Nowy dowód będzie jednocześnie bezpłatnym podpisem cyfrowym. Dzięki niemu będziemy mogli np. uwiarygodnić swą tożsamość, załatwiając wiele spraw urzędowych przez internet.

"Poza tą funkcją tradycyjną, związaną z identyfikacją naszej tożsamości, nowy dowód pozwoli nam się zidentyfikować, uwierzytelnić w kontaktach elektronicznych" - powiedział na wtorkowym spotkaniu z dziennikarzami wiceszef MSWiA Witold Drożdż.

Elektroniczny dowód niewiele będzie się różnił od plastikowych kart, które nosimy obecnie w portfelach. Zabraknie na nim jednak informacji dotyczących miejsca zamieszkania, będzie za to mikroprocesor.

"Nie planujemy, żeby w mikroprocesorze znajdowały się jakiekolwiek dane, poza tymi, które już dziś są zawarte na dowodzie osobistym. Wszystkie obawy, że w mikroprocesorze znajdą się dane np. o stanie naszego zdrowia czy o pobieranej pomocy socjalnej, czyli potencjalnie dane wrażliwe, są bezpodstawne" - zapewnił Drożdż.

"Ta karta choroby będzie dostępna w systemie zbudowanym przez resort zdrowia"

Dowód - według założeń resortu - ma być kluczem, za pośrednictwem którego będziemy mogli uzyskać w określonych sytuacjach dostęp do informacji zapisanych w bazach danych.

Jeśli ktoś z takim dowodem w ręku uda się do lekarza, dzięki niemu będzie on mógł otworzyć naszą elektroniczną kartę choroby. "To nie znaczy, że ta karta będzie zawarta na dowodzie. Ta karta choroby będzie dostępna w systemie zbudowanym przez resort zdrowia" - tłumaczył wiceminister.

Nowa karta identyfikacyjna nie będzie też zawierała żadnych danych biometrycznych, jak np. odcisk palca. Jednak nie jest wykluczone, że to się jeszcze zmieni. Drożdż zastrzegł, że jeśli pojawią się istotne argumenty, przemawiające za tym, by to zrobić, sprawa zostanie jeszcze rozważona.