Pytanie prawne powstało na kanwie sprawy mężczyzny, który stracił pracę. Taka decyzja pracodawcy bardzo go zaskoczyła. I zanim się otrząsnął, minął mu siedmiodniowy termin na wniesienie odwołania w sądzie pracy.

W ocenie RPO to za krótki czas na reakcję. - Niezależnie od stanu emocji, naturalnych w takim przypadku, pracownik musi w ciągu siedmiu dni przeanalizować swoją sytuację, a w przypadku podjęcia decyzji o wniesieniu odwołania, zebrać argumenty i dowody na poparcie swoich roszczeń, a także często poszukać pomocy profesjonalnego pełnomocnika w celu uzyskania porady prawnej lub pomocy w zakresie przygotowania i wniesienia pozwu - podkreśla Adam Bodnar. Zwraca też uwagę, że siedmiodniowy termin na wniesienie odwołania został uregulowany w kodeksie pracy w 1975 r. Przepis ten dotyczył jednak zupełnie innej instytucji - odnosił się bowiem do komisji odwoławczej do spraw pracy. Ta przestała działać w 1985 r. i wtedy nadano przepisom k.p. obecne brzmienie. A one w żadnej mierze nie uwzględniają zmian, jakie dokonały się w sferze stosunków pracy.