Tak wynika z wczorajszego orzeczenia Trybunał Konstytucyjnego.

Skargę do TK wniósł podejrzany w USA o oszustwa R.L., który w 2008 r. otrzymał polskie obywatelstwo. Zaraz po tym do naszego sądu wpłynął wniosek prokuratora o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania w celu przeprowadzenia ekstradycji do USA. Polskie sądy oraz minister sprawiedliwości zgodzili się na ekstradycję obywatela R.L.

Zarzuty skarżącego

Przed TK skarżący zarzucał, że przepis umowy, na której oparły się polskie władze jest nieostry i niedookreślony. Jego zdaniem procedura rozstrzygania o ekstradycji narusza konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności. Chodzi o to, że o dopuszczalności ekstradycji orzekają sądy w dwóch instancjach, ale o samej ekstradycji decyduje minister sprawiedliwości. W sytuacji, gdy sąd orzeknie niedopuszczalność ekstradycji, minister sprawiedliwości nie może wydać osoby innemu państwu. Natomiast jeżeli sąd stwierdzi, że ekstradycja jest dopuszczalna minister sam może zdecydować – wydać osobę ściganą albo odmówić. Skarżący dowodził, że ostatecznie wniosek ekstradycyjny rozstrzyga minister, a przepisy nie przewidują możliwości zaskarżenia tej decyzji do właściwego sądu administracyjnego. Rozstrzygnięcie jest więc wydawane w jednej instancji.

Z taką argumentacją nie zgodził się TK. Uznał, że umowa między USA a Polską zawiera precyzyjne zapisy o ekstradycji.

Bez środka odwoławczego

Zdaniem sędziów rozstrzygnięcie ministra nie jest decyzją administracyjną. Jest podejmowane w ramach procedury karnej, w związku z postanowieniami umów międzynarodowych. Od tego rozstrzygnięcia kodeks postępowania karnego nie przewiduje środka odwoławczego. Dlatego ewentualny zarzut naruszenia zasady dwuinstancyjności, zdaniem TK, skarżący mógłby stawiać przepisom k.p.k., a nie umowie z USA o ekstradycji.

Trzech sędziów Wojciech Hermeliński, Marek Kotlinowski, Teresa Liszcz zgłosiło zdania odrębne.

SYGN. AKT SK 6/10