statystyki

Fakty i mity o brutalności policjantów. Mamy problem z nadużywaniem przemocy

autor: Sylwia Czubkowska, Patryk Słowik23.05.2017, 07:59; Aktualizacja: 23.05.2017, 08:22
Śmierć Igora Stachowiaka wywołała społeczne protesty przeciw brutalności policji

Śmierć Igora Stachowiaka wywołała społeczne protesty przeciw brutalności policjiźródło: ShutterStock

Polska od lat zmaga się z problemem nadużywania przemocy wobec zatrzymanych. To ponadpartyjny kłopot, z którym nie był w stanie się uporać ani poprzedni, ani obecny rząd. Choć ogólnopolska strategia walki z nadużyciami funkcjonariuszy została przyjęta ponad dwa lata temu, do dziś pozostaje martwym zapisem.

Reklama


W marcu 2015 r. ówczesna minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska w obecności przedstawicieli Komendy Głównej Policji zaprezentowała „Strategię działań nakierowanych na przeciwdziałanie naruszeniom praw człowieka przez funkcjonariuszy policji”. Wszyscy wówczas przyznawali, że Polska ma problem z agresją mundurowych. Stąd kompleksowe opracowanie mające być podstawą dla zmian legislacyjnych. Przewidywało m.in. wyposażenie każdego policjanta w rejestrującą czynności minikamerę montowaną w mundurze oraz zapisanie w prawie, że jeśli obywatel wyjdzie z komisariatu np. ze złamanym nosem, to na policji będzie spoczywał ciężar udowodnienia, że nie jest temu winna. Jeśli więc zginęłoby nagranie z monitoringu, problem dowodowy mieliby policjanci, a nie zatrzymani.

Rzecz w tym, że dokument został zaprezentowany, a potem... trafił do szuflady. Czyli stało się dokładnie tak, jak przewidywali eksperci w naszym tekście sprzed ponad dwóch lat. – To bełkot. Fikcja. Ważne są działania, a nie tony zadrukowanych papierów – mówił wówczas dr Andrzej Przemyski, były rzecznik KGP.

Dziś wskazuje, że jest jeszcze gorzej: – Jest presja na wyniki ze strony urzędników, ale jednocześnie nie chcą słyszeć o żadnych problemach. Efektem jest tworzenie opracowań, których potem nikt nie wciela w życie.

Strategia, choć powstała za rządów PO-PSL, była bardzo chwalona przez polityków PiS po objęciu władzy. Czynił to w czerwcu 2016 r. m.in. wiceminister Jarosław Zieliński. Zaznaczał jednak, że „ze względu na ilość, złożoność oraz wieloaspektowość wdrażanie strategii przewidywane jest co najmniej do końca 2017 r.”.

Zapytaliśmy i obecne kierownictwo MSWiA, i policję, i Teresę Piotrowską, dlaczego ani dwa lata temu, ani teraz słowo nie przełożyło się na czyny. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany przez policję 15 maja 2016 r. rano na wrocławskim rynku. Pierwotnie wskazywano, że funkcjonariusze zainteresowali się nim z powodu podobieństwa do innej osoby poszukiwanej przez służby. Obecnie policja twierdzi, że szukała właśnie Stachowiaka. Po kilku godzinach pobytu na komisariacie mężczyzna zmarł. Powodem była najprawdopodobniej niewydolność krążeniowo-oddechowa. Nie wyjaśniono jeszcze, czy spowodowana rażeniem Stachowiaka taserem, przyduszaniem go, czy też tym, że w organizmie zatrzymanego znajdowały się narkotyki.

Nie ulega wątpliwości – co wykazał Wojciech Bojanowski w „Superwizjerze TVN” – że funkcjonariusze w toalecie na komisariacie razili skutego w kajdanki mężczyznę paralizatorem. W pokoju przesłuchań znajdowały się kamery monitoringu, ale akurat 15 maja 2016 r. nie działały. Policja przeprowadziła dwa wewnętrzne dochodzenia. Wskutek jednego z nich jeden z funkcjonariuszy został zawieszony na trzy miesiące. Prokuratura prowadzi śledztwo od ponad roku. Efektów na razie nie widać.

Czy policja miała prawo zatrzymać Igora Stachowiaka?

