To praktycznie zamknięcie drzwi przed ludźmi potrzebującymi pomocy – przekonuje część ekspertów.
Lista „krajów bezpiecznego pochodzenia” i „państw trzecich” – do których można będzie odsyłać cudzoziemców chcących w Polsce uzyskać status uchodźcy. Szybka specjalna ścieżka oceny, czy cudzoziemiec na taką ochronę zasługuje. I to wszystko w okresie 28 dni, podczas których „analizowana” osoba będzie przebywać w zamkniętym ośrodku. Takie są nowe pomysły MSWiA na uszczelnienie polskiej granicy. Zawarto je w opublikowanej właśnie nowelizacji ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Polski.
Minister Mariusz Błaszczak nie ukrywa, że celem jest „przyspieszenie deportacji tych, którzy nielegalnie próbują wtargnąć do Polski”.
– Cieszymy się, że pojawia się nowelizacja wprowadzająca konkretne procedury. Dziś mamy stan nieuregulowany, a w efekcie nie ma możliwości ani kontroli, ani odwoływania się od decyzji Straży Granicznej – ocenia dr Katarzyna Przybysławska, prezes zarządu Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć. – Tyle że procedury, pisane jako forma rozwiązania patologicznej sytuacji na przejściu w Terespolu, są tak skonstruowane, że choć mają być stosowane w ramach wyjątku, mogą stać się powszechnym mechanizmem traktowania cudzoziemców – dodaje.
Reklama
Zgodnie z nową procedurą wniosek o status uchodźcy ma być rozpatrzony w trybie granicznym, w ciągu 28 dni, a cudzoziemiec w tym czasie ma przebywać w „detencji”, czyli zamkniętym ośrodku. – Ma być pozbawiony wolności na wniosek Straży Granicznej. Ta metoda odwołuje się do dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/32/UE, która takie rozwiązanie proponuje. Tyle że w wizji unijnej ma to być wyjątkowa procedura, do tego stopnia, że cudzoziemiec w tym czasie ma przebywać w strefie tranzytowej lub na przejściu granicznym, czyli w żadnym razie nie ma mieć ona masowego charakteru – zauważa dr Paweł Dąbrowski, przewodniczący Rady ds. Uchodźców.
U nas ten „wyjątek” ma być powszechnie stosowany – można wywnioskować z komentarzy ministra Błaszczaka oraz samych przepisów. – Liczba wyłączeń jest tak duża, że może się okazać, że prawie wszyscy cudzoziemcy starający się o status uchodźcy będą pod nie podpadać – dodaje Przybysławska. Jako przykład podaje zapis, zgodnie z którym w specjalnej procedurze granicznej ma być rozpatrywany wniosek cudzoziemca, który „prawdopodobnie w złej wierze zniszczył dokument tożsamości”. – „Prawdopodobnie w złej wierze” to szerokie i będące domniemaniem określenie – zauważa.

Reklama
Inne zapisy, które poszerzają krąg cudzoziemców podlegających tej procedurze, to m.in.: „pochodzi z bezpiecznego kraju pochodzenia lub państwo niebędące państwem członkowskim jest uważane za bezpieczny kraj trzeci w odniesieniu do wnioskodawcy”. – Tu jest kolejna ważna zmiana: terminy „bezpiecznego kraju pochodzenia” i „bezpiecznego kraju trzeciego” – zauważa Jacek Białas z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Listy tych państw, z których przybycie ma z automatu ograniczać szanse na ochronę, mają być wymienione w osobnym rozporządzeniu. Ministrowie Błaszczak i Jakub Skiba odmówili odpowiedzi, czy znajdzie się na niej Białoruś, przez którą przejeżdża do Polski większość cudzoziemców (czyli Czeczenów) starających się o ochronę. – Jednym z warunków uznania przez Unię za „bezpieczny kraj” jest stosowanie i ratyfikacja konwencji o prawach człowieka, a tego Białoruś wciąż nie zrobiła. Gdyby jednak Białoruś za taki została uznana, to oznaczałoby to automatyczne odsyłanie do niej większości wnioskujących u nas o status uchodźcy – ocenia dr Dąbrowski.
Nowelizacja ma też dobre rozwiązania, np. szersze możliwości wydania zgody na pobyt w Polsce z powodów humanitarnych, które poprawiają stan prawny, ale w większości jest „rozwiązaniem problemu metodą obucha w głowę”. – Naruszona jest zasada możliwości odwołania się od decyzji wydanej w ramach procedury granicznej do sądu lub trybunału, w rozumieniu unijnym, czyli niezależnego ciała. Takim jest Rada ds. Uchodźców. Ale nie będzie nim Rada ds. Cudzoziemców, bo w jej skład mają wchodzić osoby zatrudnione w MSWiA – komentuje Dąbrowski.
Cudzoziemiec, który nie dostanie zgody na ochronę, ma być natychmiast wydalony z Polski. Odwołanie się będzie dla niego trudne. ⒸⓅ
Europa Środkowa niechętna cudzoziemcom
W Polsce, Czechach, Bułgarii, na Węgrzech i na Słowenii prowadzona jest podobna polityka wstrzymywania cudzoziemcom starającym się o status uchodźcy możliwości wjazdu do kraju lub złożenie wniosku. W Bułgarii, która ma liczącą 230 km granicę z Turcją, w ubiegłym roku zanotowano co najmniej 600 przypadków przemocy w stosunku do cudzoziemców starających się ją przekroczyć. W Czechach na lotnisku w Pradze straż graniczna przepuszcza co miesiąc od 0–2 cudzoziemców wnioskujących o status uchodźcy. Równolegle średnio ok. 40 osób miesięcznie nie jest wpuszczanych, i podobnie jak w Terespolu, o którym pisaliśmy na łamach DGP, nie ma jasności, czy wnioskowały o ochronę. Najbardziej skrajna sytuacja jest jednak na Węgrzech, gdzie na granicy z Serbią w drugiej połowie 2016 r. odmówiono wjazdu ponad 19,2 tys. osobom, z których większość pochodziła z Syrii (a więc można zakładać, że staraliby się o status uchodźcy). Takie są wnioski opracowania pt. „Odepchnięci od drzwi” opublikowanego kilka dni temu w Pradze i przygotowanego przez organizacje pozarządowe we współpracy z Komitetem Helsińskim.