Od dwudziestu lat w systemie prawa karnego mamy dziurę, przez którą wyciekają miliardy złotych. W jaki sposób ją załatać? O tym dyskutowali uczestnicy debaty DGP.
Od 2003 r. mamy w kodeksie karnym przepisy pozwalające na rozszerzoną konfiskatę majątku przestępców. Teraz pojawia się nowy projekt przewidujący ich zaostrzenie. Dotychczasowe nie wystarczą?
Dr Marcin Warchoł Przepisy o konfiskacie rozszerzonej mogły funkcjonować już od 10 lat. Dokładnie w 2006 r. przygotowaliśmy projekt poselski w tym zakresie. Szeroko skonsultowaliśmy go ze środowiskiem prawników z Irlandii, Szwajcarii, Hiszpanii czy Włoch. Niestety, minister sprawiedliwości z ekipy PO–PSL odstąpił od tego pomysłu. Nie zaproponował przy tym żadnej alternatywy. Pozostawaliśmy więc wciąż jednym z ostatnich krajów UE, gdzie skuteczne ściganie przestępstw mafijnych nakierowanych na gromadzenie majątków było fikcją. Znamienne jest, że kiedy w 2009 r. wprowadzano pierwszą dyrektywę dotyczącą konfiskaty w UE, w Polsce utworzono biuro odzyskiwania mienia, gdzie posadzono zaledwie kilkunastu funkcjonariuszy. Nie dano im żadnych instrumentów. Potraktowano ich jak skrzynki pocztowe do przekazywania informacji między służbami. A w 2014 r. – po wejściu w życie kolejnej dyrektywy unijnej – nabrano wody w usta i piętrzono problemy z implementacją.