A co z nadzorem nad trybami niekonkurencyjnymi?

Nadzór jest koniczny. W roku 2008 zmieniliśmy ustawę w zakresie systemu kontroli prezesa Urzędu po to, by w szerszym zakresie kontrolować procedury niekonkurencyjne. Dotychczas system był nastawiony na kontrolę dużych przetargów prowadzonych w trybach konkurencyjnych, co było zupełnie bez sensu, ponieważ tu kontrolę mieli i mają nadal sami wykonawcy. Spod nadzoru wymykały się postępowania o mniejszej wartości. W projekcie, który jest w Sejmie gwarantujemy, że informacja o trybach niekonkurencyjnych będzie powszechnie dostępna.

Skoro to wykonawcy najskuteczniej patrzą urzędnikom na ręce, to dlaczego ogranicza się im możliwość wnoszenia środków odwoławczych?

Nie zgadzam się z taką oceną. W 2008 roku wprowadziliśmy prawo do odwołań przy mniejszych zamówieniach. Wprawdzie prawo to jest ograniczone, ale jest możliwość zaskarżenia tych czynności, które najbardziej godzą w interesy wykonawców, ograniczając im podstawowe prawo dostępu na niedyskryminacyjnych zasadach do zamówienia publicznego.

Teraz likwidowany jest jednak protest?

Ale to nie ogranicza praw wykonawców. Przedsiębiorca będzie miał prawo odwołania od razu do KIO. Będzie dwustopniowa ścieżka odwoławcza. Protest to środek nieskuteczny przedłużający procedurę otwartą.

Czy UZP współpracuje z innymi organami powołanymi do walki z korupcją?

Szczególnie dobrze układa nam się współpraca z ministrem Julią Piterą – pełnomocnikiem rządu ds. zapobiegania nieprawidłowościom w administracji. Przy współpracy z pełnomocnikiem UZP przygotował chociażby zalecenia dla przetargów informatycznych czy też propozycję zmian w kodeksie karnym. Na przykład dziś przestępstwem w świetle art. 305 k.k. jest zmowa w przetargu. Ale p.z.p. oprócz przetargów wymienia także inne tryby: dialog konkurencyjny czy też negocjacje z ogłoszeniem. Stąd też mogą być wątpliwości, czy zmowy w innych trybach niż przetarg są czynem przestępczym, czy też nie. Współpracujemy również z innymi organami, chociażby NIK czy RIO.