Przy czynach przepołowionych takich jak kradzież, paserstwo czy niszczenie mienia, ich kwalifikacja zależy od wartości rzeczy. Jeśli zrabowane przedmioty są warte mniej niż jedna czwarta minimalnego wynagrodzenia, sprawca odpowie za wykroczenie, jeśli więcej – za przestępstwo.

Coroczne zmienianie wyroków

Kłopot w tym, że minimalne wynagrodzenie zmienia się co roku, więc wraz z nim tzw. próg kradzieży. To powoduje, że część czynów, które jeszcze w grudniu stanowiły przestępstwa, w styczniu w efekcie kontrawencjonalizacji jest już tylko wykroczeniami. Skutek – zamieszanie w sądach. – Już pod koniec roku otrzymujemy z wydziałów wykonawczych stosy spraw, w których trzeba zmienić wyroki. Czasami jest to problematyczne, bo kara jest już wykonywana albo dany człowiek niedługo ma trafić do zakładu karnego – mówi sędzia Piotr Mgłosiek z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków.

– Poza tym kontrawencjonalizacja jest trudna w przypadku kar łącznych. Trzeba rozwiązać węzeł kary, zmienić część czynów z przestępstw na wykroczenia, a następnie wydać nowy wyrok. Nie znam sędziego karnego, który by uważał, że ustalanie progu kradzieży jako odsetku minimalnego wynagrodzenia było dobrym rozwiązaniem – tłumaczy sędzia.

Jak zmieniał się próg kradzieży

Jak zmieniał się próg kradzieży

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Z tego samego założenia wychodzi Ministerstwo Sprawiedliwości, które opracowało projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń. Zastępuje w nim parametryczny sposób ustalania progu stałą kwotą. Jednocześnie próg ów zostanie obniżony z obecnych 500 zł (bo tyle dziś wynosi 25 proc. najniższej pensji) do 400 zł. To oznacza, że kradzież czy zniszczenie mienia o wartości np. 450 zł, które dziś jest wykroczeniem, stanie się przestępstwem. W konsekwencji winowajcy grozić będzie maksymalnie już nie 30 dni aresztu, lecz od trzech miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawcy drobnych kradzieży będą więc karani surowiej.

– Z punktu widzenia czytelności przepisu dla obywatela niewątpliwie określenie progu kwotowo jest lepsze. Z drugiej strony oddzielenie przestępstwa od wykroczenia ma nam wskazywać na społeczną szkodliwość czynu. Wraz z upływem czasu i spadkiem siły nabywczej pieniądza coraz więcej błahych czynów będzie przestępstwami – zaznacza dr Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jego zdaniem jeśli już ustawodawca chce zmienić sposób wyznaczania progu, to co 2–3 lata kwota powinna być korygowana, by dostosować ją do społecznej szkodliwości czynu. – Poza tym zawsze powstaje pytanie, z czego wynika, że próg kradzieży ma wynosić 400 zł, a nie np. 350 albo 500 zł. Może należałoby w ogóle zrezygnować z przepołowienia. Wówczas sędzia każdorazowo decydowałby, czy dany czyn traktować jako wykroczenie, czy przestępstwo w zależności od szkodliwości czynu – zastanawia się prawnik. Tego typu rozwiązanie było już rozważane w MS w 2013 r., kiedy jeszcze obowiązywał stary kwotowy próg kradzieży wynoszący 250 zł (notabene ustanowiony w 1997 r.).

Z kolei dr Wojciech Jasiński z Uniwersytetu Wrocławskiego, choć uważa, że stała kwota progu jest lepszym rozwiązaniem, ma wątpliwości co do jej wysokości. – Obniżenie progu z 500 do 400 zł, czyli kwoty relatywnie niskiej, sprawi, że bardzo dużo drobnych czynów będzie się toczyć w ramach postępowania karnego, co też generuje koszty. Może więc lepiej pomyśleć o tym, jak w procedurze wykroczeniowej karać tych sprawców w sposób efektywny – zauważa karnista.

Ale to nie wszystko. Projekt nowelizacji przewiduje utworzenie elektronicznego rejestru sprawców wykroczeń przeciwko mieniu. Mają się tam znaleźć również informacje o osobach podejrzanych o popełnienie tych wykroczeń i obwinionych.

Bat na zawodowych złodziei

O utworzenie takiego rejestru od lat zabiegali handlowcy. – Nareszcie. Wreszcie nasze argumenty zostały wysłuchane – nie kryje radości Karol Stec, szef departamentu prawnego w Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – O ile wolelibyśmy, aby nowy próg kradzieży był niższy niż 400 zł, to elektroniczny rejestr sprawców wykroczeń może być narzędziem, które skutecznie pozwoli walczyć z osobami zawodowo trudniącymi się złodziejstwem – mówi prawnik.

Złodzieje specjalizujący się w kradzieżach sklepowych pilnują się, by zabierać towar o wartości nieprzekraczającej granicy przepołowienia. Wiedzą, że w razie wpadki odpowiedzą co najwyżej za wykroczenie. Co prawda osobie, która została złapana na kilku takich kradzieżach, można postawić zarzut popełnienia przestępstwa, wykorzystując konstrukcję czynu ciągłego z art. 12 kodeksu karnego. W myśl tego przepisu dwa lub więcej zachowań podjętych w krótkich odstępach uważa się za jeden czyn zabroniony. Jednak policja, która łapie złodzieja choćby w Katowicach, najczęściej nie wie, że wcześniej wszczęto wobec niego postępowanie w sprawie o takie samo wykroczenie, np. w Chorzowie. Organy ścigania nie mogą więc połączyć tych dwóch spraw, stawiając zarzut popełnienia przestępstwa.