Henryk S. był właścicielem 26-ha gospodarstwa rolnego na Mazurach. Nabył je w zamian za emeryturę, a po jakimś czasie wyjechał do Niemiec w ramach akcji przesiedleńczej. Józef S., sąsiad, był wtedy w trudnej sytuacji materialnej i rodzinnej, więc poszedł do urzędu gminy zapytać się, czy wraz z rodziną będzie się mógł tam przeprowadzić. Naczelnik powiedział, że może tam mieszkać. Poinformował go także, że jest to mienie przesiedleńcze. I tak od lutego 1983 r. Józef S., a po jego śmierci syn Kazimierz posiadali tę nieruchomość. Po upływie 20 lat Kazimierz S. wystąpił do sądu z wnioskiem o stwierdzenie, że z dniem 18 lutego 2003 r. nabył nieruchomość na własność przez zasiedzenie.

Wniosek starosty

Wniosek złożył też Skarb Państwa, starosta, który stwierdził w nim, że jeżeli niemożliwe będzie stwierdzenie zasiedzenia na rzecz Kazimierza, to wtedy należy orzec zasiedzenie na jego rzecz.

Sąd I instancji uwzględnił wniosek Kazimierza S. Ustalił, że Henryk L. wyjechał do Niemiec, gdzie uzyskał odszkodowanie, ale je zwrócił. Józef S. dostał wtedy ustną zgodę naczelnika gminy na objęcie gospodarstwa. Wobec tego Kazimierz S., tak jak poprzednio jego ojciec, mieli przekonanie, że jest to grunt niczyj, i pozostawali w nim w zaufaniu do władz.

Henryk L. odwołał się od tego postanowienia. Podnosił, że choć opuścił Polskę, to nigdy nie wyzbył się własności. Sąd II instancji zmienił je i wniosek oddalił, bo wnioskodawca nie był posiadaczem w dobrej wierze. Sąd ustalił także, że Józef S. oglądał to gospodarstwo, chciał nawet kupić od Henryka L. jakieś meble, ale to nie ma nic wspólnego ze świadomością, że nabywa nieformalnie własność 26 ha. Od tego postanowienia Henryk K. i Skarb Państwa wnieśli skargi kasacyjne.

W dobrej wierze

Podczas rozprawy przed Sądem Najwyższym jego pełnomocnik przekonywał, że w takiej sytuacji, tzn. późnych przesiedleńców, należy przyjąć liberalne podejście do dobrej wiary. Była to przecież grupa ludzi wyjeżdżających na stałe. Skarb Państwa twierdził, że w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia podane są rozbieżne podstawy faktyczne.

Sąd Najwyższy oddalił obie skargi. Podkreślił, że nie jest możliwe przyjęcie dobrej wiary w ujęciu liberalnym w stosunku tylko do jednej grupy. Problemem więc było to, czy 18 lutego 1983 r. Kazimierz S. pozostawał w przekonaniu, że jest właścicielem? Nie. Dlatego nie ma zastosowania 20-letni termin zasiedzenia. Jeśli chodzi o skargę Skarbu Państwa, to Henryk L. nie nabył własności gospodarstwa w drodze spadkobrania, ale w zamian za emeryturę. Nie miała więc zastosowania ustawa o gospodarce terenami w miastach i osiedlach, na które Skarb Państwa się powoływał.

Sygn. akt IV CSK 152/10