PAP: Ministerstwo Finansów skierowało do izb skarbowych pismo z wytycznymi dotyczącymi egzekucji zaległych opłat abonamentowych. To dobry pomysł, żeby urzędy skarbowe ścigały osoby, które abonamentu nie płacą?

Braun: Mówiąc precyzyjnie: zbieraniem abonamentu i kontrolą wykonywania tego obowiązku zajmuje się - zgodnie z ustawą - Poczta Polska. To Poczta wystawia tzw. tytuły wykonawcze, które w trybie egzekucji administracyjnej powinny być egzekwowane przez urzędy skarbowe. Wynika to jasno z wyroku Trybunału Konstytucyjnego i ministerstwo jedynie potwierdza istniejący stan prawny.

Dopóki nie ma nowego systemu finansowania mediów publicznych, obowiązuje stary, abonamentowy. Być może bardziej zdecydowane egzekwowanie abonamentu uświadomi opinii publicznej, że potrzebne są nowe rozwiązania, które doprowadzą do tego, by na media publiczne sprawiedliwie płacili wszyscy.

Cieszę się bardzo, że zaczynamy jasno mówić, jakie jest prawo i że ma być ono przestrzegane. Mam też nadzieję, że ci, którzy do tej pory uważali, że nie trzeba rejestrować odbiorników, w tej chwili stwierdzą, że nie warto dla kwoty 18,50 zł miesięcznie ryzykować, narażając się na różnego rodzaju kłopoty.

 Mówił Pan niedawno, że Poczta Polska nie wywiązuje się ze swoich ustawowych obowiązków w zakresie poboru abonamentu. Czy TVP rozważa wystąpienie wobec tej spółki z roszczeniem z tego tytułu?

 W ostatnim czasie poprawiły się nasze kontakty z pocztą, więc mam nadzieję, że nie będą potrzebne żadne drastyczne ruchy. Mamy deklarację, że najpóźniej jesienią cały proces rejestracji odbiorników i poboru abonamentu będzie możliwy przez internet. Trzeba też przypomnieć, że pocztowa spółka ma z tego źródła konkretny przychód - z wnoszonych opłat zatrzymuje 6 proc. Myślę, że jej obecne kierownictwo w pełni doceniło tę sprawę.

 A może zamiast kija lepsza byłaby marchewka i zamiast ścigać niepłacących zaoferować coś ekstra tym, którzy płacą?

Na pewno powinniśmy promować tych, którzy wykonują ten obowiązek. Używając języka reklamy - myślimy nad programami lojalnościowymi. Być może uda się zrealizować taką formułę, żeby dostęp do naszych płatnych materiałów w internecie był dla tych osób łatwiejszy lub w jakimś zakresie bezpłatny. To trudne organizacyjnie, ale myślę, że będzie możliwe, gdy Poczta Polska usprawni pobór abonamentu. Jeśli będzie więcej środków z abonamentu, będziemy mogli też ograniczyć liczbę emitowanych reklam. To będzie dla widzów widoczna korzyść.

Ten rok TVP planuje zamknąć stratą w wysokości 60 mln zł. Czy te szacunki mogą się zmienić?

 Tę kwotę przewiduje zatwierdzony plan ekonomiczno-finansowy i jest ona wiążąca. Sytuacja jest jednak bardzo trudna, bo według wszelkich analiz rynek reklamy jest znacznie gorszy, niż przewidywano pół roku temu, kiedy ten plan był układany.

 W mediach pojawiła się informacja, że TVP zarobiła na reklamach podczas Euro 80 mln zł.

 Żaden nadawca nie ujawnia faktycznych przychodów reklamowych. Mogę powiedzieć jedno: ci, którzy kupili czas reklamowy w pierwszej turze sprzedaży cennikowej, dobrze na tym wyszli, bo dotarli do większej widowni niż zakładali.

Należy dodać, że Euro to też ogromne koszty; w czerwcu zaksięgowana będzie większość wydatków związanych z imprezą, także te poniesione dwa czy trzy lata temu. Umowa z UEFA nie pozwala nam tego szczegółowo ujawnić, ale chodzi o więcej niż 100 mln zł. W związku z tym wynik finansowy spółki na koniec czerwca będzie zdecydowanie negatywny, choć na koniec maja był on dodatni.

Pojawiła się też ostatnio informacja, że TVP o 25 mln zł chce powiększyć swój kredyt w rachunku bieżącym.

 Nie chciałbym mówić o kwocie, ale faktem jest, że rozmawiamy z bankiem na temat powiększenia limitu kredytu odnawialnego w rachunku bieżącym - dla bezpieczeństwa finansowego i zagwarantowania spółce płynności. To nie jest żaden dodatkowy kredyt, po prostu chcemy, żeby limit był nieco większy. Dziś dysponujemy kredytem odnawialnym w wysokości 50 mln zł i w miarę potrzeby z niego korzystamy. Z uwagi na nadzwyczajne wydatki - w tym roku w znacznie większym stopniu niż w poprzednim. Ale - warto o tym mówić - w przeciwieństwie do nadawców komercyjnych nie korzystamy z żadnych kredytów; TVP nie jest zadłużona.

