• Na początku kadencji deklarował pan zajęcie się sprawami reprywatyzacji i odszkodowaniami dla Zabużan. Czy ustępując jest pan usatysfakcjonowany realizacją zamierzeń?

- Najważniejsze orzeczenia dotyczące mienia zabużańskiego zapadły wcześniej, w 2003 i 2004 roku. Natomiast, jeśli chodzi o reprywatyzację, to Trybunał rozpatrywał za mojej kadencji dekret o reformie rolnej czy dekret o upaństwowieniu przedsiębiorstw, ale umorzył te postępowania. Wyszedł z założenia, że były to akty jednorazowe, niemające charakteru aktów normatywnych. Wyraził przy tym nadzieję, że ustawodawca przyjmie ustawy, które rozwiążą te problemy. Trudno po kilkudziesięciu latach dokonać prostej restytucji stanu ex ante.

• Trybunał może kontrolować tylko te normy, które nadal działają?

- Tak jest, a wspomniane akty miały charakter polityczny. To była nacjonalizacja, ale nie reforma.

• Pytam o sprawy majątkowe, gdyż jednym z zarzutów wobec Trybunału i Sądu Najwyższego w ciągu ostatnich dwóch lat był argument, że sędziowie nie osądzają zgodnie z polską racją stanu. Czy zarzut był słuszny?

- Trybunał Konstytucyjny ani sądy nie są od ustalania, jaka jest racja stanu, gdyż w ten sposób uprawiałyby czystą politykę. Ale istotnie rzeczywistość okazała się inna, niż to sobie wyobrażałem. W gruncie rzeczy w ciągu ostatniego półtora roku największa liczba orzeczeń dotyczyła sędziów i pozycji władzy sądowniczej. Wydaliśmy w tych kwestiach wiele orzeczeń, które określają granice ich władzy, np. sprawa asesorów, relacje między prezydentem a Krajową Radą Sądownictwa itp.

• Z tego też wynika, że III Rzeczpospolita zbyt małą wagę przywiązywała do umocnienia władzy sądowniczej?

- Tak. Długo panowały rozwiązania doraźne, wymuszane przez instytucje europejskie, np. zgoda sądu na zastosowanie aresztu. Do dziś zbieramy konsekwencje złego uregulowania statusu prokuratury, a także nierozwiązania kwestii kariery sędziego. Trzeba było dwóch skarg konstytucyjnych zwykłych obywateli, aby nam wszystkim uświadomić, że asesura jest niekonstytucyjna. Nie może być bowiem niezależny sędzia, którego los zależy od decyzji ministra.

• Powiedział pan, że największym sukcesem jako prezesa TK było zorganizowanie kilku paneli dyskusyjnych na temat historii demokracji. Ja natomiast sądzę, że największym osiągnięciem ustępującego prezesa była obrona państwa prawa.

- Z mojego osobistego punktu widzenia najważniejsze było to, aby przywrócić w społeczeństwie świadomość tradycji konstytucyjnej. I to mi się udało.

• Ale przecież większe znaczenie miały orzeczenia w sprawie lustracji, asesorów, niekonstytucyjności kontroli ministra sprawiedliwości nad korporacjami prawniczymi, dostępu do zawodów prawniczych.

- Zgoda, jednak podniesienie świadomości elit prawniczych, przywrócenie im pamięci historycznej także będzie miało daleko idące konsekwencje.

• Z kandydatami na prezesa TK - Januszem Niemcewiczem i Bohdanem Zdziennickim - pracował pan długie lata. Co ich różni? Jeden jest prawicowy, a drugi lewicowy.

- Ten podział nie ma istotnego znaczenia.

• Sędzia Niemcewicz jako adwokat był w opozycji solidarnościowej, zaś sędzia Zdziennicki otrzymał poparcie na sędziego TK od SLD.

- Sędzia Janusz Niemcewicz był obrońcą w procesach politycznych, sprzyjał stronie solidarnościowej w stanie wojennym. Obydwaj mają różne doświadczenia. Sędzia Bohdan Zdziennicki był sędzią NSA, pracownikiem naukowym, natomiast Janusz Niemcewicz był krótko asesorem sądowym, a później całe życie adwokatem. Obaj mają wysokie kwalifikacje merytoryczne i moralne do pełnienia funkcji prezesa TK.

