Prawa nieletnich przebywających w policyjnych izbach dziecka nie zawsze były przestrzegane - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Podopiecznym uniemożliwiano np. kontakt z rodzicami czy obrońcą i naruszano ich prywatność, a nadzór KGP był jedynie formalny.

NIK zwrócił uwagę na przypadki ograniczania kontaktu z rodzicami i obrońcą; naruszanie prawa do swobody i tajemnicy komunikowania się oraz do intymności. W wielu placówkach nieletni nie mogli swobodnie zgłaszać próśb, skarg i wniosków. Niemal połowa skontrolowanych placówek nie spełnia wymagań dla tego rodzaju obiektów; np. działalność izby w Poznaniu zawieszono z powodu złego stanu technicznego.

Zdaniem NIK nieprawidłowości są spowodowane m.in. brakiem spójnych przepisów prawa oraz szczegółowych zasad określających funkcjonowanie izb. We wnioskach NIK rekomenduje Komendantowi Głównemu Policji opracowanie jednolitych standardów funkcjonowania izb oraz sprawowania opieki nad nieletnimi. NIK wnioskuje też do MSWiA o zmiany w rozporządzeniu ws. policyjnych izb dziecka oraz uregulowanie poszanowania prawa do intymności i prywatności podczas korzystania z pomieszczeń sanitarnych; dokonywania kontroli osobistej oraz kontaktu nieletnich z rodzicem, opiekunem prawnym lub obrońcą (w tym telefonicznego).

Obecnie funkcjonuje 18 policyjnych izb dziecka. W latach 2013-2015 we wszystkich umieszczono ok. 20 tys. nieletnich. Od 2012 r. obowiązuje rozporządzenie MSW, w którym określono warunki, jakie izby powinny spełniać; wprowadzono także regulamin pobytu w nich. Potem rozpoczęto reorganizację izb w celu podniesienia efektywności ich wykorzystania oraz poprawy panujących warunków.

Reklama

Kontrolując wszystkie izby dziecka, NIK oceniła, że reorganizacja nie przyniosła przewidywanych efektów co do wyrównania w skali kraju warunków panujących w poszczególnych placówkach. Mimo upływu trzech lat od reorganizacji, ze względu na ograniczenia finansowe niemal połowa placówek nie odpowiadała części wymagań stawianych tego typu obiektom. Młodzi ludzie nie mieli np. możliwości korzystania z zajęć ruchowych na świeżym powietrzu; nie wydzielono im też miejsc do kontaktu z rodzicami, opiekunami bądź obrońcą.

Pobyt w izbie dziecka w Poznaniu stanowił wręcz zagrożenie dla zdrowia lub życia przebywających ze względu na zły stan techniczny pomieszczeń oraz brak ochrony przeciwpożarowej - podkreślono.

Reklama

NIK podkreśla, że wbrew prawu we wszystkich izbach dziecka kontakt nieletnich z bliskimi lub obrońcą był możliwy wyłącznie za zgodą sądu, kierownika izby lub policjanta prowadzącego sprawę. Ograniczenia wprowadzono na podstawie Regulaminu stanowiącego załącznik do rozporządzenia MSW ws. policyjnych izb dziecka. W izbach w Olsztynie, Gdańsku, Bydgoszczy i w Warszawie nie udzielano zgody na odwiedziny rodziców, obrońcy lub opiekuna nieletnich; w Białymstoku nieletniemu odmówiono nawet kontaktu telefonicznego z rodzicem.

Tylko w co piątej skontrolowanej placówce kontakt z rodzicami, obrońcą lub opiekunem odbywał się bez udziału funkcjonariusza - podkreśla NIK. Kierownicy pozostałych placówek wyjaśniali jego obecność koniecznością przestrzegania zarządzenia KGP ws. metod i form wykonywania zadań w policyjnej izbie dziecka, w myśl którego "policjantom pełniącym służbę w izbie zabrania się pozostawiania bez nadzoru nieletnich umieszczonych w izbie".

W ocenie NIK, taka obecność funkcjonariusza narusza art. 49 konstytucji mówiący o wolności i ochronie tajemnicy komunikowania się. NIK zaznacza, że w izbach byli umieszczani zarówno nieletni podejrzani o czyny karalne, jak i zatrzymani tylko z powodu samowolnego oddalenia się poza schronisko czy ośrodek wychowawczy - których prawa powinny podlegać - zdaniem NIK - odmiennym ograniczeniom.

Według NIK w większości izb (ponad 60 proc.) stosowano rozwiązania, które nie gwarantowały poszanowania intymności i godności młodocianych. Np. w Gdańsku drzwi do pokoju sanitarnego były wyposażone w szybę, przez którą można było obserwować nieletniego w trakcie czynności sanitarnych i fizjologicznych, a prysznice nie były oddzielone zasłonami ani przepierzeniami.

W Krakowie, Gdańsku, Rzeszowie i Szczecinie okres pobytu nieletnich nie mieścił się w ramach czasowych ustalonych przez ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich. Najwięcej przypadków przedłużonego pobytu stwierdzono w izbie w Krakowie - w skrajnym przypadku pobyt nieletniego przedłużono o 18 dni. Główną przyczyną przedłużonych pobytów, zatwierdzanych zgodami sądu rodzinnego, były trudności ze wskazaniem nieletnim miejsca we właściwym ośrodku lub niezbędne do wykonania przez sąd czynności procesowe - podkreśla raport.

Niekiedy nieletni byli pozbawiani pożywienia przez wiele godzin od chwili ich zatrzymania do momentu umieszczenia w izbie - ujawnił NIK. Zdarzyło się, że od zatrzymania nieletniego do jego umieszczenia w izbie upłynęło prawie 18 godzin. W takich sytuacjach niekiedy sami funkcjonariusze zapewniali im posiłki we własnym zakresie. "Aż w 13 policyjnych izbach dziecka nieletni zobowiązani byli do noszenia ubrań będących na wyposażeniu placówki. Tymczasem regulamin dopuszczał pozostanie nieletniego we własnej odzieży" - wskazał NIK.

W izbach nie określono formalnych procedur umożliwiających nieletnim skorzystanie z prawa do złożenia skargi lub wniosku. Według NIK przyjęte rozwiązania "nie gwarantowały nieletnim możliwości zgłaszania skarg i wniosków w sposób swobodny, bez ich cenzurowania". W efekcie - w latach objętych kontrolą, nieletni złożyli tylko jedną skargę na funkcjonowanie izby dziecka.

Zdaniem NIK nadzór nad izbami sprawowany przez KGP w praktyce koncentrował się na sprawach formalnych, związanych z pobytem nieletnich w tych placówkach oraz zapewnieniem im bezpieczeństwa. Sprowadzał się do pozyskiwania podstawowych danych statystycznych i informacji o wydarzeniach nadzwyczajnych. "Pozostałe informacje o funkcjonowaniu tych placówek KGP pozyskiwała jedynie doraźnie" - uznał NIK. Jednocześnie zbyt rzadko kontrolowano izby, choć nieprawidłowości sygnalizowały prowadzone od wielu lat ich wizytacje przez organizacje zajmujące się oceną przestrzegania praw nieletnich.

Przykład dobrych praktyk dotyczy izb w Łodzi i Opolu, gdzie opracowano dokumenty, w których prawa i obowiązki nieletnich spisano prostym i zrozumiałym dla nich językiem.

NIK podkreśla, że w żadnej z kontrolowanych izb nie ujawniono przypadków stosowania przemocy fizycznej lub psychicznej.