Jak uzasadniał NSA, przy wykładni systemowej należy porównywać akty najbardziej do siebie zbliżone, które miały taki sam lub zbieżny cel. Dlatego Sąd odwołał się do ustawy o Wykonaniu Reformy Rolnej z 1925 r., przyjmując, że obejmowała ona grunty w miastach, ale je wyłączała. Skargi kasacyjne, które rozpatrywał na kolejnym już posiedzeniu NSA, dotyczyły tego, jak organy państwowe (administracja, samorządy czy sądy) powinny interpretować przepisy aktów nacjonalizacyjnych, przede wszystkim dekretu PKWN o Reformie Rolnej z 1944 roku.

Sędziowie NSA powołali się na wyrok w sprawie I OSK 2240/13, którym – zgodnie z art. 170 P.P.S.A. - związane są wszystkie polskie sądy administracyjne. W sprawie tej NSA stwierdził, że „nieruchomości ziemskie o charakterze rolniczym, to nieruchomości o charakterze rolniczym”, ewentualnie (tego NSA nie sprecyzował), że to „nieruchomości rolnicze o charakterze rolniczym”.

- Ogromne zdziwienie budzi odwołanie się przez Sąd - w kontekście powodów oddalenia obu skarg kasacyjnych - do treści ustawy z 28.XII. 1925 r. o wykonaniu reformy rolnej. – mówi Marcin Schirmer – prezes Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego. Jego zdaniem NSA odwołał się do przepisów ustawy o wykonaniu reformy rolnej z 1925 r., którą komunistyczny dekret uchylał, wywodząc, iż skoro wyłączała ona grunty w mieście, to znaczy, iż grunty w mieście były objęte pojęciem "nieruchomości ziemskiej o charakterze rolniczym". - Tylko, że owa ustawa z 1925 r. wcale nie czyniła takiego wyłączenia. Tym samym Sąd odwołał się do nieistniejącego przepisu. – dodaje Marcin Schirmer.

Do przywoływanego przez NSA wyroku w sprawie I OSK 2240/13 odnosił się wcześniej
w swojej glosie prof. dr. hab. Aleksander Lichorowicz:

- Dla mnie argumentem najbardziej ważkim jest brzmienie art.2 ust.2 ustawy z 28.XII. 1925 r., zgodnie z którym grunty położone w granicach administracyjnych miast nie podlegają działaniu przepisów o reformie rolnej. Przepis ten ponownie, po 1919 r., nadaje moc ustawową kryterium położenia jako wyznacznika nieruchomości ziemskich i wszelkie podnoszone, wątpliwe zresztą, zastrzeżenia co do mocy wiążącej definicji nieruchomości ziemskiej stają się - zdaniem moim- bezprzedmiotowe .

Powyższy wniosek nie stoi w sprzeczności z generalną zasadą , w myśl której przy dokonywaniu wykładni danej normy prawnej nie można odwoływać się do definicji zawartej w akcie prawnym uchylonym przed lub z dniem nabycia mocy prawnej przez normę interpretowaną. W tym wypadku nie chodzi bowiem o definicję nieruchomości ziemskiej zawartą w ustawie z 28.XII.1925 o wykonaniu reformy rolnej, którą to ustawę dekret  z 6.IX.1944 r. uchylił, a tylko potwierdzenie w treści ustawy z 28.XII.1925 r. cały czas obowiązującej normy wcześniejszej ( z 1919 r. ), która obowiązywała do 1957 r. Tego zaś potwierdzenia uchylenie ustawy z 28.XII.1925 r. nie zdyskwalifikowało. – przeczytać można
w glosie profesora Aleksandra Lichorowicza.

Zdaniem Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, NSA z treści tej ustawy wyciągnął nie tylko wniosek zupełnie odwrotny do stanowiska profesora Lichorowicza, ale jeszcze naruszył generalną zasadę zabraniającą przy dokonywaniu wykładni przepisów do odwoływania się do definicji zawartych w aktach prawnych uchylonych przed lub z dniem nabycia mocy prawnej przez normę (przepisy) interpretowane. W drugiej części zacytowanego fragmentu prof. Lichorowicz jednocześnie wyjaśnia dlaczego jego pogląd tej normy nie narusza.

Polskie Towarzystwo Ziemiańskie ma więcej wątpliwości:
Z przestawionego do tej pory przez NSA stanowiska dalej nie wiadomo co ma oznaczać słowo "ziemskie" w kontekście "nieruchomości ziemskie o charakterze rolniczym", bo przecież wiadomo, iż nie może oznaczać "rolnicze". Nie wiadomo również, jakie organy miałyby wdrażać reformę rolną na terenie miast, skoro dekretem o reformie rolnej powołano jedynie organy mogące działać na terenach wiejskich. Oczekujemy zatem na pisemne uzasadnienie zapadłych wyroków. – podsumowuje Marcin Schirmer.