A co z oszczędnościami? W poniedziałek spotkał się Pan ze związkowcami z Solidarności, którzy władzom spółki wytykają cięcia wynagrodzeń.

 Nie mogliśmy w tym miesiącu, i prawdopodobnie nie będziemy mogli też w lipcu, wypłacić premii wszystkim pracownikom, a prawo pracy nie pozwala różnicować premii ze względu na wysokość zarobków. Natomiast wprowadziliśmy jednorazowy, "wakacyjny", dodatek w wysokości 300 zł dla kilkuset osób zarabiających poniżej 3 tys. zł brutto. Dla najniżej zarabiających oznacza to nawet trzykrotność premii, którą by otrzymali.

Atmosfera spotkania z "Solidarnością" była dobra. Niektóre zgłaszane przez związkowców uwagi i propozycje są zbieżne z tym, co już robimy, choćby reformując system produkcji wewnętrznej.

Jednak na początku czerwca Komisja Zakładowa "Solidarności" przekształciła się w Komitet Strajkowy. Spór zbiorowy z "S" trwa od listopada zeszłego roku. Czy TVP grozi strajk?

Ogłoszenie strajku w tej chwili byłoby bezprawne. Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przewiduje pewne procedury. W tej chwili jesteśmy w fazie rokowań i liczę, że zakończą się one sukcesem. Gdyby stało się inaczej, wejdziemy w etap postępowania mediacyjnego.

 Jeszcze w tym roku KRRiT ma ogłosić konkurs na kolejne miejsca na pierwszym multipleksie (MUX-1), które zgodnie z prawem ustawą TVP ma zwolnić najpóźniej w kwietniu 2014 r.

 Uważamy, że TVP nie powinna tych miejsc zwolnić. Naszym zdaniem przyszły kształt rynku i stopień poniesionych inwestycji wskazuje, że telewizja publiczna powinna zostać na MUX-1 z dwoma kanałami - "Jedynką" i "Dwójką". Nie byłoby dobrze, gdyby pierwszy MUX, technologicznie najlepszy, został w całości przeznaczony dla małych nadawców komercyjnych. Uważamy też, że powinno być to rozpatrywane razem z kwestią zagospodarowania kolejnych multipleksów.

Ustawa o wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej była pisana, gdy rynek dopiero powstawał. Dziś - bazując na doświadczeniach - można ją zmienić, modyfikując przeznaczenie pierwszego multipleksu, przedłużyć obecność na nim programów TVP albo - bez zmiany ustawy - stworzyć takie warunki konkursu, żeby oferta TVP mogła być tam uwzględniona. Moim zdaniem, z punktu widzenia społecznego, jest to oferta najcenniejsza.

W Europie wzrasta przekonanie o znaczeniu naziemnej telewizji, m.in. dlatego, że jest ona najbezpieczniejszym i pewnym sposobem utrzymania kontaktu z ludnością w nagłych wypadkach.

Czy TVP planuje jakieś duże nakłady inwestycyjne związane z cyfryzacją?

 Cyfryzacja to ogromna ilość zakupów technologicznych, związanych z produkcją programu, m.in. kamer i sprzętu potrzebnego do montażu, ale też wozów transmisyjnych. W tym roku - już po drastycznym ograniczeniu inwestycji - to kilkadziesiąt milionów złotych. To są ogromne wydatki. Żałuję, że nie zrobili tego moi poprzednicy, kiedy sytuacja finansowa TVP była znacznie lepsza. My bezwzględnie musimy to zrobić, inaczej nie moglibyśmy zagwarantować emisji.

Czy TVP planuje budowę tzw. przemienników, dzięki którym sygnał telewizji cyfrowej dotarłby w rejony górskie, które w innym przypadku zostaną go pozbawione?

TVP stoi na stanowisku, że nie ma żadnego powodu, by samodzielnie to przedsięwzięcie sfinansować. Rozmawiamy na ten temat z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji. Ze względu na wizerunek TVP staramy się przyspieszać ten proces, ale sami tego problemu nie rozwiążemy.

A jak wygląda sprawa ewentualnej dotacji z budżetu państwa na cyfryzację i Euro 2012, o której Pan wspominał? Miało to być 80 mln zł.

 Sprawa jest wciąż otwarta i mam nadzieję, że zostanie sfinalizowana. Trudno powiedzieć jeszcze, w jakiej formie, ale w każdym razie trwają rozmowy. Premier wyznaczył osoby, które się tym zajmują po stronie rządowej.

Rozmawiał Mariusz Wachowicz