Choć jego formacja odnosi ostatnio same sukcesy, trudno powiedzieć to o nim. Mimo że postawił na właściwego konia, dżokejem jest raczej rezerwowym. Miał być prezydenckim prawnikiem – nie został.

Organizował Dudapomoc, która teraz okazała się niepotrzebna, a on sam został wysłany do Luksemburga. Jednak nie do TSUE, lecz do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. A jeszcze niedawno uchodził za sędziego, któremu niemal nie uchylano wyroków. Przychylni wskazywali to jako przykład orzekania na najwyższym poziomie. To jednak historia, bo dziś Wojciechowski jest wielkim krytykiem byłych kolegów i realizuje się w roli adwokata. Ostatnio skutecznie wybronił byłego posła LPR oskarżonego o zniszczenie rzeźby papieża, choć głównie grając na przedawnienie, m.in. przez nieusprawiedliwione stawiennictwo na rozprawach. Teraz bronić się będzie musiał sam, bo łódzka ORA, do której należy, prowadzi postępowanie wyjaśniające mogące się skończyć dyscyplinarką.

Reklama

PSZ