Natomiast skarga do sądu kosztuje ich tylko 3 tys. zł. Różnica jest rzeczywiście znaczna i kłuje w oczy. Trudno doprawdy zgodzić się z takim sposobem myślenia autorów projektu. Czy trzeba od razu podwyższyć opłatę za skargę do astronomicznego poziomu pięciokrotności opłaty za odwołanie? Okazuje się jednak, że wszystko jest możliwe i jeśli nikt w porę nie zmieni nowelizacji prawa zamówień publicznych, to przedsiębiorcom wkrótce przyjdzie zapłacić za prawo do sądu nie 3 tys. zł, ale 100 tys. zł. Ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. W razie przegranej wykonawca straci te pieniądze, lecz jeśli wygra, to wyśrubowane do granic wytrzymałości koszty obciążą zamawiającego.