statystyki

Mgłosiek: Własny wysiłek mierzyć siłą oporu przeciwnika [POLEMIKA]

autor: Piotr Mgłosiek06.06.2017, 10:38; Aktualizacja: 06.06.2017, 10:56
Piotr Mgłosiek

Piotr Mgłosiekźródło: Materiały Prasowe

Pewnie sporo gorzkiej prawdy zawiera komentarz red. Małgorzaty Kryszkiewicz „Wrogów minister już zna, teraz poszuka sojuszników...” opublikowany w DGP z 24 maja 2017 r. Szanowna Pani Redaktor zdaje się zafascynowana znajomością natury ludzkiej, jaką wykazuje się minister sprawiedliwości, której dopatruje się w pozostawieniu sześciomiesięcznego okresu na podjęcie przez niego personalnych decyzji odnośnie do obsadzenia stanowisk prezesów sądów przez nowych, ministerialnych nominatów.

Reklama


Istotnie w procedowanej w Sejmie noweli do ustawy o ustroju sądów powszechnych, która już wkrótce stanie się pewnie prawem obowiązującym, okres sześciu miesięcy został wskazany jako czas na swoistą „weryfikację” aktualnie sprawujących swoje obowiązki prezesów sądów powszechnych wszystkich instancji. Czas ten, jak domniemywa autorka, minister, znawca meandrów ludzkich charakterów, pozostawia na objawienie się swoich sojuszników wśród sędziów, którzy – gdy tylko nowela wejdzie w życie – masowo rzucą się do szkalowania aktualnych prezesów w równie masowo wysyłanych do ministerstwa listach, by nie rzec: donosach. Wszak wrogów wśród prezesów minister już zna. Pani Redaktor wskazuje, że są to wszyscy sędziowie w randze funkcyjnej, którzy: brali udział w Kongresie Prawników w Katowicach, negatywnie opiniowali zmiany legislacyjne, zwoływali zebrania sędziów 20 kwietnia 2017. Czy to właściwe kryterium, kłócił się nie będę.

Obawiam się, że Panią Redaktor czeka jednak rozczarowanie. I właściwie nie chodzi mi tutaj o przesadną wiarę w umiejętność przenikania ludzkiej natury, którą być może hojnie został obdarzony pan minister. Choć mam na ten temat swój pogląd. Idzie mi o coś zupełnie innego. Mianowicie stawiam tezę, że ewentualni kandydaci na prezesów przeszli już weryfikację. Minister nie musi czekać aż sześć miesięcy od wejścia w życie noweli. A już na pewno nie będzie musiał marnować swojego cennego czasu na czytanie tych wszystkich paszkwili, donosów i innych listów w stylu „Uprzejmie informuję...”, które – jak mniema Pani Redaktor – wyprodukują sędziowie w przerwach między pisaniem uzasadnień.


Pozostało jeszcze 47% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama