Do laski marszałkowskiej 30 września br. trafił poselski projekt ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jeszcze tego samego dnia ze strony opozycji parlamentarnej padły mocne słowa o próbie rozpętywania kolejnej wojny o TK, zakładaniu kagańca na sędziów trybunału oraz wprowadzaniu cenzury.
Dla niej dokument ten jest w istocie opisem represji, które mogą być zastosowane wobec obecnych i byłych sędziów TK. Znacznie bardziej wyważoną krytykę zaprezentowali przedstawiciele doktryny prawa (M. Gutowski, P. Kardas, „Nowa ustawa o sędziach TK, czyli stwarzanie warunków do deprawacji władzy”, DGP z 6 października 2016 r.). Wszystko to prowokuje do głębszej analizy.
Omawiany projekt służy rozwinięciu i uporządkowaniu konstytucyjnych regulacji dotyczących statusu sędziego TK, które obecnie są rozrzucone. Zawiera on zresztą wiele rozwiązań znanych już polskiemu systemowi prawa. Dotyczy to np. kategorii „osoby wybranej na stanowisko sędziego TK” czy przepisu nakładającego na sędziego TK obowiązek niezwłocznego stawienia się w trybunale w celu podjęcia obowiązków. To z kolei wiąże się ze zobowiązaniem prezesa TK do przydzielenia spraw nowemu sędziemu. Identyczne rozwiązania znajdują się już w obowiązującej ustawie o TK. Natomiast termin „stosunek służbowy sędziego TK”, nawiązywany po złożeniu ślubowania, został zaczerpnięty z ustawy o SN, podobnie jak przepisy wprowadzające ograniczenia w podejmowaniu dodatkowego zatrudnienia przez sędziów TK.
Trudno zatem dociec, dlaczego określenie momentu nawiązania stosunku służbowego przez sędziego TK miałoby pozostawać „poza jakąkolwiek kontrolą konstytucyjności”, jak twierdzą profesorowie Gutowski i Kardas. Natomiast bardziej złożona jest ich teza, że regulamin Sejmu pozostaje poza kognicją TK, co oznacza wyłączenie możliwości kontroli konstytucyjności zasad wyboru sędziów trybunału. Po pierwsze wszystkie dotychczasowe ustawy o TK zawierały mniej lub bardziej fragmentaryczne regulacje dotyczące wyboru sędziów. To zaś rodziło potrzebę przyjmowania bardziej szczegółowych rozwiązań w regulaminie Sejmu. Analizowany projekt ustawy nie wnosi więc tu żadnej jakościowej zmiany. Po drugie TK konsekwentnie przyjmuje, że jeżeli akty prawne posiadają jakąkolwiek treść normatywną, to nie ma podstaw wyłączenia ich spod kontroli konstytucyjności. Odnosi się to również do regulaminów izb parlamentu.
Nowością zawartą w projekcie jest szczegółowe rozpisanie etapów procedury wyrażania zgody przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziów, w tym uprawnienie prokuratora generalnego do składania wniosków w tej sprawie. Projekt utrzymuje natomiast zasadę odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów trybunału przed samym TK, a do znanych z obowiązującej ustawy przesłanek dodaje naruszenie kodeksu etycznego sędziego TK. Szczegółowo określa też procedurę pociągania do odpowiedzialności dyscyplinarnej, wskazując m.in., że rzecznika dyscyplinarnego i skład sądu dyscyplinarnego ustala się w losowaniu. Tutaj nowością jest tylko katalog podmiotów uprawnionych do wszczynania takiego postępowania (wśród nich jest prezydent na wniosek prokuratora generalnego). Dodatkowo proj ekt rozszerza katalog kar dyscyplinarnych o karę obniżenia wynagrodzenia (od 10 proc. do 20 proc.) na okres 2 lat.
ikona lupy />
Dr hab. Marek Dobrowolski, Katedra Prawa Konstytucyjnego KUL / Dziennik Gazeta Prawna
Nowe uprawnienia prezydenta i prokuratora generalnego wymagają jeszcze pogłębionej refleksji, jednak trudno uznać je za mechanizmy politycznego nacisku na sędziów trybunału (tak piszą Gutowski i Kardas), skoro o odpowiedzialności dyscyplinarnej nadal będzie rozstrzygał sam TK (podobnie o dopuszczalności pociągnięcia sędziego TK do odpowiedzialności karnej).
Bez zmian pozostają przepisy określające zasady obliczania wynagrodzenia sędziów TK, jego prezesa i wiceprezesa oraz wygaśnięcia mandatu sędziego TK. Pozostałe regulacje dotyczące praw i obowiązków sędziów TK są inspirowane ustawą o SN, np. określenie czasu pracy sędziów poprzez wymiar ich zadań czy przesłanki ograniczające im możliwość prowadzenia działalności gospodarczej. Nowością wprowadzaną w projekcie jest z kolei obowiązek przekazywania zysku z posiadanych akcji na wskazany przez sędziego cel publiczny oraz obowiązek złożenia oświadczenia o działalności gospodarczej prowadzonej przez małżonka (jest to najbardziej kontrowersyjne rozwiązanie projektu). Jeśli zaś chodzi o kwestię ujawniania oświadczeń majątkowych, to sędziowie TK powinni być w tym przypadku traktowani tak samo jak sędziowie innych jednostek.
Projekt ma też na celu całościowe uregulowanie instytucji sędziego w spoczynku. Ustawa o TK stwierdza jedynie, że sędzia trybunału po zakończeniu kadencji przechodzi w stan spoczynku. Posłowie proponują zaś doprecyzowanie, że sędzia TK przechodzi w stan spoczynku także po ukończeniu 70 lat, a ponadto określają – na wzór ustawy o SN – zasady pozostawania sędziego TK w stanie czynnym. Co więcej projekt stwierdza wprost, że także do tej kategorii sędziów odnoszą się m.in. przepisy zakazujące prowadzenia aktywności publicznej niedającej się pogodzić ze statusem sędziego TK, zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz podejmowania dodatkowego zatrudnienia.
Wprawdzie krytyczna ocena ograniczeń publicznej aktywności sędziów w stanie spoczynku autorstwa profesorów Kardasa i Gutowskiego jest co do meritum uzasadniona, ale nie ma ona charakteru prawnego. Wspomniane ograniczenia są bowiem konsekwencją przyjęcia określonej wykładni przepisów konstytucji. Należy pamiętać, że kategoria „sędziego TK w stanie spoczynku”, w przeciwieństwie do sędziów w stanie spoczynku w sądownictwie powszechnym, jest pozakonstytucyjna (co przy skrajnej interpretacji może nawet prowadzić do tezy o niekonstytucyjności przepisów ustanawiających tę kategorię sędziów TK). Na gruncie konstytucji nie istnieje więc rozróżnienie na „sędziów TK orzekających” i „w stanie spoczynku”. Tym samym nie ma konstytucyjnych podstaw do różnicowania statusu obu kategorii. Na marginesie warto podkreślić, że ograniczenia publicznej aktywności sędziów orzekających wynikają nie tyle z zasady trójpodziału władzy, co bezpośrednio z art. 195 konstytucji.
Normatywne nowości zawarte w projekcie wymagają analizy zarówno pod kątem zgodności z ustawą zasadniczą, jak i zasadności. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że formułowane wobec nich zarzuty (szczególnie ze strony polityków) są zdecydowanie na wyrost. Trzeba zatem zgodzić się z ostrożną tezą obu profesorów, że omawianego projektu nie można ocenić jako dokumentu zawierającego jednoznacznie złe rozwiązania.