• Kto ma większe szanse u prezydenta?

- Trudno powiedzieć. Jeśli prezydent mnie zapyta, to powiem, ale teraz tego nie ujawnię.

• Czy prezydent może zwlekać z nominacją prezesa TK?

- Nie powinien zwlekać. Trybunał przedstawił dwóch kandydatów trzy miesiące temu.

• Czy ostateczna data wskazania prezesa to 25 czerwca?

- Tak, ale jeśli prezydent nie wskaże takiej osoby, to od 26 czerwca obowiązki prezesa będzie pełnił Janusz Niemcewicz, dziś wiceprezes TK.

• Po zakończeniu kadencji chce pan zaangażować się w tworzenie nowej szkoły prywatnej szkolącej pracowników administracji publicznej.

- To jest jedna z istniejących prywatnych szkół, która prowadzi studia magisterskie i doktoranckie. Chce otworzyć dwa wydziały kształcące urzędników na zasadzie amerykańskich MPA - czyli master of public administration and policy. Będzie też prowadzić studia Master of Health Administration. Otrzymałem propozycję, aby zorganizować takie wydziały kształcące specjalistów od zarządzania służbą zdrowia i administracją wszystkich szczebli.

• Czy będzie pan dziekanem?

- W przyszłości będę dziekanem takiego wydziału.

ZMIANY KADROWE W TRYBUNALE KONSTYTUCYJNYM

Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego przedstawiło prezydentowi dwóch kandydatów na prezesa już trzy miesiące temu. Są to długoletni sędziowie TK Bohdan Zdziennicki i Janusz Niemcewicz.

Upływ dziewięcioletniej kadencji w Trybunale prof. Jerzego Stępnia i wybór nowego prezesa spowodują zmniejszenie składu orzekającego do 14 sędziów zamiast konstytucyjnej piętnastki. Dlatego klub PO zgłosił do TK 59-letniego prof. Stanisława Biernata z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był on jedynym kandydatem przedstawionym przez Sejm.

Łukasz Bojarski z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka podkreśla, że od momentu zgłoszenia kandydata do momentu wyboru przez parlament upłynęło zaledwie sześć dni. To zbyt krótki termin, który może warto byłoby precyzyjnie określić w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Nie było więc czasu na debatę publiczną i oprócz jednego spotkania z kandydatem na Uniwersytecie Warszawskim społeczeństwo nie miało okazji przyjrzeć się kandydatowi.

- A w sprawach wyboru na tak ważną funkcję publiczną powinna panować zasada przejrzystości - przekonuje Łukasz Bojarski.

Bohdan Zdziennicki

sędzia, kandydat na prezesa Trybunału Konstytucyjnego

Od 1977 roku prowadził prace legislacyjne w Ministerstwie Sprawiedliwości. W 1979 roku został wicedyrektorem departamentu prawnego w tym resorcie, odpowiadając za nadzór w zakresie prawa cywilnego, rolnego i gospodarczego. W latach 1994-1997 pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości odpowiedzialnego za prace legislacyjne. Był członkiem prezydium i sekretarzem Rady Legislacyjnej przy prezesie Rady Ministrów, członkiem Komisji Reformy Prawa Cywilnego, a w latach 80. Rady Antymonopolowej przy ministrze finansów. Przez 20 lat orzekał jako sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego. W listopadzie 2001 r. został powołany przez Sejm w skład Trybunału Konstytucyjnego na wniosek SLD.

Janusz Niemcewicz

sędzia, kandydat na prezesa Trybunału Konstytucyjnego

Jeśli zostałby prezesem, TK musiałby wszcząć procedurę wyboru wiceprezesa. W latach 1995-1997 był członkiem Naczelnej Rady Adwokackiej. Od grudnia 1997 r. do stycznia 2001 r. był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Poseł na Sejm RP. Pracował w: Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich, Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, Komisji Nadzwyczajnej ds. Kodyfikacji Karnych oraz Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Współpracował przy tworzeniu wielu projektów ustaw usprawniających i dostosowujących prawo do wymogów nowej konstytucji, w szczególności prawa o ustroju sądów powszechnych, kodeksu karnego skarbowego, kodeksu spółek handlowych.