•  ZMIANA PRAWA 90 poprawnych odpowiedzi ma otworzyć drogę do aplikacji
  •  Pięcioletnie zatrudnienie w administracji zwalnia z odbycia trzyletniej aplikacji
  •  Egzaminowani aplikanci sądowi i prokuratorscy muszą zdawać egzaminy

Do laski marszałkowskiej wpłynął poselski projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o adwokaturze, ustawy o radcach prawnych oraz ustawy Prawo o notariacie. Projekt nowelizacji, przygotowany przez posłów PIS, oparty został na przygotowanym kilka miesięcy temu w resorcie sprawiedliwości projekcie zmian w ustawach korporacyjnych, mających na celu wykonanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał zakwestionował kilka istotnych dla twórców ustawy rozwiązań, m.in. możliwość uzyskania wpisu na listę adwokatów i radców prawnych przez osoby, które ukończyły aplikacje sądowe i prokuratorskie.

Wiele dróg do palestry

Projekt daje prawnikom możliwość wejścia do korporacji adwokackiej lub radcowskiej bez odbycia aplikacji oraz zdania egzaminu zawodowego. Autorzy projektu chcą, by prawo takie przyznać profesorom nauk prawnych, sędziom, prokuratorom oraz radcom Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa z trzyletnim stażem pracy. Natomiast doktorom prawa, którzy przez półtora roku będą świadczyć pomoc prawną w kancelarii, oraz absolwentom prawa, którzy będą wykonywać tego rodzaju usługi przez sześć lat, a także prawnikom, którzy zdali egzamin prokuratorski, sędziowski lub notarialny po 1 stycznia 1991 r., projekt przyznaje możliwość zdawania egzaminu zawodowego bez wcześniejszego odbycia aplikacji adwokackiej lub radcowskiej. Bez aplikacji do palestry będą się mogli także ubiegać prawnicy zatrudnieni w administracji publicznej. Do końcowego egzaminu adwokackiego lub radcowskiego będą mogli przystąpić po przepracowaniu w urzędzie pięciu lat, jeżeli w tym czasie ich zawodowe obowiązki polegały na świadczeniu pomocy prawnej.

Idea zdawania egzaminu adwokackiego przez osoby, które przepracowały pewien okres w kancelarii prawniczej lub w urzędzie, nie przekonuje adwokatów.

- Po pierwsze, jedyną właściwą drogą do zawodu powinna być aplikacja (w niektórych przypadkach kariera naukowa na uczelni) bądź przejście do adwokatury z innych zawodów prawniczych. Te procedury powinny być dla każdego jasne i przejrzyste. Przyjęcie proponowanych w pis-owskim projekcie rozwiązań spowoduje jeden taki skutek: wzrost możliwości do nadużyć przy wykazywaniu niezbędnego stażu uprawniającego do zdawania egzaminu - komentuje projekt ustawy Bartosz Grohman, kierownik szkolenia aplikantów adwokackich w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie.

Obniżona punktacja

Projekt obniża też wymaganą liczbę punktów niezbędnych do uzyskania pozytywnego wyniku na egzaminie wstępnym na aplikacje. Obowiązującą dotychczas liczbę pytań testowych nowelizacja obniża z 250 do 150. Zgodnie z projektem, do uzyskania niezbędnego minimum zdający musi udzielić 90 poprawnych odpowiedzi. Takie zmiany budzą zdecydowany sprzeciw prawniczych samorządów.

- To błędne koło i populizm. Nigdzie nie jest zapisane, że na aplikację musi dostać się każdy, kto do konkursu przystąpi, a przy przyjęciu progu 90 poprawnych odpowiedzi na 150 punktów tak by w istocie było - mówi Bartosz Grohman.

Bez aplikacji

Rozwiązania przyjęte przez autorów projektu są niezrozumiałe i niekonsekwentne, szczególnie w świetle obowiązujących limitów dostępu do aplikacji sędziowskiej i prokuratorskiej.

- Obecnie jedynym utrudnieniem dostępu na aplikacje jest wiedza kandydata. Nie ma innych pozamerytorycznych ograniczeń. Jeśli mamy rozliczać adwokatów z ich działalności, to wcześniej musimy im dać możliwość odpowiedniego przygotowania zawodowego - dodaje Rafał Dębowski, adwokat, wspólnik kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy.

Przypomina on także, że Trybunał Konstytucyjny wyraźnie wypowiedział się, że właściwą drogą dojścia do zawodu powinna być aplikacja.

- Wprowadzenie tak licznych pozaaplikacyjnych dróg dochodzenia do zawodu adwokata i radcy prawnego to nic innego jak bojkotowanie, a w najlepszym przypadku próba obejścia zaleceń wyroku Trybunału Konstytucyjnego - podkreśla Rafał Dębowski.

Katarzyna Rychter

katarzyna.rychter@infor.pl

JESTEM ZA

BEATA KEMPA

wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka

Chcemy, aby osoby pracujące w administracji publicznej w jeszcze krótszym czasie mogły nabyć prawo do przystąpienia do egzaminu zawodowego. Celem tego projektu jest także zatrzymanie młodych prawników w kraju. Obniżenie liczby pytań oraz koniecznej do uzyskania pozytywnego wyniku punktacji przy egzaminach wstępnych na aplikację pozwoli na bezpieczne przeprowadzenie egzaminu. Moim zdaniem 150 pytań to jest wystarczający test sprawdzający wiedzę absolwentów prawa. Pamiętajmy, że szersze otwarcie dostępu do zawodu adwokata, radcy prawnego lub notariusza stworzy autentyczną konkurencję na rynku usług prawnych. Osoby nieposiadające wystarczającej wiedzy będą na tym rynku po prostu przegrywały.

JESTEM PRZECIW

JERZY NAUMANN

adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej

Zawód adwokata to jest bardzo skomplikowana służba społeczna wymagająca rzetelnego przygotowania i doświadczenia. Jeżeli adwokatem, wedle najnowszego pomysłu PiS, może zostać... urzędnik, który w życiu nie był na sali sądowej, w prokuraturze, w komisariacie, w więzieniu (nie jako pensjonariusz), nie brał nigdy udziału w poważnych negocjacjach oraz nie był w środku walki rodziców o zawłaszczenie małych dzieci, to mogę tylko taką sytuację skomentować w jedyny możliwy sposób: jest to projekt niepoważny i nieodpowiedzialny. Nie wiem tylko, dlaczego ci sami posłowie nie złożą takiego projektu ustawy, według którego prawo jazdy będzie można kupić razem z gazetą w kiosku. Przecież chętnych byłoby dużo, więcej niż urzędników chcących uzyskać tytuł adwokata.