Przedsiębiorca zgłaszający znak towarowy do europejskiej rejestracji działa w złej wierze, jeżeli po uzyskaniu przez niego wpisu okazuje się, że nie miał zamiaru używania oznaczenia, a zgłoszenie złożył wyłącznie po to, żeby uniemożliwić wejście na rynek innej firmie.

W takiej właśnie sprawie europejski sąd pierwszej instancji oddalił skargę spółki Peeters Landbouwmachines przeciwko Urzędowi Harmonizacji Rynku Wewnętrznego w dziedzinie znaków towarowych i wzorów (OHIM).

Holenderska firma starała się bowiem o unieważnienie znaku towarowego BIGAB, zarejestrowanego na rzecz estońskiej spółki AS Fors MW.

Nie osiągnęła jednak celu.

Estończycy nabyli bowiem prawa do swego oznaczenia maszyn od Blidsberg Investment Group BIG AB i od czasu transakcji używali tej nazwy, która była jednocześnie firmą sprzedającego. Holendrzy, działający w branży sprzętu rolniczego, zaczęli używać oznaczenia BIGA w pięć lat później. Nie zgłosili go do rejestracji znaku towarowego. 

Postanowili doprowadzić do unieważnienia estońskiej rejestracji.

Powoływali się na nieuczciwą praktykę, choć nie udowodnili, że estoński przedsiębiorca dopuścił się nieprzystającego do standardów, niedopuszczalnego zachowania handlowego, jak określa złą wiarę rozporządzenie rady nr 207/2009.

Holendrzy nie wykazali, że zgłaszając znak do rejestracji, estoński przedsiębiorca chciał uniemożliwić sprzedaż sprzętu rolniczego BIGA.

Dlatego i OHIM, i europejski sąd pierwszej instancji odrzuciły holenderski wniosek. Skarga zaś została uznana za bezzasadną.