Właśnie zakończyła się lustracja prokuratorskich postępowań dotyczących reprywatyzacji. Efekt? Śledczy ponownie przyjrzą się 28 sprawom związanym z nieprawidłowościami przy zwrotach gruntów warszawskich.
Reklama
Chodzi o postępowania pierwotnie zakończone decyzjami o umorzeniu lub odmowie wszczęcia śledztw. Jak ustaliliśmy, podjęte sprawy mają dotyczyć m.in. ośmiu warszawskich adresów: Marszałkowskiej 43, Twardej 8, Poznańskiej 37, Narbutta 8, Narbutta 60, Tykocińskiej 30, Tykocińskiej 40 oraz Królewskiej 39.
Historię tej ostatniej, 460-metrowej działki, nagłośniła rok temu „Gazeta Wyborcza”. Królewska 39 o mały włos nie trafiła w ręce stołecznego biznesmena, którego rodzina zajmuje się skupowaniem roszczeń i przejmowaniem nieruchomości. Takie roszczenia nabyła również od jednego ze spadkobierców Królewskiej. I choć miasto wydało decyzję o zwrocie nieruchomości, nie doszło do sporządzenia aktu notarialnego ustanawiającego prawo użytkowania wieczystego, który zamyka postępowania zwrotowe. Okazało się, że w postępowaniu nie brał udziału inny prawowity spadkobierca – mieszkający w USA syn żołnierza z armii gen. Andersa, który odziedziczył po ojcu prawa do części działki.
Co ciekawe, o jego istnieniu wiedział pełnomocnik nabywców roszczeń. Osobiście bowiem zwracał się do niego z propozycją nabycia praw do spadku. Do porozumienia jednak nie doszło. W konsekwencji skorzystano z często spotykanej w sprawach reprywatyzacyjnych konstrukcji: spadkobiercę zastąpiono kuratorem, co należy już uznać za prawnie wątpliwe. Pierwotnie był nim S. Bartlett, ustanowiony przed karaibskim notariuszem w Saint Kitts i Nevis, który następnie wyznaczył jako swojego pełnomocnika jednego z warszawskich adwokatów. Z tak ukształtowanymi stronami postępowania sprawa zaczęła toczyć się przed warszawskim samorządowym kolegium odwoławczym.
Koniec końców w 2014 r. nabywcy roszczeń uzyskali od miasta decyzję zwrotową. Do aktu notarialnego nie zdążyli już jednak przystąpić. W porę do ratusza zgłosił się bowiem wspomniany prawowity spadkobierca Królewskiej. Decyzja o przekazaniu działki została cofnięta, a sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. Ta jednak w misternie przeprowadzonej próbie przejęcia działki nie dopatrzyła się przestępstwa. Jak jednak podaje nasze źródło, lista uchybień śledczych jest długa, dlatego też sprawą trzeba będzie zająć się na nowo.
„W postępowaniu tym (...) nie dokonano szczegółowych oględzin wszystkich akt postępowań administracyjnych związanych z nieruchomościami występującymi w postępowaniu. Nie ustalono również obecnych właścicieli nieruchomości i ich aktualnego stanu prawnego oraz nie przeanalizowano decyzji administracyjnych ich dotyczących” – wytyka Prokuratura Regionalna w Warszawie.
Co więcej, jak nieoficjalnie ustaliliśmy, w jednej z wrocławskich prokuratur odnaleziono 10 tomów materiałów z podsłuchów prowadzonych w związku ze sprawami dekretowymi. Dotyczą one właśnie tych osób, których nazwiska pojawiały się w umorzonych, a teraz zakwestionowanych w ramach lustracji, postępowaniach.