje to, że nie chcemy – a kiedy chcemy, to czasami nie umiemy – rozmawiać, nie umiemy się komunikować. I – postawię mocną tezę – jest tak od dawna.

Obserwuję relacje między władzami od połowy lat 90. XX w. osobiście i moim zdaniem nigdy nie udało się w Polsce wypracować normalnych, pragmatycznych, roboczych relacji pomiędzy trzema władzami. Owszem, nigdy nie było tak jak dzisiaj, kiedy trzecia władza jest po prostu brutalnie atakowana, nieszanowana, ale i ignorowana – na doroczne uroczyste Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego (kilkanaście dni temu) nie przychodzi prezydent (był jednak przedstawiciel), premier, na żadnym szczeblu nie są reprezentowani minister sprawiedliwości, marszałek Sejmu, marszałek Senatu (wszyscy zaproszeni). Nikt nie reprezentuje także Trybunału Konstytucyjnego, a jego urlopowany wiceprezes sędzia Biernat mówi, że jest prywatnie. Ale nigdy też nie było dobrych roboczych relacji między władzami. I wina leży po obu stronach, choć bardziej obciąża moim zdaniem poprzednie władze ustawodawcze i wykonawcze, które powinny być bardziej aktywne. Z braku tej aktywności także sędziowie mogli jednak, i powinni, bardziej skutecznie próbować zmienić ten stan rzeczy.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Bert(2017-06-17 14:16) Zgłoś naruszenie 125

    Co autor opowiada, przecież mamy efektowne przykłady takiego dialogu między władzami. Na tzw. "kogresie" było i przemówienie ministra i przemówienie Prezydenta RP. Była też poważna, sędziowska reakcja w postaci zagłuszania, buczenia i opuszczenia sali. Więc dialog kwitnie, co prawda nikt z sali nie rzucał pomidorami ani czymś cięższym, ale zważywszy na sędziowską kulturę prawną, jeszcze wszystko przed nami.

    Odpowiedz
  • piniusz(2017-06-17 10:20) Zgłoś naruszenie 71

    W dobrze rządzonym kraju" powinna obowiązywać,nie zależna retoryka od opcji politycznych,lecz zasada nadrzędna,pomijana od 1989 r.-NIE MA BOGATEGO PAŃSTWA PRZY BIEDNYM SPOŁECZEŃSTWIE-po prostu.Każde inne podejście to kazuistyka,czyli-potocznie: pokrętne argumentowanie stosowane w celu uzasadnienia założonej z góry tezy,

    Odpowiedz
  • Okradany(2017-06-18 12:24) Zgłoś naruszenie 11

    Po przestępczych zapisach i rozmnożeniu także powielającym rządowo-administracyjnych pionów i szeregów, ogromnych bieżących kradzieżach, także budżetowych i okołobudżetowych, czas na komisaryczne zrewidowanie wszystkich wydziałów, wydatków budżetowych i okołobudżetowych i obcięcie ich co najmniej o dwie trzecie okradane przez krajanów/ki, które rozmnożone pasożytują przestępczo na społeczności ludzi ciężko pracujących, zwiększając ich obciążenia, ból i wysiłek, jak i powodują coraz liczniejszą śmiertelność z wycieńczenia i przepracowania w wieku przedemerytalnym, jak i oprócz kradzieży rzeczywistych wyprodukowanych dóbr pracy, kradzionych przez wykup i życie z przestępczego dofinansowania z zapisów giełdowo-bankowych i przerośniętych wydatków okołobudżetowych wzrosła kradzież danych osobowych i majątków po zmarłych, zamordowanych w taki sposób i okradzionych ludziach pracujących, także z odpoczynku i czasu zwykłego swojego życia.

    Odpowiedz
  • psps(2017-06-19 18:11) Zgłoś naruszenie 00

    Sędziowie to tylko urzędnicy z przywilejami. Jak widać duża część się zasiedziała. Gdyby skład urzędników powiedział, że jesteśmy nieuprawnieni do emerytur to przyjmujemy to na klatę?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama