Pani Maria jest właścicielką kilku hektarów pola i działki budowlanej z domem, w którym mieszka. Ma czwórkę dorosłych dzieci, ale kontakt utrzymuje z nią tylko jedna córka Małgorzata, dlatego chciałaby darować jej działkę budowlaną wraz z domem. – Boję się, że po mojej śmierci pozostałe rodzeństwo zgłosi roszczenia do nieruchomości. Czy jest możliwość, by uchronić i zabezpieczyć interesy córki w związku z darowizną? – pyta zaniepokojona.
Bernadetta Ponikowska, kancelaria prawna Klimaszewska, Smyk i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów sp. k. / DGP
Gdy rodzice lub rodzic decydują się przekazać cały swój majątek lub jego znaczną część tylko jednemu dziecku, oznacza to pozbawienie spadku reszty potomstwa. W takiej sytuacji pani Małgorzata jako obdarowana, po śmierci mamy będzie musiała jednak wypłacić pozostałym spadkobiercom, czyli rodzeństwu, zachowek. Stanowi on bowiem korzyść, o którą mogą ubiegać się spadkobiercy ustawowi także wtedy, gdy zmarły nie pozostawił testamentu, ale jeszcze za życia rozporządził swoim majątkiem, dokonując darowizny. Zasadą jest, że przy ustalaniu prawa do zachowku dolicza się do spadku darowizny uczynione przez spadkodawcę. Jeśli więc w chwili śmierci majątek pani Marii byłby zerowy lub znikomy poprzez wcześniejsze dokonanie darowizny na rzecz jednego dziecka, to nie oznacza, że pozostałym nie należy się zachowek. Mogą się go domagać zstępni, małżonek i rodzice zmarłej osoby, ale tylko wtedy, gdyby byli powołani do spadku z mocy ustawy.
Reklama

Reklama
Doliczanie darowizn do wartości spadku następuje przy zastosowaniu jednolitych zasad, niezależnie od tego, kto jest uprawniony do zachowku. Dolicza się wszystkie także wówczas, gdy przedmiot darowizny uległ zniszczeniu lub zużyciu, nie jest też istotne, czy znajduje się w majątku obdarowanego. Gdyby rodzeństwo pani Małgorzaty otrzymało od matki inną darowiznę, której wartość pokrywa wartość zachowku, to już im on nie przysługuje. Gdyby darowizna nie pokryła wartości zachowku w całości, można żądać wyrównania różnicy.
Zabezpieczeniem interesów pani Małgorzaty może być przeniesienie na jej rzecz własności nieruchomości przez mamę w drodze umowy o dożywocie – wówczas przepisy dotyczące zachowku nie będą miały zastosowania. Umowa dożywocia polega na tym, że w zamian za przeniesienie własności nieruchomości nabywca zobowiązuje się zapewnić dożywotnie utrzymanie. Powinien zwłaszcza, jeśli nie ma odmiennej umowy, przyjąć zbywcę jako domownika, dostarczać mu wyżywienie, ubrania, mieszkanie, światło i opał, zapewnić odpowiednią pomoc i pielęgnowanie w chorobie oraz sprawić własnym kosztem pogrzeb zgodnie z miejscowymi zwyczajami. Przeniesienie własności w drodze dożywocia jest czynnością prawną odpłatną i dlatego – w przeciwieństwie do darowizny – nie zaliczy się do spadku. Umowa o dożywocie, ponieważ łączy się z przeniesieniem własności nieruchomości, wymaga formy aktu notarialnego, a prawo dożywocia podlega ujawnieniu w księdze wieczystej. Z chwilą podpisania umowy o dożywocie zobowiązany staje się pełnoprawnym właścicielem nieruchomości i może nią rozporządzać jak właściciel.
Sposobem na uniknięcie kierowania roszczeń o zachowek do córki pani Marii po jej śmierci jest także zrzeczenie się dziedziczenia przez pozostałe rodzeństwo w formie umowy pomiędzy panią Marią a jej przyszłymi spadkobiercami. Umowa musi być zawarta w formie aktu notarialnego, żadna inna nie jest dopuszczalna. Głównym skutkiem prawnym zrzeczenia się dziedziczenia jest to, że nie będzie się dziedziczyło po zmarłym z ustawy, nie otrzyma się też po nim zachowku lub innych korzyści przypadających z mocy ustawy.
Uwaga! Jeśli nie ma odmiennych ustaleń, umowa zrzeczenia się dziedziczenia obejmuje również zstępnych zrzekającego się, czyli dzieci, wnuki, prawnuki itp. Zawierając taką umowę, trzeba wiedzieć, że przepisy prawa nie stwarzają w żadnym wypadku możliwości zrzeczenia się prawa do dziedziczenia na korzyść innej osoby.
Podstawa prawna
Art. 908–916, art. 991–1011 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks Cywilny (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 121 ze zm.).
PORADA EKSPERTA
Jednym ze sposobów na uniknięcie przyszłych roszczeń o zachowek może być także wydziedziczenie przez panią Marię pozostałych dzieci. Wydziedziczenie to sytuacja, w której określony spadkobierca ustawowy nie będzie w żadnym zakresie uczestniczył w podziale majątku spadkodawcy. Pamiętać jednak należy, iż wydziedziczenie określonej osoby lub osób nie jest proste i spadkodawca nie ma żadnej dowolności w tym zakresie. Przepisy prawa cywilnego jednoznacznie i wyczerpująco określają sytuacje, w których możliwe jest wydziedziczenie i to, jak należy tego dokonać. Przede wszystkim wydziedziczenie musi być dokonane w testamencie sporządzonym przez przyszłego spadkodawcę, czyli panią Marię. W testamencie musi być również wskazana przyczyna wydziedziczenia. Wydziedziczenie dokonane w jakikolwiek inny sposób lub bez wskazania przyczyny będzie nieważne i nie odniesie żadnych skutków prawnych. Może nastąpić wyłącznie wtedy, gdy uprawniony do zachowku wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, dopuścił się wobec niego albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci, lub uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych. Zachowania te muszą charakteryzować się uporczywością, czyli muszą powtarzać się ciągle, wielokrotnie. Jednorazowe niewłaściwe zachowanie wobec spadkodawcy nie daje podstaw do wydziedziczenia. Warto zaznaczyć, że spadkodawca, dokonując wydziedziczenia, nie musi – podając w testamencie jego przyczyny – cytować przepisów. Wystarczy, że przyczyna wydziedziczenia zostanie określona opisowo, ale na tyle precyzyjnie, żeby można było przypisać jej zaistnienie przynajmniej jednej ze wskazanych w przepisach przesłanek. Należy także pamiętać, że wydziedziczenie dzieci nie może powodować negatywnych konsekwencji dla ich dzieci, czyli wnuków spadkodawcy, chyba że także w stosunku do nich zachodziły przyczyny wydziedziczenia, a spadkodawca wskazał ich wyraźnie w testamencie. Pani Maria może powoływać się np. na uporczywe niedopełnianie przez dzieci obowiązków rodzinnych.