„Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony”. Tak stanowi art. 5 k.c. To ulubiony przepis tych prawników, którzy po przewertowaniu ustaw nie są w stanie znaleźć nawet jednego przepisu, który mógłby im pomóc przed sądem. I znienawidzony przez tych, którzy mają w zanadrzu karetę asów. Bo można mieć sprawę na pozór wygraną, ale z uwagi na klauzulę generalną zawartą w obrośniętym już legendą art. 5 k.c. – przegrać.

Wątpliwości mimo orzecznictwa

Tym, co tak naprawdę znajduje się w art. 5 k.c. i jak ma być on stosowany, wielokrotnie zajmował się już Sąd Najwyższy. Stwierdził m.in., że po artykuł ten należy sięgać ostrożnie i tylko w wyjątkowych wypadkach (por. postanowienie SN z 6 czerwca 2002 r., sygn. akt I CKN 249/00). Zgodność przepisu z konstytucją badał Trybunał Konstytucyjny (patrz infografika). Podkreślił on także w postanowieniu z 26 października 2005 r. (sygn. akt SK 11/03), że funkcjonuje domniemanie korzystania z praw w sposób zgodny z zasadami współżycia społecznego i ich społeczno-gospodarczym przeznaczeniem, skutkiem czego ciężar dowodu spoczywa na tym, kto zarzuca drugiemu naruszenie zasad wymienionych w przepisie.

Do tej pory jednak prawnicy zastanawiali się, co w sytuacji, gdy żadna ze stron nie powołuje się na art. 5 k.c., a sąd i tak chce go zastosować. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach udziela na to pytanie odpowiedzi.

Zwycięska klauzula generalna

W 2007 r. spółka (powódka) zawarła z dwiema osobami fizycznymi (pozwani) umowę przedwstępną. Na jej mocy pozwani zobowiązali się do długotrwałego wydzierżawienia lokalu, w którym powódka prowadziła restaurację. W największym uproszczeniu spółka zagwarantowała sobie, że aż do 2021 r. będzie mogła w umówionym miejscu prowadzić knajpę.

Rzecz w tym, że w 2012 r. – gdy przyszło do złożenia stosownych oświadczeń woli – pozwani stwierdzili, że lokalu dalej wydzierżawiać nie będą. Powód? Konieczność przeprowadzenia remontu całego budynku, w którym znajdowała się restauracja. Oznaczało to konieczność opuszczenia lokalu przez powódkę na okres od 6 do 12 miesięcy. Nie wyraziła na to zgody. I pozwała wydzierżawiających, żądając zawarcia umowy przyrzeczonej.

Sąd okręgowy przyznał jednak rację pozwanym. – Choć powódka wykazała spełnienie przesłanek z art. 390 par. 2 k.c., warunkujących możliwość dochodzenia zawarcia umowy przyrzeczonej, to jednak jej powództwo podlegało oddaleniu na podstawie art. 5 k.c. oraz przy uwzględnieniu zasad obrotu gospodarczego i doświadczenia życiowego – uznał sąd. Podkreślił przy tym, że ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikało, że w 2007 r. nikt nie planował przeprowadzania remontu. Stan budynku pogorszył się później. Trudno więc by wskutek zawartej przed kilkoma laty umowy i braku zgody powódki na tymczasowe opuszczenie lokalu naprawa w ogóle nie doszła do skutku. Innymi słowy, co do zasady spółka miała rację i dokument, którym dysponowała, uprawniał ją do pozostania w lokalu aż do 2021 r. Ale w tym szczególnym przypadku istotniejsza – zdaniem sądu – była argumentacja pozwanych.

Bez zgody na niedozwolone zaskoczenie

Od wyroku złożono apelację. I ta okazała się zasadna. A to dlatego, że sąd okręgowy przy zastosowaniu klauzuli generalnej z art. 5 k.c. pozbawił powódkę konstytucyjnie jej gwarantowanego prawa do sądu. To bowiem – jak wynika z orzecznictwa – obejmuje nie tylko możliwość wytoczenia powództwa, lecz także prawo do rzetelnego procesu. Zaś clou tego ostatniego jest możność bycia wysłuchanym. Nie może być więc tak, że strona powodowa używa argumentacji opartej na jednym przepisie, pozwani odnoszą się do przedstawianych argumentów, a sąd ostatecznie – nikogo wcześniej nie informując – orzeka na podstawie regulacji, której nikt w toku postępowania nie przywołał.

– Choć co do zasady sąd nie jest związany podaną podstawą prawną („iura novit curia”) i może orzec w oparciu o przepis przez stronę niewskazany, to jednak powinien uprzedzić o takim zamiarze, jeżeli zmiana podstawy prawnej rozstrzygnięcia wpływa na zakres praw i obowiązków procesowych stron – wskazał Sąd Apelacyjny w Katowicach. I podkreślił, że dodatkowo należało każdej ze stron umożliwić wypowiedzenie się co do relacji pomiędzy sprawą, która trafiła na wokandę, a treścią art. 5 k.c.

TK o prawie do sądu

TK o prawie do sądu

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Mówiąc więc najkrócej: sąd może w wydawanym orzeczeniu powołać się na klauzulę generalną, której nikt w toku procesu nie przywołał. Ale tylko wówczas, gdy jeszcze w toku rozprawy taki zamiar zapowiedział.

Prawnicy mają jednak wątpliwości co do słuszności tej koncepcji. – Z punktu widzenia pełnomocnika, jak i prawa do sądu, orzeczenie sądu apelacyjnego może cieszyć. Lepiej oczywiście wiedzieć, zastosowanie jakich przepisów bierze pod uwagę sąd, i móc się do tego jeszcze odnieść – mówi adwokat dr Magdalena Matusiak-Frącczak. Ale zaznacza jednocześnie, że to zarazem wyrok odbiegający od nurtu w orzecznictwie, który dotychczas był widoczny. W sądzie cywilnym jesteśmy bowiem – kontynuuje ekspertka – przyzwyczajeni do szeroko zakrojonej kontradyktoryjności. Gdy zaś sąd stwierdza, że bierze pod uwagę zastosowanie art. 5 k.c., niejako przekierowuje sprawę na inne tory, na które wejść muszą wówczas strony.

Ostro o orzeczeniu wypowiada się radca prawny Jacek Świeca, partner zarządzający w kancelarii Świeca i Wspólnicy.

– Nie podoba mi się. Uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie, by sąd dopiero na etapie ogłaszania wyroku wskazał, że kluczowa w sprawie jest norma wyrażona w art. 5 k.c. Pamiętajmy też, że wartością procesu cywilnego jest jego kontradyktoryjność. Dodatkowo w przypadku gdy sąd musiałby uprzedzać o tym, że chce zastosować art. 5, w praktyce byłoby już wiadome, jaki planuje wydać wyrok. Zapewnienie możności bycia wysłuchanym, o którym wspomniano w orzeczeniu sądu, byłoby więc iluzoryczne – argumentuje. 

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 17 lutego 2017 r., sygn. akt V ACa 445/16.