Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka zdecydowała na piątkowym posiedzeniu o wprowadzeniu do poselskiego projektu nowelizującego prawo o ustroju sądów powszechnych 12 poprawek. Mają one być wyjściem naprzeciw postulatom zgłaszanym przez sędziów. Już teraz jednak wiadomo, że nie zmienią one postrzegania projektu jako zagrożenia dla niezależnego sądownictwa. Posłowie bowiem nie zamierzają zrezygnować m.in. z zapisu, który pozwoli ministrowi wymienić wszystkich prezesów sądów w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie procedowanych zmian.

Minister przeniesie sędziego

Jedną z najważniejszych przyjętych w piątek poprawek była ta, zgodnie z którą minister sprawiedliwości nie będzie mógł delegować na wiceministrów kompetencji przenoszenia sędziów bez ich zgody na inne miejsce służbowe. Zawarty w pierwotnej wersji projektu przepis zakładał, że minister mógłby scedować na zastępców wszystkie swoje uprawnienia. A to budziło ogromne kontrowersje.

W 2014 r. Sąd Najwyższy w pełnym składzie powiedział bowiem jasno: to uprawnienie przysługuje wyłącznie ministrowi i nie może być delegowane na sekretarzy czy podsekretarzy stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. A to ze względu m.in. na konstytucyjne zasady trójpodziału władz oraz odrębności władzy sądowniczej od dwóch pozostałych (sygn. akt BSA I-4110-4/13).

Zdaniem środowiska sędziowskiego zaproponowana przez posła wnioskodawcę Bartłomieja Wróblewskiego poprawka idzie w dobrym kierunku, ale jest niewystarczająca. Podnosi się bowiem, że po zmianach w rękach wiceministrów i tak znajdzie się wiele decyzji, które będą wpływać na losy sędziów i jako takie powinny należeć do wyłącznej kompetencji ministra. Wśród nich jest np. decyzja o możliwości dalszego orzekania pomimo osiągnięcia wieku odpowiedniego do przejścia w stan spoczynku.

Jednak zdaniem Łukasza Piebiaka, wiceministra sprawiedliwości, te obawy są nieuzasadnione m.in. dlatego, że zawsze decyzjami dotyczącymi sędziów zajmowali się w resorcie ci wiceministrowie, którzy mieli do tego odpowiednie przygotowanie merytoryczne (sędziowie będący w MS na delegacji). Poza tym, jak podnosił, dziś nie jest praktycznie możliwe, aby minister osobiście zajmował się wszystkimi sprawami kadrowymi. To byłoby bowiem dysfunkcjonalne.

– A przecież w interesie państwa jest, aby jego organ działał sprawnie – przekonywał Piebiak.

Te tłumaczenia nie przekonały jednak wszystkich.

– Tutaj chodzi o trójpodział władzy. Nie możemy tej konstytucyjnej zasady przesłaniać kwestiami praktycznymi – mówił Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Głos KRS

„Negatywna opinia Krajowej Rady Sądownictwa dotycząca odwołania prezesa sądu jest dla Ministra Sprawiedliwości wiążąca, jeżeli uchwała Krajowej Rady Sądownictwa w tej sprawie została podjęta większością dwóch trzecich głosów” – tak brzmi kolejna istotna poprawka, którą komisja przyjęła w piątek.

Jak tłumaczył Bartłomiej Wróblewski, ma to być swego rodzaju bezpiecznik, który pozwoli zweryfikować ewentualną błędną decyzję ministra sprawiedliwości.

Jak jednak zauważono, poprawki tej nie da się oceniać w oderwaniu od innego projektu procedowanego w Sejmie. Chodzi o zmiany w ustawie o KRS, zgodnie z którymi to posłowie będą decydować o tym, kto spośród sędziów zasiądzie w radzie.

– I teraz wyobraźmy sobie taką sytuację, że minister nakaże sędziom delegowanym do resortu wystartować w wyborach do KRS i zostaną oni przez Sejm wybrani. I taka rada będzie oceniać to, czy prezes pełniący funkcję z woli ministra sprawuje się dobrze, czy też nie. A to może oznaczać, że nie uda się go odwołać, nawet jeżeli będą ku temu poważne przesłanki – ostrzegał Waldemar Żurek, rzecznik prasowy KRS.

Pojawiły się również głosy, że zawarte w projekcie przesłanki pozwalające ministrowi odwołać prezesa sądu są zbyt ogólne. Mowa jest w nim bowiem m.in. o rażącym i uporczywym niewywiązywaniu się z obowiązków służbowych czy też o niemożliwości pogodzenia dalszego pełnienia funkcji z dobrem wymiaru sprawiedliwości.

– To prawda, że te przesłanki są nieostre. Jednak w obecnie obowiązujących przepisach również takie występują. Poza tym przecież minister sprawiedliwości będzie ponosił za swoją decyzję o odwołaniu prezesa, jak i za wszystkie inne, odpowiedzialność polityczną – odpierał zarzuty poseł Wróblewski.

Większa elastyczność

Ważna z punktu widzenia sędziów jest również poprawka, która pozwoli w wyjątkowych sytuacjach odejść od wprowadzanej projektem ustawowej zasady losowego przydziału spraw sędziom. Zgodnie z nią sędzia sprawozdawca, w sytuacji gdy zostanie mu przydzielona sprawa wymagająca nadzwyczajnego nakładu pracy, będzie mógł zawnioskować do prezesa sądu o wstrzymanie przydziału na czas określony. Ten będzie musiał podjąć decyzję w tym zakresie w sposób niezwłoczny. Odwołać się od tej decyzji do kolegium sądu będzie mógł nie tylko sędzia, którego będzie ona dotyczyć, ale także co najmniej 10 proc. sędziów danego sądu. Jak wyjaśnia poseł Wróblewski, ma to pozwolić na uniknięcie ewentualnych arbitralnych decyzji w tym zakresie.

Komisja przyjęła również poprawkę dotyczącą przepisów, które w dniu wejścia w życie procedowanej noweli miały pozwolić na odtajnienie jeszcze w tym roku tych oświadczeń majątkowych sędziów, które nie mogły być udostępnione opinii publicznej, gdyż sędziowie wykorzystali furtkę w przepisach i złożyli je przed 6 stycznia br., a więc przed dniem wejścia w życie zmian wprowadzających pełną jawność tych dokumentów. Zgodnie ze zmianą zaproponowaną przez posła Wróblewskiego dokumenty te będą dostępne dla opinii publicznej po dwóch miesiącach od wejścia w życie projektowanej noweli. A kiedy to się stanie? Tego jeszcze nie wiadomo. Komisja bowiem przyjęła również poprawkę zmieniającą zaproponowaną w pierwotnej wersji datę wejścia w życie nowych rozwiązań. Uznano bowiem, że 1 lipca br. to data nierealna. Teraz przepis stanowi, że vacatio legis wyniesie 14 dni liczone od momentu ogłoszenia noweli. 

Etap legislacyjny

Projekt przed II czytaniem w Sejmie