Ministerstwo Sprawiedliwości w przygotowanym projekcie nowelizacji kodeksu karnego proponuje, by w sytuacji przekroczenia granic obrony koniecznej, które nastąpiło pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu, wprowadzić instytucję niepodlegania karze. Jak ocenia pan tę zmianę?

- Mogłoby się wydawać, że z praktycznego punktu widzenia oba przepisy - projektowany i dotychczasowy, normują sytuację osoby przekraczającej granice obrony koniecznej w sposób bardzo podobny. Przecież i obecnie ma ona gwarancję, że nie poniesie kary. Jednakże po ewentualnym wejściu w życie projektowanej zmiany art. 25 par. 3 kodeksu karnego (k.k.), osoba taka uniknie nie tylko kary, a i w ogóle skazania, co jest dla niej znacznie dalej idącą premią. Sam miałem zawsze bardzo chłodny stosunek do idei szczególnego traktowania wybranych przypadków przekroczenia granic obrony koniecznej, która legła u podstaw art. 25 par. 3 k.k. Uważam, że zupełnie wystarczające, również w tych przypadkach, byłoby mądre stosowanie dzisiejszego art. 25 par. 2 k.k. Jeśli jednak miałbym już wybierać między obecnym art. 25 par. 3 k.k. a tym projektowanym, to wybrałbym ten drugi.

• Czy uprawnienia prokuratora jako organu zależnego od władzy wykonawczej nie będą teraz zbyt duże?

- Istotnie, według art. 25 par. 3 k.k. w projektowanym brzmieniu przekroczenie granic obrony koniecznej w warunkach w przepisie tym opisanych stanowić będzie tzw. negatywną przesłanką procesową. Ujawnienie się takiej okoliczności obliguje organ postępowania przygotowawczego, w zależności od sytuacji, albo do odmowy wszczęcia postępowania, albo do jego umorzenia. Dotychczasowy art. 25 k.k. mógł zastosować tylko sąd na etapie postępowania sądowego. Nie sądzę jednak, aby prokuratorzy nazbyt ochoczo, zwłaszcza w sprawach poważnych, korzystali z nowej kompetencji i brali na siebie w ten sposób ciężar rozstrzygnięcia. Myślę, że żadnej rewolucji tu nie będzie, zwłaszcza na początku.

• Nowe przepisy przewidują poszerzenie listy profesjonalnych pełnomocników w postępowaniu karnym o radców prawnych. Jak ocenia pan takie rozwiązanie?

- Jestem w ogóle zwolennikiem ujednolicenia zakresu uprawnień zawodowych adwokatów oraz radców prawnych - co nie musi jednak koniecznie oznaczać połączenia obu tych korporacji, gdyż sprawy te należy traktować oddzielnie. Proponowane rozwiązanie, znoszące wszelkie ograniczenia co do możliwości posłużenia się w postępowaniu karnym pełnomocnikiem, który jest radcą prawnym, uważam za trafne. Przy okazji ucięte zostaną wszelkie wątpliwości, jakie wyłaniały się obecnie z tego, w jakim faktycznie zakresie radca prawny może być pełnomocnikiem.

• Najdalej idące zmiany są przewidziane w przepisach dotyczących trybu przyspieszonego. Czy takie zmiany są konieczne?

- W omawianym projekcie przewiduje się właściwie zupełną rekonstrukcję obowiązującego modelu postępowania przyspieszonego. Kierunek zmian jest bez wątpienia dobry, gdyż dotychczasowe rozwiązania ewidentnie się nie sprawdzają. Są kosztowne i dysfunkcjonalne. Co gorsza, z góry było wiadomo, że takie właśnie będą. Po cóż obligatoryjna obrona w sprawach, w których stan faktyczny jest na ogół prosty i niewątpliwy? Dlaczego wyłączać tu stosowanie instytucji skazania bez przeprowadzenia rozprawy na warunkach uzgodnionych przez prokuratora ze sprawcą? Były to od samego początku rozwiązania całkowicie chybione. Stąd też propozycje zmian w rozdziale 54a kodeksu postępowania karnego oceniam co do zasady bardzo pozytywnie.

• W projekcie rezygnuje się z typów kwalifikowanych zbrodni zabójstwa. Jak należy ocenić tę zmianę?

- Wyodrębnianie kwalifikowanych typów zabójstwa mogłoby mieć jakiś sens, gdyby górna granica związanego z nimi ustawowego zagrożenia była wyższa niż w przypadku typu zasadniczego. Obecnie granice te niczym się nie różnią, gdyż również zwykłe zabójstwo jest zagrożone karą dożywotniego pozbawienia wolności, a więc najsurowszą z kar przewidzianych w kodeksie. Co gorsza, kiedy nowelą z 2005 roku usunięto z sankcji przepisów określających kwalifikowane typy zbrodni zabójstwa karę tzw. terminowego pozbawienia wolności, pozostawiając tylko 25 lat pozbawienia wolności oraz dożywotnie pozbawienie wolności, przepisy te stały się nadzwyczaj sztywne.

• Projekt zakłada kryminalizację czynu polegającego na potajemnym utrwaleniu przebiegu kontaktu seksualnego lub obrazu nagiego ciała partnera. Czy taka ochrona jest dziś potrzebna?

- W pierwszej kolejności powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy utrwalanie i rozpowszechnianie przebiegu kontaktu seksualnego z jakąś osobą wbrew woli tej osoby czy też obrazu nagiej osoby bez jej zgody jest społecznie szkodliwe w wystarczającym stopniu, aby uzasadniało to kryminalizację takich czynów. Moim zdaniem tak. Uważam jednak, że zarówno zakres kryminalizacji rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem osoby, która nie wyraziła na to zgody, jak i formuła redakcyjna stosownego przepisu powinny być wzorowane na obecnym art. 202 par. 3 k.k.