Tak, policja może zatrzymać obywatela bez decyzji prokuratora. W przypadku Stachowiaka tym bardziej miała takie prawo, gdyż prokuratura poszukiwała go w związku ze sprawą wyłudzenia pożyczki. Policja wskazała jednak, że Stachowiak był poszukiwany za popełnione przestępstwo. To nieprawda. O popełnieniu przestępstwa orzeka sąd, a nie funkcjonariusze. Poprosiliśmy policję o wskazanie, za jaki czyn Stachowiak został skazany. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Z naszych ustaleń wynika, że jedyna sprawa, o którą mogło chodzić policji, to postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową Wrocław-Stare Miasto. Stachowiak nie miał w nim statusu oskarżonego. Stwierdzenie, że mężczyzna był poszukiwany za popełnione przestępstwo, jest kłamstwem.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Anna(2017-05-23 14:43) Zgłoś naruszenie 30

    Na problemy w policji ma wpływ, między innymi, pamiętna weryfikacja po 1990 roku. Tak naprawdę nie było wiadomo, jakimi kryteriami posługiwali się "weryfikatorzy", ale pewne jest jedno - wysłano do cywila masę doświadczonych funkcjonariuszy wszystkich szczebli. Nie ma nic gorszego, niż takie masowe "weryfikacje" - może w tej masie znajdzie się parę "czarnych owiec", ale z pewnością więcej jest normalnych pracowników, którzy mogliby nadal służyć pod nowym dowództwem. Moja przyjaciółka poszła do milicji, bo marzyła jej się praca w kryminalistyce. Z tych marzeń nic nie wyszło, kobietom było trudniej. Po 1990 została zweryfikowana pozytywnie - ale ze względu na atmosferę, odeszła na wcześniejszą emeryturę. Ta "atmosfera" to już wtedy zaczęła być "polska specjalność". A druga specjalność to "wylewanie dziecka z kąpielą" czyli kompletna nieumiejętność "polityków" wszystkich opcji przewidywania następstw podejmowanych decyzji i działań.

    Odpowiedz
  • XYZ(2017-05-23 13:24) Zgłoś naruszenie 31

    Panie redaktorze. Zdarzenie z Igorem Stachowiakiem wymaga głębokiego napiętnowania. Myślę,że aby pisać o Policji a zwłaszcza patologiach ją trapiących trzeba ją poznać od środka. Czy policjant z pionu prewencji bądż kryminalnego tak sam staje się zwyrodniałym człowiekiem. Wiadomym jest,że w służbach takich jak policja funkcjonują rankingi, statystyki, wyniki. Policjanci są karani, degradowani, nagradzani czy awansowani. Szefowie komend, wydziałów twierdzą że "nie ma pustych przebiegów" tzn że policjant będąc na służbie musi mieć wyniki i z tego jest rozliczany. Podejrzewam, że zdecydowana większość poli- cjantów wykonuje swoje służbowe czynności rzetelnie, uczciwie i nie ma nigdy wobec nich uwag skarg. Natomiast że coś złego dziwje się z psychiką jakiegoś policjanta jest agresyny wulgarny w trakcie służby powienien natychmiast interweniować jego bezpośredni przełożony. Niestety związane to jest z nadużywaniem alkoholu, problemami rodzinnymi bądż służbowymi.

    Odpowiedz
  • prawnik - Szczecin(2017-05-24 08:09) Zgłoś naruszenie 00

    Do @XYZ - Trafna uwaga. I jeszcze jedno: służba zmienia człowieka, dlatego też policjanci powinni być dalej szkoleni, szkoleni i jeszcze raz szkoleni, także z takich dziedzin takich jak psychologia (żeby radzić sobie ze stresem, zwiększać miękkie kompetencje, zarządzanie zasobami ludzkimi). I jeszcze jedno, polityka nagradzania mogłaby by być w końcu pozbawiona tego kolesiostwa - tak, aby były jasne kryteria oceniania i uczciwa ocena, nie tylko dla awansu, ale też dla premii i nagród. I na koniec, kontrola ze strony wewnętrznych. I na koniec uwaga dla Pana Ministra: policjanci styrani, niedoceniani, byle jak opłacani i z przełożonymi nie zawsze właściwymi, będą sfrustrowani, a pokusa "wykazywania" się - u młodych - będzie nadal istnieć. To nie tylko kwestia doboru kadr i wyszkolenia. To też kwestia warunków pracy, byle jakości jak jest i niskich poborów. Ale żeby cokolwiek naprawić, trzeba dokonać całościowej, krytycznej oceny sytuacji i zastanowić się, co dalej zrobić z tym fantem. Co z etatami od lat nieobsadzanymi?! Są na stanie i ciągle są puste.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama